środa, 3 sierpnia 2011

Savonarola, czyli chrześcijańska mieszanka Hitlera z Osamą




Nic chyba nie oburza mnie do tego stopnia odnonie KK, jak fakt, że jest wielu zwolenników kanonizacji Savonaroli.

W opublikowanym w 2003 roku przez Klub Książki katolickiej tekście Savonaroli: "O miłosci Chrystusa" załączono krótki życiorys owego fanatycznego mnicha traktując go tam jako typową "postać kontrowersyjną". Ta kontrowersja polega głównie na tym, że autor wstępu zastanawia się, czy człowiek przeciwny papieżowi (Aleksandrowi VI, którgo krytykowął za zbrodnie itd.) może być uznany za świętego. Cytuje też m.in. kardynała Newmana, który potępiał mnicha za "nienawiść do jakiejkolwiek formy świeckiej wiedzy", czyli za antyintelektualny prymitywizm i fanatyzm. Mnich palił bowiem książki razem z kosztownościami na stosach. O czym zapomnieli napisać autorzy wstępu, Savonarola nie palił książek, które skruszeni hedoniści mu przynieśli, lecz zrabowane przez SAVONAROLAJUGEND z domów "bogaczy". Nawiasem mówiąc owi "bogacze" to byli tak jak "Kułacy" w ZSRR, czyli wszyscy ci którzy mają cośkolwiek.

Dla mnie jako naukowca i liberała, Savonarola stanowi najgorsze połączenie fanatyzmu, prymitywizmu i antyhumanizmu jakie można sobie wyobrazić. Jest także tchórzem, bo choć taki zatwardziały fanatyk, przestraszył się póby ognia, która miała niby udowodnić prawdziwość jego przesłania, za co tłum, który poczuł się oszukany, słusznie załatwił mnicha.

Savonarola omal nie został uznany świętym w bodaj 1954 roku. Nie stało się to dlatego, że powstała watpliwość czy nie popadł w herezję, ale jak udowadnia autor wstępu, poza niepodporządkowaniem się papieżowi i krytyka jego stylu życia, nie odszedł ona na ani jedną literkę od wykładni nauk Kościoła. Sam sprzeciw wobec władzy papieskiej to druga przeszkoda w kanonizacji owego bandziora w habicie.

Zauważmy, że nie miało tu żadnego znaczenia, że mowa o cżłowieku, który deprawował młodzież i dzieci i kazał im obrabowywać cudze domy (swoją drogą ciekawe co by powiedział na to Thomas Woods, głosiciel tezy o związkach posznaowania prawa włąsności i tradycją KK), który tyranizował Florencję, niczym Kalwin Genewę, tylko głupiej. Autor wstępu zaznacza, że Savonarola nie potrafił być konsekwentny ani jednolicie okrutny, jakby to miało stanowić okoliczność łagodzącą, a kilka linijek dalej życzy mu rychłej kanonizacji!

Jaka jest różnica między tym bandytą a innymi uduchowionymi bandytami jak Osama albo Hitler, który w "Mein Kampf" popiera chrześcijaństwo,i zapowiada walkę "z materializmem socjalistów"? Żadna, poza jedną - był czlowiekiem ze stajni Jahwe i dlatego on jest w oczach katolików cool, a H., O. , Lenin czy Robespierre - są be.

We wstępie do "Miłości Chrystusa" (Chrystusa Savonarola kochał, gorzej z ludźmi, a przecież Jezus zmarł na Krzyżu i mu wsyztsko jedno, a florentyńczycy cierpieli) Zaznaczono, że Machiavelli był pod wrażeniem Savonaroli i darzył go szacunkiem. Cytowanie teggo stanowi skrajny brak szacunku wobec ludzi żyjących w tamtych czasach. Machiavelli był opluwany przez KK przez stulecia, choć napisał o polityce prawdę, i papieże czytywali go (ukradkiem) jak inni władcy. M. chwalił S. bo ten był skuteczny (do pewnego momentu) i tyle. Nawiasem mówiąc to Machiavellemu bliżej do świętości niż Savonaroli; był uczciwy.

Kościół nigdy nie był instytucją uczciwą. Zawsze uważał, że ma monopol nie tylko na prawdę o niebiesiech, ale i na prawdę o prawidłowym funkcjonowaniu społeczeństw. Dla tego celu działał z absolutna bezwględnością, o czym zapomniamy sądząc błędnie, że monopol na przemoc mają naziści i komuniści. KK jako istytucja szkodliwa z pewnością zasługuje na takiego "świętego" jak Savonarola i vice versa.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz