piątek, 19 września 2014

François Hollande jest OK (wbrew niemieckiej prasie)

Inaczej niż większość francuskiego społeczeństwa, pani Merkel i jej zausznicy, i połowa tych Europejczyków, którzy wiedzą kim jest Hollande, nie mam nic przeciwko temu panu, i uważam, że wcale nie jest taki złym prezydentem. Warto zauważyć, że krytyka jego jako francuskiego szefa rządu wynika raczej z histerycznej głupoty, oraz ogólnego niezadowolenia ze stanu francuskiej gospodarki niż z działań F.H.



Po pierwsze. Jestem liberałem, a nie demokratą, a więc to, że większość (tylko 13-16% Francuzów popiera teraz F.H.) coś tam uważa, obchodzi mnie tyle co zeszłoroczny śnieg w Workucie, po drugie nie omieszkuję zauważyć pewnych osiągnięć jego rządu. Wreszcie po latach sarkozy'owskiego zwlekania zalegalizowano homo-śluby. Ładnie przeprowadzono akcję w Mali. W maju 2013 weszło w życie uelastycznione prawo pracy na wzór niemiecki (dożywotnie pierdzenie w stołek niekompetentnych i niezwalnialnych pracowników było wielką bolączką francuskich firm). Nieco bardziej krytycznie możnaby ocenić pozostawienie wieku emerytalnego bez zmian (tj. nie podwyższenie go), ale w końcu Hollande kieruje partią lewicową, więc musiał coś dać goszystom w zamian za uelastycznienie prawa pracy. Mimo wszystko jego rządy mają ręce i nogi, choć oczywiście z kryzysem ekonomicznym sobie nie radzi, ale to nie jego wina tylko... NIEMIEC!

Mekrel ma łeb na karku w wielu sprawach, ale nie w sprawach ekonomii (tu o dziwo Gerhard Schroeder zawsze nad nią górował) na tym polu działa zwykle za późno i za słabo. Merkel wraz z UK, Holandią, oraz powolnymi jej rządami krajów "barbarzyńskiego Wschodu", w tym naszym, zmusiły Hollande'a i podzielone południe Europy do zabójczej dla gospodarek ich krajów (Hiszpania, Porugalia, Francja i Grecja produkują gł. na rynek własny, Włochy są juz hybrydowe pod tym względem) polityki ultraoszczędzania, podczas gdy dla Niemiec, UK czy Holandii (państwa gł. eksportujące) ta polityka jest super (dla polskiej gospodarki uzależnionej od niemieckiej, włoskiej i holenderksiej też nie jest najgorsza). Hollande przewodził w UE projektowi keynsistowskiemu, tj. promował pomysł pobudzania gospodarki zastrzykami, tak jak robi to z wielkim powodzeniem premier Japonii Abe Shinzo, i nieco mniej konsekwentnie Obama. Tymczase niemiecka, konserwatywna ekonomia UE zabija francuską gospodarkę. Jedynym skandalem Hollande'a jest to, że pozwolił na to.

W Polsce są media proamerykańskie (np. "Wprost", czasem "Rzeczpospolita"), i są proniemieckie (euro-"Newsweek", "Nasz Dziennik"), profrancuskich raczej nie ma ("Liberte" ?), a więc nawet w zwykle wyważonym "Newsweeku" co tydzień mowa jest o żałosnym Hollandzie itp itd. W sumie nie sposób winić go za to, że długo kłamał Trierweiler, że ma romans, bo T. ma reputację wariatki, co jej książka o F.H. potwierdza. Nie chodzi mi o oburzenie na wywlekanie brudów, bo jestem liberałem a nie dulszczyznową konserwą, ale o to, że zgadzam się z tymi Francuzami, którzy twierdzą, że życie prywatne powinno nie mieć znaczenia w ocenie polityki; ale tak już nie jest niestety; teraz liczy się jak wypadnie się w TV i z babeczkami (lub facetami), a Hollande niestety adonisem nie jest. Trierweiler pisała, że prywatnie H. nazywa biednych "bezzębnymi" - nawet jeśli to co z tego? Może każdy polityk tak robi? Robienie sobie jaj z kogoś nie wyklucza, że się coś dla niego zrobi. Emocje, emocje, emocje! Przypomnę, że Hollande więcej osiągnął niż Sarkozy, "piękny" i romansowo poukładany. Warto zwrócić uwagę, że my Polacy żyjemy w niemieckiej strefie wpływów, i na to, że Niemcy - najbardziej konformistyczny i pozbawiony wyobraźni naród Europy, który do połowy XX wieku nie wiedział co to liberalizm (nikt nie poszedł tam za Lessingiem niestety) - mówi nam co mamy myśleć, o UK i Francji i w ogóle o UE. Czytajcie "Newsweeka", ale nie dajcie się nabrać na antygalijskie chwyty. O UK też zresztą piszą źle, ale jako, że UK jest już jednym odnóżem poza UE, to nie ma takiego znaczenia.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz