czwartek, 14 sierpnia 2014

Co ma Kościół do Jezusa ?

Chociaż dla mnie jako ateisty Jezus z Nazaretu jest po prostu postacią historyczną jak Cromwell czy Sokrates, to nie mogę powiedzieć, żebym nie był pod sporym jej wrażeniem. Nie mogę zaprzeczyć, że był to człowiek wartościowy moralnie i ciekawy. Nie ma tu znaczenie czy Jezus na sto procent istniał czy nie. Bart Ehrman z University of North Carolina twierdzi, że tak: http://niewiarygodne.pl/kat,1031985,title,Jezus-istnial-To-niepodwazalny-fakt,wid,14425857,wiadomosc.html?smgajticaid=612eaa Brytyjski badacz Hyam Maccoby (1924–2004) już taki przekonany nie był: http://www.racjonalista.pl/kk.php/s,8499 http://en.wikipedia.org/wiki/Hyam_Maccoby I musi to tak wyglądać ponieważ mowa o człowieku żyjącym tysiące lat temu. Tak samo nie wiadomo na 100 procent czy istniał Sokrates, a czasem jak wiemy, że ktoś istniał na 100 procent istniał jak np. Petronius, nie wiemy w jakim okresie historycznym żył (czy w czasach Nerona czy 150 lat później), ot problem historyka starożytności. Tu jednak bardziej interesuje mnie moralna nauka Jezusa z Nazaretu. Jezus pięknie tłumaczył, że tylko ten, kto jest bez winy może rzucać kamienie w innego, że świątynie istnieją w ludzkich sercach a nie w kamieniu, że wiele starotestamentowych nakazów nie ma sensu, a liczą się dobre uczynki, że etykietki narodowe nie mają znaczenie (wizyta u rzymskiego setnika, dobre stosunki z Samarytanami), że kobiety należy traktować z szacunkiem, że nie należy przesadzać z życiem rodzinnym i handlem, że gromadzenie dóbr materialnych nie jest zasługą samą w sobie. Jakiż wspaniały liberał a nawet trochę hipis! Tylko co to wszystko ma wspólnego z Kościołem Katolickim? Tą obwieszoną złotem butną organizacją-państwem? Tymi niedzielnymi katolikami, którzy nie przekazują sobie znaku pokoju? Z politykowaniem o aborcji itp, i nieustannym osądzaniem innych? Dlaczego katolicka Polska ma najmniejszy w Europie kredyt zaufania społecznego? Czy nie dlatego, że KrK zajmuje się straszeniem potworem Genderem i politycznym sojuszem z PiS, zamiast krzewieniem jezusowej moralności? Ostatnio na trasie Radojewo-Biedrusko czekałem na autostop. Ale widocznie kierowcy (zapewne w dużej części katolicy, bo jesteśmy w Polsce) brali mnie za Gendera bo nie zatrzymywali się. Jak to jest z tą pomocą bliźniemu? Dobrze, że przejeżdżała zamówiona przez kogoś taksówka. Nie da się być katolikiem a la Michalik i człowiekiem Jezusa jednocześnie. Papież Franciszek wprawia katolików a la polacca w konfuzję, bo bywa prawdziwym chrześcijaninem.

4 komentarze:

  1. Szanowny Panie Piotrze,
    Przeczytałem kilka Pana artykułów i wydaje mi się,
    że z grubsza orientuję się w pańskim światopoglądzie.
    Dlatego też chcę zgłosić sprzeciw wobec manipulacji jaką
    Pan uprawia w tekście powyższym. Jeśli nie podoba się Panu
    sposób prowadzenia się katolików (zwłaszcza polskich) to rozumiem,
    że należałoby ich krytykować z pozycji wartości krzewionych przez
    Oświecenie, których to wartości jest Pan wyznawcą.
    Pouczanie natomiast ludzi religijnych przez ateistę
    jak należy postępować w oparciu o Biblię to już lekkie nadużycie. Pańska interpretacja nauk
    moralnych Jezusa (wybranych selektywnie) oraz
    ich przeciwstawienie rzekomemu, obecnie panującemu
    zepsuciu moralnemu w KrK nie są nowatorskie, z czego Pan zapewne zdaje sobie sprawę.
    Co gorsza jednak są nieuczciwe intelektualnie, jako że będąc wyznawcą jednego światopoglądu
    próbuje Pan uchodzić za nauczyciela moralności dla przedstawicieli drugiego.
    Pomijam nieścisłości jakich pełno w tekście - niestety publicystyka my swoje wymogi jak rozumiem.
    Podsumowując radzę zostać przy polityce XVIII wieku, inne pola mogą się okazać minowymi.
    z poważaniem

    OdpowiedzUsuń
  2. Na tym polega wolność słowa, że jedna osoba może ocenić konsekwencję moralną innej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Katolicy (czy szerzej chrześcijanie) starają się nie oceniać innych ("drzazga w oku biźniego") gdyż wierzą, że każdy
      jest grzeszny i za swe winy odpowie przed Panem. Optyka autora jest inna - zakłada on, że występek moralny
      automatycznie eliminuje delikwenta ze wspólnoty "prawdziwych" naśladowców Chrystusa. Możliwości są dwie - albo autor
      nie doczytał i pisze o czymś bez pojęcia, albo świadomie manipuluje. Wolność słowa jest oczywiście ważna, ale niech służy
      prawdzie i wiedzy. Użyta jak wyżej staje się po prostu niechlujną propagandą.

      Usuń
  3. Wierzący stale oceniają oświeconość oświeceniowców.

    OdpowiedzUsuń