środa, 11 lipca 2012

PiS czyli płaczliwe „cnoty” zamiast programu

Prawo i Sprawiedliwość wywołuje silne emocje. Z jednej strony mówi się o niej jako o przybudówce tzw. „sekty smoleńskiej”, czyli ludzi o średniowiecznej mentalności wierzącej w brukselskiego diabła i zwalczającego go z prezesem-najwyższym kapłanem na czele, z drugiej jako o cyrku hipokryzji i obłudy. Janusz Palikot zwłaszcza celuje w demaskowaniu Kaczyńskiego jako szefa ultrakatolickiej partii, który napisał ultramarksistowski doktorat, i nie zna porządnie żadnej modlitwy. Sama idea partii PiS najlepiej jest oddana w jej hymnie, który tutaj wstawie ze stosownym komentarzem. Hymn doczekał się wielu parodii, choć sam w sobie jest zabawniejszy od każdej z nich. I zwrotka i refren brzmią następująco:

Wybierz bezpieczne wypełnianie śmiałych marzeń!
O nową Polskę walczymy znów!
Buduj Ojczyznę na pamięci ważnych zdarzeńI na znaczeniu prostych słów:
Prawda. Wiara. Żarliwość.Piękno. Praca. Ofiarność.Prawo i Sprawiedliwość.Polska i Solidarność.

Bardzo zabawne jest „bezpieczne realizowanie śmiałych marzeń”. Zwrotka ta ma zapewne przekonać przeciętnego tchórzliwego katolika, ze budowanie Teheranu nad Wisłą może odbyć się bez jego zaangażowania. Podobnie zabawne jest budowanie czegokolwiek na pamięci. Dziwi, że w hymnie nie ma mowy o tradycji, czy historii, jest natomiast mowa o pojedynczych ważnych zdarzeniach, takich jak zapewne rocznice Katynia i katastrofy smoleńskiej, co pachnie przerabianiem historii polski w jej wariant męczeński. Ludzie PiSu zapominają o słowach gen. Pattona: „na wojnie nie chodzi o to by umrzeć za swój kraj, lecz o to by tamte sukinsyny umarły za ICH kraj”. Męczeństwo i cierpiętnictwo ładnie wygląda tylko na papierze. II i III zwrotka są w zasadzie tylko rozwinięciem pierwszej:

Wierząc, że IV Rzeczpospolita powstanie
Z realnych planów i pięknych snów,
Chcemy wypełnić konsekwentnie swe zadanie
Znając znaczenie prostych słów:
Prawda. Wiara. Żarliwość….
„Dbamy o Polskę”, znaczy „Dbamy o Polaków”!
Dłoń wyciągamy na zgodę znów...
Wiemy, że nie od razu zbudowano Kraków.Wspólnie nauczmy się tych słów:
Prawda. Wiara. Żarliwość…

"Wiara, nadzieja, żarliwość...ofiarność, prawo, sprawiedliwość, Polska i solidarność" - takie słowa znajdziemy hymnie PiS-u. Jest to język emocji i tylko emocji. Język chrześcijańskich moralistów prowadzących kolonię trędowatych, lub język męczenników. Przypomina mi się stwierdzenie, nie pamiętam już czyje, że "PiS nie jest patriotyczny, lecz promuje kult patriotyzmu" a to coś zupełnie innego. Najzabawniejsze, że PiS stara się być wizualnie jak najdalej od PO, choć programowo niezbyt się różni od Platformy cierpiącej na manię PR-owstwa i polityki dostosowanej do aktualnej wypadkowej słupków sondażowych. Znów nasuwa mi się spostrzeżenie Janusza Palikota, że jak tylko on i Ruch Poparcia zgłasza jakiś postulat, PO zaczyna rozważać wprowadzenie go w życie, by wykorzystać pomysł dla własnej korzyści, oczywiście po konsultacji badaczy słupkowych. Obie partie bardzo korzystają z mitu wielkiej ideowej różnicy jaka rzekomo miedzy nimi występuje, tak naprawdę są jednak partnerami w partyjnym monopolu. Zmarły Lech Kaczyński był przyjacielem Donalda Tuska, z którym łączyło go wiele wspólnych poglądów. Zresztą program obu partii jest podobny; etatyzm, socjalizm, sprzeciw wobec marihuany, katolicyzm polityczny itd.Wystarczy zajrzeć na str. 7, Najwyższego Czasu - Numer 14 (985) z 04 kwietnia 2009 roku.Gazeta wydrukowała tam tekst brukselskiej rozmowy Lecha Kaczyńskiego i Donalda Tuska pod tytułem "Wspólny Po-PiS". Czytelnicy gazety zapewne pamiętają ten tekst. Znajdziemy tam takie fragmenty:

LK: - "Przepraszam cię Donek, że ciągle nazywam tym liberałem"DT: - "Nie ma za co przecież wiadomo, że to bzdury"
Lub (w nawiązaniu do wysokich pensji euro-dygnitarzy):
DT: - "...no sam widzisz, ze trzeba nam do tej Europy"LK: - "To tu się chyba zgadzamy"DT: "Jak to przecież cyrk z tym traktatem lizbońskim i euro robicie", a potem: "tylko udawałem, wiem, że robicie ściemę".

Tygodnik zapewnia, ze rozmowa rzeczywiście się odbyła. Inne gazety jej ponoć nie drukowały, bo są związane z PO lub PiS. Nie wszyscy wierzą w jej prawdziwość. Być może "NCz" trochę podkoloryzował, lub wyrwano rozmowę z kontekstu. Jedno jest pewne w świecie polityki nie ma miejsca na "wiecznych wrogów", bezkompromisowość i "niezachwiane ideały". Dziwi więc, że 90% Polaków traktuje spór miedzy obu partiami serio.
Wracając jednak do PiS; wiemy z kim mamy do czynienia - z moralistami, którzy będą sobie mądrze gadać i pouczać owieczki Bożę odbierając chleb księżom, a drogi tymczasem zbudują się same…

Idealizm niby nie jest wadą, lecz doprowadzony do skrajności, powoduje, ze każda ludzka słabość wydaje się podejrzana, tymczasem cywilizacja jest dla ludzi, a nie aniołów. Hume dzielił cnoty na społecznie korzystne (działalność charytatywna) i jałowe społecznie (modlitwa, daleko posunięta oszczędność) Warto pamiętać, że podczas gdy Hume i Mandeville mieli wiele zrozumienia dla ludzkich słabości i egoizmu i nawet próbowali opierać na nim swoje modele społeczne, Robespierre pisał:

„...Chcielibyśmy zastąpić w naszym kraju egoizm-moralnością ; banalne poczucie honoru-uczciwością; przyzwyczajenie-zasadą; ceremoniał-obowiązkiem; tyranię obyczaju-potęgą rozsądku; wyniosłość-odwagą; próżność-tolerancyjnością; umiłowanie pieniędzy-umiłowaniem sławy; intrygę-zasługą; zarozumiałość-talentem; pozory-prawdą[1]..."

Wszyscy wiemy jak się to "cnoto-wanie" skończyło... W przypadku PiSu mamy tu do czynienia ze specyficznymi „cnotami” typu męczeńsko-chrześcijańskiego. Można powiedzieć, że PiS jest bardziej partią „Roty” niż „Mazurka Dąbrowskiego”. Pamiętam dyskusje na temat propozycji zastąpienia Mazurka Dąbrowskiego jako hymnu RP "Rotą" i moje dyskusje o tym ze znajomymi. Zgadzali się oni, że radosny i optymistyczny oświeceniowy tekst Mazurka jest wybawieniem dla takiego „ponurego z natury” narodu jak nasz przytłoczonego mesjanistycznym romantycznym obłędem. "Rota" z jej "nie rzucim ziemi skąd nasz (smr/g)ród", i sprzeciwem wobec plucia w twarz jest po prostu typowym romantycznym narcystycznym i obłędnym tekstem śpiewanym w rytmie pseudo-psalmicznych jęków. PiS to taka "Rota" polskiej polityki - rozumieją oni politykę jako mnożenie świąt, minut ciszy na pochówkach coraz to bardziej operetkowych "bohaterów/męczenników" i stawianie kolejnych setek pomników. Tymczasem Polsce nie potrzeba chwil zadumy, ani czczenia ofiar (losu), a już zwłaszcza ofiar wypadku lotniczego, i w ogóle całej tej chorej fascynacji męczeństwem. Dlatego czcić powinniśmy nie Katyń, AK, pocztę gdańska i powstanie warszawskie, lecz raczej Wiznę, ewentualnie Bzurę, Samosierrę, mjra Sucharskiego, i tych od "enigmy". A np. generała "Nila" czcić za zlikwidowanie Kutchery, a nie za to, że zamęczyli go staliniści. Nie czcić pretensjonalnych błaznów typu Mickiewicza (całe życie żył na koszt arystokratów, których nienawidził, a potem jak miał zrobić coś sam to zmarł w Turcji na cholerę), lecz ludzi poważnych jak np. Hipolit Cegielski czy sprytny Agenor Gołuchowski, który uchodząc za germanizatora, zbudował w Galicji polskojęzyczne kadry urzędnicze, które się przydały (Zatrudniał niemal wyłącznie Polaków, którym nakazał używać wyłącznie j. niemieckiego, po 1918 wystarczyło zmienić język). I dlatego zawsze namawiam wszystkich do wysłania PiSu i PJN, zatruwających polski patriotyzm oparami masochizmu romantycznego, w nadchodzących wyborach na śmietnik historii, na owym śmietniku będą mogli do woli entuzjazmować się masochistycznie męczeństwem, kremówkami i Smoleńskiem czy innym Katyniem.

[1] G. L. Seidler, W nurcie Oświecenia, s. 59-96.

1 komentarz:

  1. Piotrek, jeśli ktoś nie ma pojęcia jak narody tworzą bogactwo, jeśli nie rozumie dlaczego innowacyjność jest kluczowa dla rozwoju gospodarczego i eo ipso ile kasiorki przypada na głowę mieszkańca, to będzie tworzył takie programy - gnioty odwołujące się nie do zimnego realizmu, ale do emocji, których używa się do manipulowania ludźmi, którzy nie rozumieją rzeczywistości, która nas otacza. Marksistowski doktorat nie wytłumaczy prostego przełożenia ilości patentów i uniwerków technicznym na pozycje danej nacji w świecie, jej potencjału wojskowego etc. Ale co tu dużo dywagować jeśli statystycznie na Polaka przypada jedna przeczytana książka rocznie...

    OdpowiedzUsuń