piątek, 12 września 2014

Erich Fromm: Protestantyzm czyli państwo, katolicyzm czyli rasa

Jestem w trakcie lektury świetnej książki Ericha Fromma: „Zdrowe społeczęństwo” z 1955, którą zamierzam wkrótce zrecenzować. Nawet żałuję, że zabrałem się do niej tak późno i, że dotychczas czytałem z Fromma tylko „Ucieczkę od woności”. Póki co zatrzymam się na jednym spostrzerzeniu na temat światopoglądu protestanckiego i katolickiego. Fromm uważa, że protestantyzm jest bardziej patriarchalny, a więc „męski” i normatywny, bardziej skupiony na prawach, zasadach, dekretach i państwie. Katolicyzm zaś, mimo męskiego kleru, na rodzinie, matkowaniu (święta matka-Kościół, Madonna itd.), rasie, pochodzeniu itd. Stąd – pisze Fromm – zarówo zdrowe systemy jak i totalitaryzmy generowane przez protsestantyzm i katolicyzm różnią się. Nazizm jest bardziej katolicki, jakobinizm bardziej protestancki.

To spostrzeżenie poddałem próbie włąsnych rozważań popartych innymi lekturami. Wyjaśniałoby to znakomicie, dlaczego kraje protestanckie łatwiej grawitowały zarówno ku teokracji kalwińskiej, jak i ku oświeceniu, ponieważ wspólną cechą systemów anty-wolnościowych opartych na obowiązku i wolnościowych opartych na prawach i szczęściu jednostki jest szacunek do prawa. Wyjaśniałało by także, czemu protestanci mają katolików za bałaganiarzy. Korespondowałoby ze spostrzeżeniem Erika von Kuehneld-Leddina odnośnie katolickiego anarchizmu (niechęci do reguł i praw) i komunizmu (antyindywidualnizm, wspólnotowość). Wyjasniałoby także dlaczego liberalizm dzieli się na dwie grupy, choć powinien stanowić jedność: „ekonomiczny” i „społeczny”. Liberałowie holistyczni tacy jak Mill, Hume, Gray, Rawls czy autor tego tekstu są chyba w mniejszości; dominują liberałowie typu protestanckiego i katolickiego. Chyba tylko Holendrom udaje się łączyć oba typy liberalizmu, ale oni z kolej wpadają w pułapki postmodernistycznego relatywizmu. Przy okazji widac jak bardzo inspirujący intelektualnie dla Europy i Zahodu jest rozpad chrześcijańskiej ekumeny na reformację i kontrreformę.

Ten „katolicki” liberalizm jest nieufny wobec państwa, protestancki zaś wobec sąsiadów, religii, rodu i rasy. Uwaga Fromma wyjaśnia też dlaczego protestantyzm wydaje się antyliberalny w krajach katolickich i odwrotnie. To naprawdę wiele wyjaśnia. Ludwig von Mises, ateista z katolickiej austrii, grzmiał na antyliberalizm chrześcijaństwa w ogóle, ale był podejrzliwy najbardziej w stosunku do państwa. To oznaczałoby, że jego liebralizm jest katolicki. My świeccy humaniści gromimy radykalnych protestantów jak np. teksańscy aptyści, lecz generalnie bardziej wkurza nas katolicyzm z jego mamisyńską niedojrzałością psychologiczną; jesteśmy ludźmi prawa i państwa, a nasz kosmopolityzm wyklucza typowe dla katolików inklinacje rasistowskie. Dlatego protestanci wydają nam się naszymi przodkami; ponieważ protstancki obraz świata typowy jest i dla Kalwina i dla Bayle’a – mistrza Voltaire’a. Jest jednak trzecia inspiracja Europy – postjudaistyczny spinozjański panteizm i demokratyzm, oraz czwarta – epikureizm starożytnych. Stąd zapewne nasze utożsamianie się z protestanckim oglądem świata jest tylko częściowe. Ciekawe, że kalwiński (świat jako niegościnny i wrogi, pełen pokus) i oświeceniowy (świat jako przedmiot radosnej eksploracji) ogląd świata wzajemnie sie wykluczają, a mimo to nacisk na prawa i zasady ponownie je do siebie zliża.

Polecam Fromma!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz