piątek, 12 września 2014

Liberał-centrysta o prawicy i lewicy

Jako przedstawiciel centrum (między Szumlewiczem a Ziemkiewiczem, że tak żartobliwie powiem) mam pod względem politycznym dwa problemy; po pierwsze prawacy-konserwatyści uważają mnie za "lewaka" i socjalistę, zwłaszcza jak natknę się na korwinistę-libertarianina, zaś lewicowcy-socjaliści uważają mnie za pachołka Izraela i USA, oraz krwiożerczego kapitalizmu. Drugi problem to to, że mój liberalny, locke'owski światopogląd obejmujący zarówno liberalizm społeczny (w 90% spraw popieram Voltaire'a) jak i ekonomiczny (w 90% popieram Misesa), który przez to jest spójny i holistyczny, jest w tym kraju rozbity na 2 części; liberalizm ekonomiczny promuje głównie nowa prawica nazywająca się konserwatywnymi liberałami, a będąca de facto wolnorynkowymi konserwatystami, społeczny zaś ulubiła sobie socjalistyczna lewica szukająca jakiejś nowej idei i misji po upadku ZSRR. Liberalizm jest najsilniejszą ideologią naszych czasów, dlatego zarówno prawica, która odpycha mnie swoją dogmatycznością i butną hierarchicznością oraz tępym tradycjonalizmem, jak i lewica węsząca wszędzie spisku wielkiego kapitału i obwiniająca USA i Izrael za wszystko z upadaniem meteortów włącznie, starają się wykazać, że to ci drudzy są anty-wolnościowi.

Tymczasem moją sympatię budzą te nieliczne partie, które starają się łączyć oba liberalizmy w jeden normalny liberalizm; trzeba tu pogodzić ekonomiczną wolność wyboru ze społeczną wolnością wyboru; co implikuje z jednej strony odchudzenie biurokracji, z drugiej zaś niewielki margines socjalu dla potrzebujących i feministyczny parytet, ale tylko do poziomu np. 35%, a nie 50, by trochę ułatwić kobietom start w polityce ale ich też nie promować nawet jeśli nic nie potrafią. Liberalizm to prawa dla gejów i łatwość biznesu dla przedsiębiorców, nieco nadzoru nad biznesem, ale tylko kontrolnego. Antyklerykalizm i obrona neutralnego państwa świeckiego, ale bez prześladowań za religię i ze zgodą na wyznaniowe szkoły prywatne. Zakaz burek na ulicy (godność kobiety, rozpoznawalność osoby), ale nie w domach, tam kultura islamu może panować niepodzielnie, w przestrzeni wspólnej/wilokulturowej - nie. Proste? - Nie za bardzo! Odchył w prawo lub lewo bardzo łatwy, podobnie jak poświęcenie tego co kolegom mniej cenne. Amerykańscy demokraci, liberałowie holenderscy, niemiecka FDP (wolność ekonomiczna z jednej strony i zakaz noszenie burek z drugiej), w polsce Ruch Palikota/TR sprzed flirtów z Ikonowiczem to są prawdziwie, a nie tylko wybiórczo liberalne partie. Liberal Democrats czy D66 w UK i Holandii to odchył w lewo, Forza Italia - w prawo. UKiP i KNP to konserwa przebrana w liberalne łaszki. Kiedy wreszcie powstanie duża prawdziwie liberalna partia w Rzeczypospolitej? Warto, bo w wielokulturowym, pluralistycznym społeczeństwie tylko liberalizm jest odpowiedzią. Liberalizm to indywidualistyczne centrum między dwoma kolektywizmami; hierarchicznym (prawica) i egalitarnym (lewica), a jak mówił wielki niemiecki liberał z XVIII wieku Lessing: "każdy kolektywizm jest maskowaniem tyranii".

Kolorem liberalizmu jest żółty, w opozycji do błękitu prawicy i czerwieni lewicy, stąd moja żółta koszula:

http://www.youtube.com/watch?v=PhWzbLtoOOQ

http://www.youtube.com/watch?v=8IC8VPDcXiY

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz