piątek, 2 listopada 2012

Antywatykanizm i antykatolicyzm

Mój protestancki znajomy (właściwie nominalny katolik o sympatiach liberalnych i protestanckich) pytał mnie czemu krytykuję nie tylko arogancję KrK, ale także religię w ogóle. Faktycznie przede wszystkim jestem antyklerykałem, i gdybyśmy mieszkali w Czechach, a nie w Katolandzie, zapewne spokojnie czytałbym gazetę popijając herbatkę, lecz w kraju gdzie upolityczniona religia i to ta jedna jedyna „słuszna” dominuje, trzeba przede wszystkim dokończyć dzieło oświecenia. Trzeba pokazać relatywność haseł religijnych i wątpliwe etyczne skutki religii, by móc naruszyć butną skałę na której stoi KrK. Uczucia ludzi prawdziwie wierzących, o czym się parokrotnie przekonałem, raczej nie stoją tu na przeszkodzie, a odrobina racjonalizacji dobrze im robi, natomiast najbardziej gardłują ci, którzy ni etyle są wierzący, lecz przede wszystkim religijni, to znaczy traktują KrK jako świętość narodową podobną jak kasztanka marszałka P. Wiara wynika z potrzeby, zaś wyzysk wiernych przez KrK wynika z polityki i ekonomii.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz