czwartek, 11 sierpnia 2011

Patriotyzm i obrona ojczyzny w roku 2011

Stawiam tezę, że patriotyzm rozumiany jako miłość mieszkańca jednego z krajów Europy do swego kraju, rządu i flagi jest ideą niepasującą do obecnych czasów.

Nie wiem czy to dobrze, czy nie, ale wydaje się, że zmiana rozumienia tych terminów jest w obecnych czasach dość racjonalna. Ponieważ np. życie w Norwegii czy Francji jest dla Polaka łatwo wyobrażalne, a już na przykład w takiej Turcji, Korei czy Iranie mniej (ryzyko ciągłych faux pas i naruszania tabu, jak np. zrobienie gestu pocierania palców o kciuk, rozumiany w Arabii jako symbol rzucania piasku w twarz skazańca - można wiec tam oberwać za robienie gestu pt: "ile zapłaciłeś ?"), a ludzie coraz więcej podróżują i zdają sobie coraz jaśniej sprawę gdzie przebiegają granice między-cywilizacyjne wygląda na to, że identyfikacja z własnym narodem zostanie zastąpiona przez identyfikację z czymś szerszym - ze sposobem życia, wartościami i cywilizacją.

Jeśli tak będzie to można sobie wyobrazić jak śmiesznie będą wyglądały dyskusje w Europie 2070 roku o np. walce z zaborcami pruskimi czy rosyjskimi. Wszystkie te wojny domowe (tak nazywał Gandhi I i II światówkę) zdawać się będą jedynie niepotrzebną stratą czasu i sił przed jedyną istotną walką - Huntingtonowską walką między cywilizacjami...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz