poniedziałek, 14 października 2013

Prawo do bycia homoseksualistą

Sam Harris mówił, że tylko przez Kościoły i wiernych dyskutujemy jeszcze nad gejowskimi ślubami, zamiast po prostu je uznać, i móc zająć się trudniejszymi problemami. W głowie mi się nie mieści jakie wiadra pomyj mogą zwykle motywowani religijnie autorzy i dziennikarze wylewać na homoseksualistów, wykrzykując jeszcze przy tym oskarżenia, że to oni są atakowani przez legendarny „homintern", na wzór socjalistycznego Kominternu, i wypisując kłamstwa np. o rzekomej korelacji między byciem gejem a skłonnością do pedofilii. Często można spotkać informacje o tym, iż rzekomo 30-35 % pedofilów to geje. Na szczęście w Internecie nie wszyscy śpią, i ktoś dodał jedną informację do drugiej, i doszedł do wniosku, że:

„...Wziąwszy pod uwagę, że dziewczęta w stosunku do chłopców są wykorzystywane seksualnie częściej od 50 do 70%, to omawianą tu większość pedofilów musieliby stanowić heteroseksualni homoseksualiści-pedofile [ 1 ]…".

Tak, tak, ci „Heteroseksualni homoseksualiści-pedofile" to muszą być bardzo SZCZWANE BESTIE bo decydują się na ohydny i obrzydliwy akt seksualny z nieletnimi dziewczętami, żeby tylko gejom pogorszyć statystyki... Jak zwykle kłamstwo, nawet katolickie czy protestanckie ma krótkie nogi. Niestety tłumy wiernych, z których wielu zatrzymało się — jeśli o logikę chodzi (czyż wg Luthera rozum nie jest kurwą, której należy wybić oczy?) — na poziomie dziecka kupi i kupuje takie brednie i głosuje na PiS czy inną Solidarną Wszechpolskę. Nie pomagają gejom i lesbijkom stereotypy rozpowszechniane nawet przez niby otwarte i przychylne im media i osoby. Lecz znacznie gorsze jest to, że różne grupy, które wiedzą czym są prawa człowieka nie działają razem, lecz osobno.

Wiele innych osób z kolej wierzy, że problem gejowskich ślubów i małżeństw ich nie dotyczy; otóż dotyczy — bo mamy tu do czynienia ze starciem moralności chrześcijańskiej, czyli dogmatycznej listy tego co należy/nie należy robić, z etyką liberalną, która na pierwszym miejscu stawia dojrzałość człowieka do decydowania o swym losie — jej rdzeniem jest zasada Ulpiana Domitiusa, głosząca, że:„chcącemu nie dzieje się krzywda". Tym właśnie brakiem krzywdy różni się orientacja homoseksualna od molestowania dzieci czy zwierząt; tak samo jak różni się od nich również heteroseksualny akt miłosny dwojga chętnych igraszkom. Zastanawiam się czy prawa gejów muszą poczekać na zupełny odpływ religii (przynajmniej z Europy)? Bo jak dotąd chrześcijanie-fundamentaliści nie zmienili zdania, a jedynie metody; zamiast tylko huczeć z ambon, stosują różne pseudonaukowe chwyty. Nie do wiary, że są do tego zdolni ludzie, którym podobno liczone są grzechy; szkoda, że nie ma przykazania: „nie kłam", może wtedy zamiast mistycznego boskiego dobra i pozaosobowego zła wierzący dostrzegli by także prawdę? Póki co trzeba bronić gejów przed tymi kłamstwami; i trzeba robić to gromadą. Pamiętajcie liberałowie, że każda grupa może stać się obiektem ataku tych, którzy uważają się za lepszych i za osobistą tragedię poczytują sobie fakt, że ktoś myśli inaczej.

Dalsze moje rozważania na ten temat dostępne są w formie filmowej:

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz