czwartek, 14 sierpnia 2014

Strategia polityczna racjonalizmu

„Das Schulwesen ist ein Politikum” – edukacja to sprawa polityczna jak mawiali urzędnicy Józefa II, gdyby się zastanowić to wszystko jest sprawą polityczną, dlatego martwi mnie, że racjonaliści nie mają wspólnego credo politycznego, programu itd. Wiem, że wolnomyślicielstwo zbrania krępowania myśli, ale jakiś program polityczny powinien wynikać z orientacji racjonalistycznej. Program dotyczy róznych dziedzin życia, bo rzeczywistość jest jedna, tylko my dzielimy je czesto zbyt wąsko na dziedziny. Chodzi mi o to by nasz wspólny głos był rozpoznawalny i słyszalny. Moim zdaniem elementami takiego programu byłyby: 1. Poparcie dla liberalnego społeczeństwa opartego na wolności wyboru, ponieważ lewicowa alternatywa i tak jest już martwa. Ten wybór implikuje sympatię dla ekscentryzmu i indywidualizmu, a niechęć np. do partiarchatu i nierówności społecznych, a także drobniejszych problemów np. terroru zdrowego żywienia trybu życia itd (w Japonii nadwagę leczy się przymusowo), czy nawet blokowania budowy autorstrady ze względu na endemiczny gatunek komara czy innego ptaszka. W imię wolności wyboru, nie pochwalam namawiania do delegalizacji partii antydemokratycznych; gdyby do niej doszło demokracja byłaby o wiele bardziej zagrożona. Pochwalam atakowanie palaczy za palenie publicznie, chyba, że palą elektroniczne papieroski. Chodzi o pewne wyważenie postaw wobec problemów cywilizacyjnych. 2. Sojusz taktyczny z akomodacjonistami – ludźmi zawieszonymi między religią a nauką i humanizmem – na bazie doceniania nauki, skierowany przeciw fanatykom religijnym, zamiast martwiącego mnie osobiście od dłuższego czasu bezpardonowego krytykowania tych często dobrych i łagodnych ludzi za „hipokryzję” (co nie znaczy, że nie moglibyśmy delikatnie pouczać) tj. stawania w jednym rzędzie z guru kościołów i fanatykami. Akcentowanie buddyjsko-konfucjańskiego rozumienia religii, jako rzeczy stworzonej dla ludzi, a nie idei przewodniej, której życie ludzkie ma być w całości podległe. Podkreślanie nieodrzeczności i brutalności roszczeń religii wobec wyznawcy, a więc atakowanie religii, a nie tych co z nią żyją. 3. Akcentowanie solidarności społecznej, tj. odcięcie się od mało racjonalnego i niszczącego społeczeństwo darwinizmu społecznego, z którego korzystają religie i sekty. To wsyztsko przy ograniczonym zaufaniu do marksizu kulturowego, który nakazuje stawać automatycznie po stronie biednego, bez badania przyczyn konfliktu (casus poparcia Palestyńczyków przez eurolewicę). 4. Sprzeciw wobec religii zastępczych; od delfinizmu (wiary w nadzwyczają inteligencję stworzeń, ktire ladują jak głupie na plażach bez dechu) i fanatycznego ekologizmu (takiego spod znaku: „należałoby powywieszać tych co śmiecą”) po New Age i reptilianizm. 5. W edukacji nacisk na różnorodność (zastąpienie jak w Danii – religii religioznawstwem obejmującym też światopoglądy ateistyczne; etykę Epikura, Holbacha, Kanta itd.), empiryzm, obserwację, spory, argumenty i samodzielne myślenie. Myślę, że taki projekt dałby nam większą spójność programową i umozliwiłby nam zyskanie większego poparcia dla tego na czym nam zależy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz