wtorek, 3 kwietnia 2012

Antyklerykalizm to nie antychrystianizm - Janusz Palikot i spóźnione polskie oświecenie.

Polacy powoli orientują się, że Antyklerykalizm to nie antychrystianizm, dotyczy to także religijnej prawicy, która udaje, ze nie wie o co chodzi i świadomie myli przywileje Kościoła z możnością dalszego manifestowania wiary katolickiej. Na przykład na portalu konserwatyzm.pl, na którym miałem kiedyś raczej nieprzyjemność niż przyjemność publikować (jako liberał – wtedy – Korwinowie - byłem tam w zdecydowanej mniejszości) forsuje sie fałszywą wizję oświecenia czyli wielkiego intelektualnego ruchu trwającego od ok. 1670 roku do dziś. Na owym portalu formuje się bojową uproszczoną i kłamliwą definicję oświecenia, wrzucając do niej wszystko to co sie nie podoba redakcji. Już w pierwszym zdaniu art. poświęconemu antyrewolucyjnej myśli Erika von Kuehnelt-Leddina (w tytule napisano jego, przyznaję dość trudne nazwisko, z błędem:) "Erik von Kuehnelt-Leddin: Rewolucja Francuska, markiz de Sade i wojna" napisano juz w pierwszym zdaniu:

"...Oświecenie (antychrześcijański prąd intelektualny przypadający na XVII i XVIII wiek – przyp. tłum.) wydało owoc w postaci Rewolucji Francuskiej, (...) sadystycznej orgii, w której „Boski Markiz[1]” odegrał wiodącą rolę zarówno intelektualną jak i osobistą ...".

Nie chodzi tu nawet o to, że sadyzm nijak sie ma do oświecenia – oświeceniowcy znieśli np. tortury (humanizm i kartezjanizm, który wykluczał możliwość działania na ciało i wpływania w ten sposób na duszę) z takim upodobaniem stosowane w majestacie prawa przez chrześcijańską inkwizycję.

Trzeba pamiętać też że de Sade za to co pisał siedział przez całe życie w więzieniu, mimo iż najprawdopodobniej były to czyste wymysły. Oświeceniowcy (liberalni ministrowie królewscy) tępili więc de Sade'a!

Po drugie oświecenie walczyło nie z chrześcijaństwem, a nawet nie z Kościołem, lecz z klerykalizmem - czyli z dominacją czynników religijnych w życiu społecznym państwa i narodu, a to nie to samo. KrK miał przestać być monopolistą etycznym i miał stracić nieco przywilejów. Miał tez szanować sferę prywatną - tzn. uznać, ze w państwie mają prawo egzystować jednostki nie uznające autorytetu KK. To wszystko. W czasach Voltaire'a Kościół był potęgą polityczną i ekonomiczną. Dziś wiele słów skierowanych przez oświeconych w stronę KK i religii wydaje nam sie przesadzonych,. właśnie ze względu na tą ogromną różnicę przedrewolucyjnej i dzisiejszej równowagi cywilizacyjnej.

Po trzecie wreszcie autorzy konserwatyzm.pl zupełnie zapomnieli o tzw. oświeceniu katolickim; które reprezentowali tacy myśliciele jak Feijoo y Montenegro, albo Fernandez de Moratin, Joseph Sonnenfels, oraz o oswieceniowcach protestantach jak Lessing czy Burke. Są oni dowodem na możność technicznego (bo ideologicznego niestety nie) pogodzenia tolerancji z religijnością.
W swej ocenie oświecenia, portal konserwatyzm.pl wyraźnie kieruje się taktyką wymuszonego dualizmu manichejskiego. Ja rozumiem, że katolicy chcieliby byc znowu siłą dominującą, ale ich obecni marksistowscy przeciwnicy, wbrew własnym legendom, niewiele mają wspólnego z oświeceniem tym jakie nastało w XVIII wieku. Już w samej rewolucji francuskiej oświeceniowcy (Malesherbes, Condorcet) byli skazywani na gilotynę lub prześladowani (La Fayette), i wywlekani z grobów (Mirabeau) przez ciemnych a hardych jakobinów. Komunizm i jakobinizm to nie oświecenie, lecz egalitarna religia świecka o charakterze profetycznym nie mająca nic wspólnego z indywidualistycznym ewolucjonistycznym racjonalnym (popularno)naukowym ruchem zwanym oświeceniem.

Można dodać też z drugiej strony, że owe nowe średniowiecze tak upragnione przez użytkowników portalu, było przecież dość mocno pogańskie w sferze życia codziennego. To barok naprawdę konsekwentnie wprowadził nauczanie KrK do sfery publicznej, a rozdział Kościoła od państwa, który następował zwł. w XIX w, wg niektórych badaczy wzmocnił, a nie osłabił kontrolę Kościoła nad wiernymi. Jeśli tak, to tym bardziej można zrozumieć reakcję antyklerykalną naszych czasów. Zresztą już renesansowi humaniści umieli rozróżnić wiarę i Kościół. W naszym kraju oświecenie nigdy się specjalnie nie zakorzeniło, a lata rozbiorów, o czym słusznie mówił Janusz Palikot w jednym z wywiadów, dało Polakom złudzenie, że KrK ma wspólne interesy z narodem, podczas gdy w innych państwach „Kościół współpracował z tyranami” . Wspomnijmy choć potępienie powstania listopadowego przez papieża Grzegorza XVI w encyklice Cum primum ogłoszonej 9 czerwca 1832, w której napomniał polskich biskupów oraz duchowieństwo, aby podporządkowali się władzy zaborców oraz aby zachęcali do tego lud. Potępił powstanie listopadowe, nazywając powstańców: "podłymi buntownikami", którzy powstali przeciw władzy monarchy. Tego papieża ma na myśli Juliusz Słowacki w "Kordianie", kiedy papież mówi: „…Niech Polaki modlą się, czczą cara i wierzą…”, i to nawet nie szkodzi, że car był prawosławnym przeciwnikiem KrK. W brewe In supremo z 3 grudnia 1839 papież Grzegorz XVI potępił niewolnictwo i sprzedaż niewolników jako niegodne chrześcijan. Cóż po kilku dekadach walki dysydentów, heretyków i liberałów, nawet papież musiał się ugiąć… Grzegorz występował też ostro przeciw liberalnemu nurtowi w katolicyzmie; w 1832 potępił francuskie czasopismo "L'Avenir" wydawane przez hr. Ch. de Montalemberta, H. Lacordaire'a i księdza F. R. Lamennais. Konserwatyzm Grzegorza był tak duży, że nie zgadzał się on na wprowadzenie w Państwie Kościelnym kolei żelaznej i gazowego oświetlenia ulic; określił on drogi żelazne "drogą do piekła" (gra słów po francusku: "chemins de fer" – "chemin d'enfer"), uważając, że przyczynią się do rozwoju handlu i w rezultacie wzmocnienia antymonarchistycznej burżuazji.

Do ludzi, których całe życie kręci się wokół chrześcijańskich rytuałów, histeryczne krzyki Kato-prawicy mogą jeszcze dojść, ale każdy, kto oprócz wiary ma także oczy widzi jak bezczelni są biskupi. Biskupi, którzy zapraszają Paetza na spotkanie poświecone walce z gwałtami dzieci przez duchownych, czy biskup Michalik, który zatruwa życie pewnego policjanta i jego rodziny, tylko dlatego, ze ów zwrócił się do niego „proszę pana” a nie „przenajświętsza ekscelencjo”… Swoją drogą na portalu konserwatyzm.pl pojawił się niedawno wpis senatora Kazika Jawosrkiego, pt.: „Nie pozwolimy bezkarnie obrażać Arcybiskupa!”:

„…Janusz Palikot w publicznej wypowiedzi obrzucił inwektywami naszego duszpasterza, JE Arcybiskupa Józefa Michalika. Przyjmujemy to jako sygnał do mobilizacji. To poczucie przyzwolenia na takie wypowiedzi decyduje o tym, że Janusz Palikot próbuje posuwać się coraz dalej. Za słabo brzmiał nasz głos w sprawach moralnych, ochronie życia, braku zgody na mrożenie ludzkich embrionów, gdy atakowano status rodziny przez zrównywanie z tzw. stałymi związkami, czy wręcz związkami homoseksualnymi. Potem rozpoczęły się próby podważania statusu materialnego Kościoła. Również wtedy brak było dostatecznej reakcji. A przecież status materialny Kościoła to nie mercedesy dla księży - jak starają nam się wmawiać media - ale cała ogromna sfera działalności dobroczynnej, w której władze publiczne dają sobie radę znacznie gorzej. Po tym wszystkim mamy obecnie do czynienia z personalnymi atakami na hierarchów, co jest już bardzo groźnym sygnałem, gdyż jak mówi Pismo: „Uderz w pasterza, a rozproszą się owce”. To dla katolików ostatni sygnał, by podjąć działania. Marsz, którym 14 kwietnia przejdziemy ulicami Rzeszowa, będzie znakomitą okazją, by się spotkać i zorganizować do kolejnych działań …”.

Myślę, że pana senatora Jawosrkiego boli tak naprawdę tylko: „…Potem rozpoczęły się próby podważania statusu materialnego Kościoła…”. Janusz Palikot słusznie zauważył, ze Michalik jest takim samym chamem jak rydzyk, odnosząc się m.in. do sprawy z policjantem. Rzecz w tym, że dla ultrakatolików biskup jest kimś podobnym do anioła. To tak jak mówił Roma Kotliński o tym, ze na wschodzie Polski wielu wydaje się, ze ksiądz nie załatwia potrzeb fizjologicznych, jak anioł. Biskup ma więc prawo być chamem? Oczywiście nie! Zresztą Janusz Palikot dobrze dobrał tu słowa. Określając chama w koloratce chamem, a nie np. głupcem, dał wyraźny sygnał, że chodzi mu o dobry smak, a nie o poglądy. Oczywiście Kato-prawica jak zwykle celowo myli wszystko…

Cóż wiadomo było od dawna, że to spóźnione oświecenie będzie kiedyś trzeba nadrobić. Jeszcze doczekamy, jak skończą się te ujadania i bezczelność koloratkowców.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz