piątek, 25 maja 2012

Janusz Palikot kontra religijni troglodyci






Oglądam rozmaite wystąpienia posła Janusza Palikota oraz rozmaite reakcje zarówno polityków jak i wyborców w TV, na YouTube itd, i zastanawiam się jak ten dość wrażliwy człowiek, wytrzymuje te gwałtowne ataki na siebie i swoje poglądy, tym bardziej, że Palikot wojuje z uprzywilejowanym w naszym kraju Kościołem „Rzymskim” (kurcze zupełnie jakby chodziło o świątynię Janusa:) a ponieważ prostaczkom i ludziom złej woli KrK myli się z bóstwem, ataki na posła Palikota stają się dla religijnych świrów rycerską świętą walka z kundlizmem.
Może pomaga mu to, że jest człowiekiem zamożnym otoczonym przyjaciółmi taki np. Berlusconi wojował z cała Italią z uporem godnym lepszych spraw, m.in. dzięki temu, ze nie był szarym obywatelem, zasadnicza różnica jednak polega na tym, że Palikot wydaje się autentyczny w tym co robi i że żadnych przekrętów mu nie udowodniono, no i w poziomie majętności. Najlepszy argument za tym, że polityką powinni zajmować się ci zamożniejsi (Benjamin Constant, choć u tego XIX-wiecznego myśliciela wczesno demokratycznego chodziło bardziej o wolny czas bogatszych, dający im większe możliwości przemyślenia sytuacji i potrzeb kraju), oczywiście można się z tym wnioskiem nie zgodzić.
Zwraca uwagę absolutnie bezbrzeżna pogarda wobec Janusza Palikota ze strony środowisk związanych z KrK, PiS i SP (Michalik, Głódź, Kaczyński, Rydzyk itd.), i uderza też zła wola lub brak woli zrozumienia ze strony głównego pionu PO wobec palikotowych postulatów (bo o jezuickim skrzydle PO na czele z opusodeistowcem  - nawiasem mówiąc np. w Belgii OD jest uznana za organizację nielegalną/sektę i tępiona - słuchaczem głosu zarodków Gowinem nie ma już nawet co wspominać – coraz częściej przebąkuje się o jego przyszłym sojuszu z kaczyzstami). A przecież poseł Palikot domaga się tylko tego, by Polska stała się krajem normalnym, nie jakąś antykościelną bolszewią, ale krajem w którym można sobie np. zażartować z papieża i nadal istnieć publicznie – na Zachodzie wierzą, ze w Polsce – „Iranie Europy” za to biją na ulicy -, no i gdzie wiara jest sprawą prywatną (bo zawsze jest, nie ma sensu udawać, ze jest inaczej)…
Jako intelektualista (słowo zohydzone przez pisiaków, ale nadal najlepiej opisujące „wykształci ucha”, któremu drogi jest interes kraju) żyłem w błogiej nieświadomości pod tytułem: „religia i kłopoty z nią związane są od XVIII wieku sprawą nieaktualna, którą specjalnie nie warto się zajmować”, tymczasem oczy otworzyli mi Dawkins, islamiści i Palikot właśnie… Jego partia w parlamencie zburzyła religijny fałszywy konsensus, który pozwalał uznawać Rzplitą za religijną wioskę katolicką, w której konflikty sprowadzają się do sporów szanującej religię „lewicy” millerowksiej z klerykalną związkową  lewicą solidarnościową uchodząca dzięki swemu klerykalizmowi za prawicę i z narodowymi świrami, oraz z liberalnie katolickimi liberałami (UW/PO) . Pojawienie się Ruchu Palikota ujawniło jak głęboko średniowieczny jest i przy tym pełny uprzedzeń katolicyzm polski, jak zresztą każdy nurt długo przyjmowany jako oczywistość. Ja sam wychowany w liberalnym katolicyzmie nie zauważałem w katolicyzmie nic agresywnego, teraz włosy stają mi dęba na głowie i myślę poważnie o apostazji.
Pojawienie się Janusza Palikota na scenie politycznej rozpętało istną religijną furię. Jedni nazywają posła systematycznie „Paligłupem” i kojarzą go – lub usiłują kojarzyć – jedynie z marihuaną, i upadkiem obyczajów, a tak naprawdę zapewne za agenta bezbożnej Brukseli, Inni jak Monika Olejnik, która zdradziła się tym jednym „Panem Bogiem” zamiast „Bogiem” w dyskusji z Januszem Palikotem (tylko wierzący mówią  LORD GOD zamiast GOD , bo jest on dla nich ojcem – zawsze zastanawiałem się czy rodzice katoliccy nie powinni być zazdrośni jak ich pociechy znajdują sobie ojca i matkę NMP, a przecież to oni łożyli, wychowali itd.…  i osobą, a nie siłą kosmiczną). Pierwsza chamka polskiej telewizji, Olejnik nie mogła pojąć, albo udawała że nie pojmuje o co Palikotowi chodzi podczas rozmowy o jego apostazji[1]. Cały czas powtarzał, że przecież wiadomo; w Polsce 88 % jest ochrzczonych, ale tylko 40% to faktyczni katolicy chodzący do kościoła (prof. Hartman uważa za katolików tylko tych co zgadzają cie z tzw. katolicką „nauką” społeczną – swoją drogą jak sztywną doktrynę i propagandę można nazwać „nauką”, ale moim zdaniem przesadza, w końcu przeciętny nazista też nie znał zbyt dogłębnie „Mein Kampf, a nie każdy dzisiejszy demokrata czytał J.S. Milla), ale nie skomentowała już słusznej uwagi Palikota, że KrK ma przywileje mierzone skalą tych 88 a nie Tyc 40 %.[2]. W ogóle nie dawało się słuchać kretyńskich pytań red. Olejnik (te głupie porównania Janusza Palikota z Lutrem, czy zdziwienie jak niewierzący mógł tak długo pozostawać w obrębie KrK, jakby to było czymś wyjątkowym – chciałoby się rzec wyjdź malowana blondyno z piaskownicy i rusz mózgiem!). Olejnik cały czas broniła otwarcie prawa kanonicznego i jego de facto pierwszeństwa wobec konstytucji w sprawach KrK zapominając, że członek KrK jest też obywatelem Rzeczpospolitej, a tam gdzie państwo i KrK się spotykają muszą mieć zastosowanie oba systemy prawne, ergo jeśli członek KrK powoła się na jedno z nich to trzeba to uszanować.
To bagatelizowanie problemów jakie porusza Palikot, sprawdzanie jego działalności do marychy i spraw sumienia (ciekawe co jest ważniejszego od spraw sumienia i wolności sumienia?), przy wytykaniu mu niedostatecznego zafrasowania przenajświętszym kryzysem gospodarczym  jest ciekawe. Takie Olejnik i Lisy albo nie kumają związku między sumieniem, komfortem psychicznym, zaufaniem społecznym a dostatkiem albo – co bardziej prawdopodobne – udają. Poza tym chyba tylko Mikke mówi więcej o gospodarce niż Janusz Palikot, który – przypomnijmy – poparł reformę emerytalną ‘67’ Tuska m.in. w zamian za obietnicę  przeciwdziałania nieuchronnej inflacji narosłej przez te 67 lat, Widzimy wiec wyraźnie, ze człowiek, który właściwie mógłby jako szef 40stu kilku posłów spokojnie czekać do następnych wyborów, robi coś dla narodu będąc w opozycji. PiS nie uczynił nic jako opozycja poza opluwaniem Tuska i jego ekipy, zawsze się zastanawiam czemu czołowi PiSowcy nie są jeszcze w więzieniach za te wszystkie oskarżenia o zdradę itd.
Wejście Ruchu Palikota do sejmu uświadomiło mi jak bardo klerykalny jest tak niby intelektualnie niezależny Janusz Korwin-Mikke, który już wcześniej irytował mnie stwierdzeniami, że np. islamiści wygrają, bo wierzą i płodzą się dla Allaha, i tak jest okej, bo darwinowsko, bo „lepiej wierzyć w coś niż w nic” (jakby ateiści nie wierzyli w nic, a np. nauka?).  Całe jego gadanie o sobie jako o obrońcy Europy straciło wtedy na znaczeniu, bo nawet konserwa Huntington uważa rozdział religii od państwa za jeden z filarów cywilizacji Zachodu. Mikke o finansowaniu Kościoła pisał:
„…Kościół jednak nie tylko sprzedaje nadzieję: stanowi organizację przekonującą ludzi, że należy żyć przyzwoicie. Za to warto zapłacić. Inna sprawa, czy nie płacimy za dużo... Zbyt tłusty ksiądz to zazwyczaj zły ksiądz!...”. Jest to opinia niezależna, ale obarczona preferencją wierzenia nad niewierzeniem.  Chwaliłem już Mikkego za spotkanie z Palikotem przed wyborami i ich twórczą dyskusję i ganiłem za uporczywie stawianie za wzór sukcesu  jedynie USA – jedynego mocarstwa ekonomicznego, gdzie dominuje religiantyzm (choć zapewne dlatego jest to potęga, że NY i LA są bezbożne, a religijny[3] Teksas bez ropy wiałby biedą) jako symbolu sukcesu. A katolickie Polska i Hiszpania mają znacznie gorsze wyniki demograficzne niż bezbożna Francja (i to bynajmniej nie dzięki muzułmanom, bo mówimy tu o autochtonach francuskich), pozostaje faktem, ze o religijności Mikkego dowiedziałem się dopiero w „epoce Palikota” – tak, tak jestem przekonany, że jesteśmy w nowej epoce.
Póki co jednak jestem lekko przerażony jakie obelgi wypisują niektórzy internauci o Palikocie, mam tu na myśli uwagi typu: typu: „kolejny happening. Ktoś kto chce naprawdę popełnić np. samobójstwo idzie sam cicho w ustronne miejsce skacze z mostu lub wiesz się na żyrandorze. Natomiast ktoś kto jest niedojrzały emocjonalnie idzie na post stoi na krawędzi i krzyczy głośno "za chwile popełnię samobójstwo" kurczowo trzymając się poręczy. Taki właśnie jest Palikot. Nie dojrzały emocjonalnie i próbuje na siebie zwrócić uwagę…”. Inny napisał: „Zagięła Olejnikowa tego bezmózgiego pajaca!!! BRAWO…” (miał z pewnością problem z odróżnieniem niedopuszczania do głosu i chamstwa i racjonalnego argumentu, którego Olejnik nie znalazła przez całe 20 minut). A jeszcze inny: „zajmij się ważnymi sprawami Palikmiocie, a nie bzdurami!...” (niektórzy są po prostu zbyt prymitywni by rozumieć konflikty sumienia).
Nadzieją pozostają tacy jak ten internauta, który rozmowę Palikota z Olejnik skomentował: „…Bardzo dobrze zrobił Palikot jedna z nielicznych osób wysoko postawionych, która potrafi publicznie pokazać jak instytucja kościoła jest beznadziejna w naszym kraju.. i nie mieszajmy w to Boga wiara a kościół to nie to samo…”, oraz inny uczestnik ruchu sieciowego, który napisał: „…konstytucja jest ważniejsza niż jakieś prawa kanoniczne!!! wg praw kanonicznych kara za pedofilie jest przeniesienie na inna parafie.. wg konstytucji wiezienie.. Palikot ma racje. jak to jest ze ostentacyjne obnoszenie sie ze swoja religijnością i kościołem jest okej a ostentacyjne wyjście z niego juz nie? jak to jest ze przypisuje sie do jakiejś religii nieświadome nie mogące za siebie decydować dzieci? to jest Polska nie Watykan!! brawo Palikot….”.
Jeśli cała młodzież nie ucieknie do UK, a w Polsce pozostaną nie tylko mohery, doczekamy się jeszcze gabinetu premiera Palikota, odrobiny sprawiedliwości bez względu na połajanki uważających się za lepszych bo wierzą w Dżizusa a nie Darwina no i nadrobimy wreszcie oświecenie…




[2] Swoją drogą jak 40% ludzi + 30.000 pasterzy może mówić o jakimś prześladowaniu KrK w Polsce.. wstyd, hipokryzja, mazgajstwo! Mazgajstwo chrześcijanom wytykał już Nietsche
[3] Bardzo zabawne są napisy na teksańskich kompleksach religijnych w stylu: „Piekło nie ma termostatu”.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz