poniedziałek, 30 czerwca 2014

Co ma Kościół do Jezusa?

Chociaż dla mnie jako ateisty Jezus z Nazaretu jest po prostu postacią historyczną jak Cromwell czy Sokrates, to nie mogę powiedzieć, żebym nie był pod sporym jej wrażeniem. Nie mogę zaprzeczyć, że był to człowiek wartościowy moralnie i ciekawy. Nie ma tu znaczenie czy Jezus na sto procent istniał czy nie. Bart Ehrman z University of North Carolina twierdzi, że tak: http://niewiarygodne.pl/kat,1... Brytyjski badacz Hyam Maccoby (1924–2004) już taki przekonany nie był: http://www.racjonalista.pl/kk... http://en.wikipedia.org/wiki/... I musi to tak wyglądać ponieważ mowa o człowieku żyjącym tysiące lat temu. Tak samo nie wiadomo na 100 procent czy istniał Sokrates, a czasem jak wiemy, że ktoś istniał na 100 procent istniał jak np. Petronius, nie wiemy w jakim okresie historycznym żył (czy w czasach Nerona czy 150 lat później), ot problem historyka starożytności. Tu jednak bardziej interesuje mnie moralna nauka Jezusa z Nazaretu. Jezus pięknie tłumaczył, że tylko ten, kto jest bez winy może rzucać kamienie w innego, że świątynie istnieją w ludzkich sercach a nie w kamieniu, że wiele starotestamentowych nakazów nie ma sensu, a liczą się dobre uczynki, że etykietki narodowe nie mają znaczenie (wizyta u rzymskiego setnika, dobre stosunki z Samarytanami), że kobiety należy traktować z szacunkiem, że nie należy przesadzać z życiem rodzinnym i handlem, że gromadzenie dóbr materialnych nie jest zasługą samą w sobie. Jakiż wspaniały liberał a nawet trochę hipis! Tylko co to wszystko ma wspólnego z Kościołem Katolickim? Tą obwieszoną złotem butną organizacją-państwem? Tymi niedzielnymi katolikami, którzy nie przekazują sobie znaku pokoju? Z politykowaniem o aborcji itp, i nieustannym osądzaniem innych? Dlaczego katolicka Polska ma najmniejszy w Europie kredyt zaufania społecznego? Czy nie dlatego, że KrK zajmuje się straszeniem potworem Genderem i politycznym sojuszem z PiS, zamiast krzewieniem jezusowej moralności? Ostatnio na trasie Radojewo-Biedrusko czekałem na autostop. Ale widocznie kierowcy (zapewne w dużej części katolicy, bo jesteśmy w Polsce) brali mnie za Gendera bo nie zatrzymywali się. Jak to jest z tą pomocą bliźniemu? Dobrze, że przejeżdżała zamówiona przez kogoś taksówka. Nie da się być katolikiem a la Michalik i człowiekiem Jezusa jednocześnie. Papież Franciszek wprawia katolików a la polacca w konfuzję, bo bywa prawdziwym chrześcijaninem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz