wtorek, 10 maja 2011

Henry St. John, wicehrabia Bolingbroke (1678–1751) - myśl polityczna, działalność i krytyka rządu Roberta Walpole'a (1721-1742)




Henry St. John, wicehrabia Bolingbroke jest ważną postacią brytyjskiej polityki XVIII wieku i do dziś wywołującą wiele kontrowersji. Przez wielu piętnowany był jako zdrajca interesów brytyjskich na rzecz Francji i jakobitów współpracujących z Francją. Wielu jednak widziało w nim żarliwego patriotę i słusznie oburzonego krytyka wigowskiego rządu Roberta Walpole’a (1721-1742). Niepodważalne są za to zasługi Bolingbroke’a dla nowoczesnej historiografii i doktryny konserwatyzmu jako ideologii politycznej .

Henry St. John urodził się w 1678 roku w Battersea, w hrabstwie Surrey w bardzo bogatej rodzinie arystokratycznej zamieszkującej tam od wieków. Rodzina wywodziła się od Williama de St. John przybyłego do Anglii wraz z armią Wilhelma Zdobywcy. Dziadek przyszłego sekretarza stanu był duchownym anglikańskim, zaś jego ojciec został określony przez Jonathana Swifta jako wielbiciel przyjemności (man of pleasure) . Bolingbroke lubił chwalić się swoim pochodzeniem i pokrewieństwem jego rodu z Tudorami, zwłaszcza podczas swego wygnania we Francji . Pisma Bolingbroke’a zdradzają dużą sympatię wobec tej królewskiej dynastii (zwłaszcza wobec Elżbiety I), chociaż rodzina St. John potrafiła się odnaleźć i w innych epokach, o czym świadczy fakt współpracy Olivera St. John ze swym imiennikiem Cromwellem .
Ojciec posłał młodego St. Johna do Eton, gdzie jego szkolnym kolegą (o dwa lata starszym) był Robert Walpole (1676-1745) , przyszły lider partii wigów i premier (w latach 1721-1742) oraz polityczny przeciwnik St. Johna. Historyk brytyjski z końca osiemnastego wieku William Coxe zbadawszy szkolne wypracowania napisane w Eton przez obu przyszłych mężów stanu stwierdził, że ...te napisane przez St. Johna były bardziej żywotne i błyskotliwe, zaś te Walpole’a bardziej solidne i konkretne... ( The parts of Mr St. John, were more lively and brilliant; those of Walpole more steady and solid ). Walpole był uczniem pracowitym i pilnym, Bolingbroke, któremu myślenie abstrakcyjne przychodziło z większą łatwością, zaniedbywał naukę .
Podobnie jak Walpole ożenił się po raz pierwszy w 1700 roku, a do parlamentu wszedł na skutek elekcji, która odbyła się w roku następnym. W latach 1698 i 1699 podróżował po Francji, gdzie nauczył się bardzo elegancko i starannie mówić po francusku. Ojciec Bolingbroke’a zmarł w wieku 90 lat i cieszył się znacznie lepszym zdrowiem niż jego dość chorowity syn, co było powodem kłopotów finansowych syna, zwłaszcza w pierwszych latach po przybyciu wicehrabiego z pierwszego wygnania (1725). Stosunki między ojcem a synem mogłyby z pewnością być lepsze. Po otrzymaniu przez syna tytułu wicehrabiego (1712) Bolingbroke ojciec miał się wyrazić: …Harry, zawsze mówiłem, że cię powieszą, ale teraz, skoro zostałeś lordem to chyba utną ci głowę... . Używający życia ojciec nie miał zbyt wiele zrozumienia dla politycznych ideałów syna. Rodową posiadłość Battersea wicehrabia przejął dopiero w 1744 roku (swą własną posiadłość Dawley sprzedał jeszcze w 1740 roku) .

Nie ma tu miejsca, by szczegółowo omawiać karierę polityczną St. Johna, warto jednak dla lepszego zrozumienia późniejszych poglądów i działań St. Johna przedstawić kilka jej momentów przełomowych. Pierwszą okazją do zbicia kapitału politycznego była dla St. Johna debata nad sprawą tolerancji wobec dysydentów religijnych (dissenters) w 1703 roku. Wówczas udało się torysom ją ograniczyć, a mowy St. Johna wywoływały burzę oklasków ze strony przedstawicieli duchowieństwa anglikańskiego. Walpole przemawiał wówczas za tolerancją .

W 1704 St. John został, jako członek politycznego klubu torysa Godolphina współpracującego z (wigiem) księciem Marlborough, mianowany na stanowisko sekretarza wojny (Secretary at War) i pełnił tę funkcję nawet gdy Wigowie osiągnęli już znaczącą przewagę (od około 1705 roku), ponieważ cieszył się zaufaniem księcia Marlborough . W tym okresie utożsamiał się on jak niemal każdy Anglik ze zwycięstwami wielkiego wodza na kontynencie. W liście z 28 maja 1706 roku napisał doń, że: ...jedynymi wrogami jakich Anglia musi się obawiać są Francja i niezgoda w kraju a Wasza Łaskawość pokona obu tych wrogów... (...France and faction are the only enemies England has to fear, and your grace will conquer both...) . List był napisany już jednak w roku w którym pojawiały się pierwsze pęknięcia w łonie mieszanego rządu. Torys Henry St. John padł ofiarą decyzji księcia, by oprzeć się na bardziej entuzjastycznych wobec wojny Wigach. Próby odzyskania książęcego poparcia nie przyniosły większego rezultatu . W 1708 roku stanowisko piastowane przez młodego Torysa objął ambitny Walpole. Możliwe, że wrogość między obu politykami rozpoczęła się właśnie w tych latach.

St. John był do 1710 roku, kiedy to przeciwnicy wojny o sukcesję hiszpańską przekonali królową Annę do zmiany gabinetu na czysto torysowki, raczej obserwatorem niż aktorem wydarzeń politycznych. Historyk Thomas Macknight sugeruje, pod wpływem klęski armii brytyjskiej pod Almansą (1707) w Hiszpanii, myślał on nad uwolnieniem Wielkiej Brytanii z zobowiązań sojuszniczych wobec cesarza, poprzez obarczenie dworu wiedeńskiego winą za klęski. Takie kalkulacje były wówczas częstym tematem rozmów wśród torysów . W 1710 roku przejęli oni władzę i głównym ich widocznym zamiarem było zakończenie wojny o sukcesję hiszpańską, która, mimo iż nie pozbawiona angielskich sukcesów, niebezpiecznie się przeciągała.

Fakt sprawowania przez St. Johna w latach 1710-1714 jednej z najważniejszych funkcji państwowych nie pozwala zakwalifikować go dziś jedynie jako politycznego teoretyka. W jego ówczesnych działaniach znalazły swe odbicie jego torysowskie przekonania i ugruntowały się jego poglądy na kwestię brytyjskiej polityki zagranicznej.
Bolingbroke jako prawdziwy torys nie pochwalał nieskrępowanej wolności prasy i opinii politycznej, zwłaszcza jeśli atakowała ona majestat państwa. By ją ograniczyć, wprowadził ustawę stemplową (stamp act) nakładającą na drukarzy obowiązek opłaty od każdej wydrukowanej strony. Jak zauważa Thomas Macknight, żaden z osiemnastowiecznych brytyjskich szefów rządu nie miał tak mało cierpliwości w stosunku do krytyki prasowej. Wypowiedział on prawdziwą wojnę wigowskim gazetom mających swe oficyny na Grub Street . Te działania były częścią planu całkowitego zniszczenia wigów jako siły politycznej.

Plan mógł wydawać się realny, ponieważ po sromotnej porażce wyborczej wigów w 1710 roku wydawało się, że już nigdy nie odzyskają oni władzy . Sam Bolingbroke w rozmowie z wigiem księciem Marlborough zganił go za to, że generał nie przystał do partii torysowskiej, która jest z zasady zawsze silniejsza od wigów, którzy, jak uważał St. John, jedynie w wyjątkowych okolicznościach mogą przejmować władzę . Kazanie jakie sekretarz stanu wygłosił wielkiemu dowódcy, którego był niegdyś protegowanym , jest dobrym przykładem surowego prześladowania pozostałych na stanowiskach Wigów. Przegrana partia czuła się zagrożona, o czym świadczą antyrządowe pochody organizowane przez wigowski Kit-Cat Club, podczas których palono figury „papistów” (torysów, choć byli oni zwykle anglikańscy oskarżano zawsze o sympatie katolickie) . Podczas wizyty księcia Eugeniusza Sabaudzkiego (1663-1736), naczelnego dowódcę sprzymierzonej armii austriackiej w Londynie na początku 1712 roku, Bolingbroke dopilnował, by tak wypełnić mu czas do tego stopnia królewskimi, torysowskimi i rządowymi bankietami, by Austriak (właściwie sfrancuziały Sabaudczyk) nie mógł porozumieć się z Wigami, co było jego głównym zadaniem zleconym przez cesarza Karola VI. Eugeniusz próbował też (bezskutecznie) przekonać nowy rząd brytyjski do kontynuowania wojny za pomocą cesarskich obietnic wzięcia przez cesarskie wojska na siebie większości trudów związanych z trwającą jeszcze kampanią w Hiszpanii .

Drugim przywódcą torysów, z którego wpływami Bolingbroke musiał się liczyć, i z którym współtworzył rząd był Robert Harley, hrabia Oxfordu i Mortimer (1661-1724), bardziej umiarkowany w swych poglądach niż jego kolega. Ostrożny Harley miał zwykle ostatnie słowo w sprawach polityki wewnętrznej.
Sprawy polityki zagranicznej były zazwyczaj załatwiane przez Bolingbroke’a a nie przez Harleya, ponieważ ten nie był sekretarzem stanu, lecz skarbnikiem królestwa, chociaż na przykład Walpole’owi, który został skarbnikiem w 1721 roku, nie przeszkadzało zajmować się sprawami zagranicy, lecz Harley był zbyt mało pewny siebie i zbyt słabo znał język francuski, by konkurować na tym polu z St. Johnem. Drugi sekretarz stanu (do 1782 zawsze było dwóch sekretarzy stanu i dwa departamenty: „północny” i „południowy”) William Legge, 1. hrabia Dartmouth (1672-1750), był człowiekiem tak spokojnym i cichym, że praktycznie się o nim nie mówiło . Bolingbroke dzielił też z Walpole’m upodobanie do tego, by mieć wgląd w całość pracy gabinetu, dlatego jak pisze Macknight nauczył się władać językiem hiszpańskim w dostatecznym stopniu, by móc pisać do Hiszpanów w ich własnym języku i by zrozumieć hiszpański styl myślenia .

Mimo że był poliglotą, Bolingbroke nie zdradzał jakiejś szczególnej sympatii do jakiegokolwiek państwa europejskiego . Macknight wspomina przynajmniej o jego niechęci do cesarza i Austrii . Nie postulował stworzenia bliższego sojuszu z jakimkolwiek krajem. Prowadził ożywioną i serdeczną korespondencję z holenderskim pensjonariuszem Willemem Buysem (1661-1749), lecz gotów był zgodzić się na francuskie żądania, by zrekompensować Francji utratę wojennego portu w Dunkierce (który miał być zburzony zgodnie z postanowieniami podjętymi w czasie preliminariów pokojowych) przez swą zgodę na ewentualne przekazanie im „jakiegoś ekwiwalentu” we Flandrii (np. kilku twierdz holenderskiej „bariery”). Byłaby to jawna zdrada holenderskiego sojusznika .

Wydaje się, że samo zawarcie w 1713 roku w Utrechcie pokoju kończącego trwającą od 1702 roku hiszpańską wojnę sukcesyjną było przede wszystkim zasługą francuskiego ministra Jeana-Baptiste Colberta de Torcy (1665-1746) , który wiedział, że zrujnowana wojną Francja nie może sobie pozwolić na jej kontynuowanie. Torcy przystał na ciężkie warunki brytyjskie, mając nadzieję na ich złagodzenie z czasem , tym bardziej, że dowiedział się, że również stan brytyjskich finansów był opłakany z powodu wydatków wojennych. Według Macknighta widoczna chęć Bolingbroke’a, by szybko zakończyć wojnę potwierdzała w oczach Torcy’ego pogłoski o ciężkiej sytuacji finansowej brytyjskiego rządu . Torcy liczył nawet na rozmontowanie sojuszu brytyjsko-holenderskiego, by Ludwik XIV mógł zadać ostateczny cios Holendrom . Mimo iż Francuz przeciągnął na swoją stronę przyjaciela St. Johna, poetę Priora.
Samo zawarcie i następstwa traktatu utrechckiego (1713) były już w tej pracy omawiane, więc wystarczy tu jedynie zaznaczyć, że Bolingbroke ponosi sporą część odpowiedzialności za zawarcie traktatu , którego warunki i postanowienia nie odpowiadały, zdaniem późniejszej wigowskiej ekipy rządzącej rozmiarom brytyjskich zwycięstw odniesionych w wojnie. Ciekawym szczegółem z dziejów administracji Henry’ego St. Johna jest jego jedyna próba zapisania się na kartach historii jako wojennego ministra. Jeszcze zanim konflikt zbrojny dobiegł końca wysłał on flotyllę wojenną do francuskich kolonii w Ameryce i chwalił się przed królową Anną rezultatami tej wyprawy.
Rząd Bolingbroke’a, jak wiemy, upadł w 1714 roku. Sympatie jakobickie w jego postępowaniu wobec sprawy sukcesji protestanckiej stały się widoczne dopiero po śmierci królowej dnia 1 sierpnia 1714 roku. Wtedy jednak Wigowie odsunęli go od władzy. Stopień jego przywiązania do sprawy Pretendenta chyba jednak nigdy nie był zbyt duży. Podchodził on bowiem do spraw powstania w dość niefrasobliwy sposób, omawiając na przykład plany powstańcze z damami z towarzystwa, które często były szpiegami Stanhope’a . Być może uciekając do Pretendenta i przyjmując u niego służbę Bolingbroke myślał jedynie o swoim bezpieczeństwie, ponieważ Wigowie myśleli o zemście za prześladowania. Po jego ucieczce wszczęto przecież przeciw niemu śledztwo i uznano go za zdrajcę. Gdy przybył do Francji w marcu 1715 powstańcy byli pełni entuzjazmu i wiary w zwycięstwo, jednak wydaje się, że on sam nie wierzył w powodzenie planów powstańczych lub wierzył tylko przez krótki okres. W 1712 roku miał w rozmowie z wysłannikiem elektora Hanoweru (który pytał dlaczego Holendrów, a nie jedynie Hanower uczyniono gwarantem sukcesji protestanckiej) wyrazić pogląd, że najlepszym gwarantem sukcesji protestanckiej jest sam naród . Miał też uważać, że Brytyjczycy łatwiej zaakceptowaliby Turka na tronie niż monarchę katolickiego , a już na pewno nie uczynią tego jeśli katolicki Pretendent (Jakub III Stuart, popierany przez Ludwika XIV) ucieknie się do pomocy Szkotów rozpoczynając powstanie na północy, a nie na południu wyspy .
W 1714 roku Jerzy Hanowerski upomniał się o swe brytyjskie dziedzictwo. Od początku popierał on wigów, co ośmieliło ich do ataków na torysowskich polityków. W roku następnym Bolingbroke, poróżniony już wówczas z Harleyem i lękający się zemsty wigów, zbiegł do Francji; do pretendenta Stuartowskiego. Wigowie zadbali o to by społeczeństwo uznało to za przyznanie się torysowskiego prominenta do zdrady na rzecz pretendenta i jakobitów.
Od czasu swej ucieczki do Francji w 1715 roku St, John nie uzyskał już nigdy żadnej funkcji ministerialnej, a Walpole postarał się by nie mógł nawet zasiadać w parlamencie. Historia życia wicehrabiego od tego momentu to jedno pasmo nieudanych prób odzyskania znaczenia politycznego i nieco bardziej fortunnych starań o oczyszczenie swego imienia z zarzutu zdrady swojego kraju i nowego hanowerskiego rządu przez wspieranie jakobickiego Pretendenta do korony.

Bolingbroke miał zawsze skłonność, o czym świadczy jego obfita spuścizna literacka, do politycznego teoretyzowania. Jego pisma są dosyć trudne w odbiorze, co przyznają także historycy brytyjscy . St. John poświęcił podczas swego dziesięcioletniego wygnania (przebywał stale we Francji aż do momentu uzyskania pozwolenia na powrót do Wielkiej Brytanii w 1725 roku) w swych pismach wiele miejsca zagadnieniom związanym z samą kwestią wygnania i próbom wynalezienia idealnego ustroju politycznego w oparciu o tradycję brytyjską. Na wygnaniu kontynuował także swoje zainteresowania historyczne i właśnie jako historyk-amator, kładący nacisk na krytyczne podejście do źródeł, natchnie on Woltera przebywającego w latach 1726-1729 w Londynie . Wolter podkreślał często zaszczyt, jakim była dla niego przyjaźń ze strony tego brytyjskiego magnata . W 1752 roku St. John wydał Letters of the Study of History, w których przedstawił swoje nowoczesne poglądy o historiografii, które zrewolucjonizowały podejście do wydarzeń z przeszłości. Dzięki tym zasługom naukowym i literackim Bolingbroke jest uważany za bohatera brytyjskiego i francuskiego oświecenia . Do grona jego przyjaciół należeli poeta Alexander Pope, Jonathan Swift i pisarz polityczny John Arbuthnot , dzielący jego torysowskie poglądy. Typowo „oświeceniowe” jest podejście wicehrabiego do spraw edukacji i religii (konsekwentny sceptyczny deizm) .

O samym talencie i umysłowości Bolingbroke’a wyrażano różne opinie, współczesny mu mąż stanu i literat lord Chesterfield, krewny Jamesa Stanhope’a , pełniący do 1748 różne funkcje państwowe na wysokim szczeblu władzy, a potem przyjaciel i korespondent doktora Samuela Johnsona, napisał w 1749 w liście do swego syna, że Bolingbroke: ...łączy w sobie najgłębszą erudycję z najelegantszą grzecznością i dobrym wychowaniem (...He joins to the deepest erudition, the most elegant politeness and good-breeding that ever any courtier and man of the world was adorned with...). Chesterfield stawiał go synowi za wzór do naśladowania, potwierdzając słuszność Pope’a, który swego bogatego przyjaciela nazywał all accomplished St-John . Wybitny francuski historyk Bernard Cottret podaje opinię Burke’a nazywającego wicehrabiego pretensjonalnym i powierzchownym pisarzem (presumtuos and superficial writer) . Następne pokolenia były, jak mówi Cottret bardziej mu przychylne. Konserwatywny minister królowej Wiktorii Benjamin Disraeli entuzjazmował się jego pismami, a w latach 1901-1902 nastąpiło przewartościowanie (une réévaluation de grande ampleur) na korzyść Bolingbroke’a jako oryginalnego myśliciela politycznego .

Po powrocie z wygnania (1725) wicehrabia zamieszkał w swej rezydencji w Dawley, do której zaczęli przyjeżdżać przedstawiciele torysowskiej opozycji. Pisał on mowy dla swojego przyjaciela Williama Wyndhama (1687–1740), szefa Torysów w parlamencie od wyjazdu Bolingbroke’a, i dla kilku innych posłów torysowskich. Walpole był, jak wiemy tego świadom (była to swego rodzaju publiczna tajemnica) lecz, wykorzystał tę wiedzę w pełni dopiero w maju 1735 roku, gdy jego rząd znajdował się w ogniu krytyki parlamentarnej. Nazwał on wówczas autora opozycyjnych przemówień „anty-ministrem”. Bolingbroke, spodziewając się akcji władz przeciwko niemu, po raz kolejny wycofał się do Francji, by powrócić na krótko w 1738-39 roku, na stałe zaś, dopiero w 1743 roku, a więc w rok po dymisji Walpole’a . Mimo iż sam zmarł dopiero w 1751, nie przyjął już żadnej funkcji państwowej z powodu złego stanu zdrowia.
Rosyjski biograf Woltera nazywa Bolingbroke’a typowym brytyjskim magnatem zainteresowanym amatorsko nowinkami naukowymi , wydaje się jednak, że St. John był przede wszystkim typowym intelektualistą skłonnym do abstrakcyjnych myśli i do podbudowywania swych idei wybranymi faktami historycznymi. Z jego pism przebija niezłomny choć niespokojny idealizm. Niezwykle trudno byłoby dopatrzyć się w nich ciasnych poglądów i niechęci do stolicy typowej dla wielu magnatów jego pokroju. Bolingbroke to pod każdym względem człowiek światowy mający duże doświadczenie w sprawach wielkiej polityki. Wielu, jak na przykład Maria Niemojowska, oskarża go z kolej o notoryczne niedotrzymywanie danego słowa i częste zdrady sojuszników . Ten zarzut można odeprzeć stwierdzeniem, że miał on po prostu słabe nerwy opuszczające go pod presją sytuacji. Walpole, znał dobrze tą słabość St. Johna i wykorzystywał ją bez skrupułów. Bolingbroke wydaje się jednak pozostawać wierny swoim poglądom, o czym będzie mowa szerzej w następnym podrozdziale. Wspomniana już nienawiść jego do krytyki dziennikarskiej potwierdzałoby jego małą odporność na stres. Thomas Macknight w swojej biografii przedstawia St. Johna jako polityka działającego śmiało i zawsze wiedzącego w którą stronę należy podążać a także jako całkowite przeciwieństwo drugiego lidera torysowskiego rządu Roberta Harleya, który nie był pewny siebie i swych słów, rzadko i niechętnie przemawiał i był ostrożny aż do przesady . Bolingbroke był zawsze gotów do natychmiastowej odpowiedzi, niesłychanie bystry, a także jowialny i wesoły z natury. Miał talenty przywódcze zarówno w roli szefa rządu jak i lwa salonowego, ale także coś z wodza nieznoszącego sprzeciwu .
Henry St. John nie był, w przeciwieństwie do na przykład Walpole’a, typem człowieka interesu, lecz był mocno przywiązany do tradycyjnego modelu społeczeństwa i władzy. Być może nie rozumiał, jak sugerują niektórzy historycy, nowego typu władzy i administracji opartych na parlamentaryzmie i partiach. Jako ziemianin (przedstawiciel landed interest) obawiał się skupowania ziemi przez finansistów (przedstawicieli tak zwanego moneyed interest) . Thomas Macknight twierdził nawet, że jednym z motywów szybkiego zakończenia wojny przez Bolingbroke’a w latach 1710-1713 była niechęć do finansistów (wyznających często wigowskie poglądy), którzy urośli w siłę w okresie, gdy rząd potrzebował pilnie pożyczek na prowadzenie wojny.

Jonathan Swift podzielał niechęć St. Johna do przedsiębiorców, ponieważ uważał, że ich bogactwo jest abstrakcyjnej natury, jako nie związane z ziemią, a więc są oni wolni od patriotycznych zobowiązań, ponieważ to ziemia i możliwość narażenia jej na niebezpieczeństwo skłania do patriotyzmu wobec kraju, w którym ta ziemia się znajduje. Podobne zarzuty można znaleźć w pismach Bolingbroke’a wobec innej nowości ustroju społecznego partyjnego systemu władzy. Partie i szkodliwość ich istnienia były obok patriotyzmu i religii naturalnej jednym z głównych tematów podejmowanych przez niego. W napisanej w 1733 roku Dissertation upon Parties (Traktacie o Partiach) St. John przedstawia siebie jako sympatyka zmian ustrojowych dokonanych po 1689 roku (ukróceniu absolutystycznych dążeń Stuartów) broniącego ich trwałości i wartości. Traktat jest adresowany do samego Walpole’a i ma formę lekcji udzielanej szefowi rządu w duchu anty-makiawelicznym. Jeśli chodzi o przywiązanie samego Walpole’a do idei rewolucji lat 1688-1689, to St. John wyraził swój sceptycyzm poprzez nacisk na wygłoszoną przez przyszłego „premiera” (w 1710 roku) mowę potępiającą torysowską naukę doktora Sacheverela:

...Jeśli ideały rewolucji nie były przeze mnie bronione z taką mocą i elokwencją jak były one bronione przez pana w pana słynnej oracji wygłoszonej podczas procesu Sacheverela, broniłem ich jednak z całych sił. Sprawa jest bowiem ta sama, choć jej głoszenie miało inną postać ... Ale na moją korzyść mogę tu przedstawić co innego. Pan miał potępić ceremonię i spalić pastora i do tych celów, jak myślę użył pan stosownego języka i by podtrzymać siłę alegorii zniszczył go pan tak ogniem tak wściekłym, że spalił pan samego siebie. Pana argumenty ograniczając się do odpowiedzi na zarzuty pastora wydają się raczej tłumaczyć środki użyte do przeprowadzenia rewolucji niż samą rewolucję...

Innymi słowy autor przedstawia siebie jako gorliwszego zwolennika zmian z 1688 i 1689 roku niż „premier”. Twierdził, że Walpole należał do tych, którzy popierają rewolucję tylko z oportunizmu (mercenary friends of the revolution ) Bolingbroke krytykuje politykę Walpole’a jako uprawianą według zasady divide et impera, a więc jak powiedzielibyśmy dziś „politykę partyjnictwa”:

...Divide et impera, jest często stosowaną maksymą. Jak dążymy do jej zastosowania? Nie ma dla niej miejsca pod arbitralnymi rządami, ponieważ w nich, interes rządów wymaga pewnego rodzaju unii poddańczej, jeśli można coś takiego nazwać unią, podtrzymywanej siłą władzy, tak jak unia niewolników na galerze, którzy są zjednoczeni swoimi łańcuchami i którzy jednocześnie ciągną wiosła na dźwięk gwizdka. W wolnych rządach trudno zastosować (maksymę), jeśli będący u władzy dążą do podtrzymania wolności. Więc kiedy można ją zastosować? Tylko w przypadku tych, którzy dążą do pozyskania większej władzy niż ta, którą przyznaje konstytucja. Tacy rządzący muszą dzielić i napuszczać jedne partie na drugie, by mogli zawsze przekupić jedną stronę i przez to uzurpować sobie władzę nad całością...
Ta lekcja udzielana szefowi gabinetu wyraźnie pokazuje jak wielki strach budziła bezprecedensowa potęga Walpole’a, jako pierwszego szefa rządu cieszącego się zarówno poparciem dworu jak i większością parlamentarną. O fenomenie, jakim był „pierwszy” minister, pozytywnie wyrażała się rządowa Grub Street Journal, podczas gdy opozycyjna The Craftsman przestrzegała przed nią jako zagrożeniem dla wolności i postępującym upodabnianiem się rządu do rządów państw absolutnych, gdzie jeden główny minister rządził za króla jak na przykład Giulio Alberoni (1664-1752) w Hiszpanii w latach 1715-1719 .

Sprzeciw wobec takiej nieformalnej a przemożnej władzy „premiera” doprowadził Bolingbroke’a do stworzenia idei „Króla Patrioty”, który rządziłby sam bez ministrów, a więc i bez szefów partii. W 1749 opublikował (w niewielu egzemplarzach ) on rozprawę właśnie pod tytułem The Idea of a Patriot King. Jej polityczne oddziaływanie zaczęło się jednak o wiele wcześniej, ponieważ krążyła ona wśród przyjaciół i politycznych sojuszników (napisał ją w 1738 roku) .
The Idea of a Patriot King była napisana w konkretnym celu jako podręcznik rządzenia napisany dla Księcia Walii Fryderyka Ludwika (1707-1751) skonfliktowanego wówczas z rodzicami i będącego nadzieją opozycji. Formą tego podręcznika-rozprawy autor nawiązuje do takich dzieł jak Książe Machiavellego, Telemach Fenelona czy znane większości książąt w protestanckiej Europie rozprawy Leibniza na ten temat . Już metody wychowawcze i edukacja stosowane wobec małego Jerzego (przyszłego króla Jerzego II) były szeroko dyskutowane i wywoływały żywe zainteresowanie ze względu na specyfikę brytyjskiego ustroju politycznego W myśl Bolingbroke’a, Fryderyk miałby być królem-ojcem wszystkich poddanych i opiekunem brytyjskich kupców . Monarchizm St. Johna jest jednak reformatorski a nie tradycjonalistyczny. Jako deista i człowiek oświecenia uważa on króla za „najbardziej skutecznego z reformatorów” (The most powerful of all reformers). Sprzeciwiał się Machiavellemu, doradzającemu rozszerzanie władzy książąt w miarę możności i krytykował „tyranię” Ludwika XIV . Te poglądy powodowały że inni Torysi czasem w ogóle nie uważali go za Torysa .
Wzorem dla Fryderyka mieli być przede wszystkim Tudorowie, a zwłaszcza Elżbieta I, która była ulubionym władcą dla wszystkich „Patriotów” . Elżbieta była już w XVII wieku widziana jako władczyni mająca częsty i bliski kontakt z ludem angielskim i dbająca o jego dobro (w odróżnieniu od Stuartów i rzadko pokazujących się publicznie Hanowerczyków), a przede wszystkim dbająca o handel:

...Trade and commerce, such as they were in those days, had been sometimes and in some instances , before the reign of Queen Elisabeth, encouraged and improved: but the great encouragements were given, the great extensions and improvements were made, by that glorious princess…

Obrońcy gabinetu Walpole’a zdawali sobie sprawę z popularności mitu elżbietańskiego i próbowali wykorzystać go dla zaznaczenia pozytywnej roli Walpole’a na arenie politycznej, porównywali swojego mocodawcę do lorda Burleigha (Burghleya), czyli do Williama Cecila (1520-1598), który był przez większą część panowania Elżbiety faktycznym kierownikiem rządu brytyjskiego . To porównanie nie wydawało się Bolingbroke’owi wcale korzystne o czym świadczy odpowiedni ustęp jego Dissertation upon Parties . Francis Arnall dziennikarz pracujący dla Free Briton i jeden z najzdolniejszych obrońców rządu, również nawiązywał do tradycji silnych ministrów elżbietańskich podpisując swoje artykuły jako „Francis Walsingham ”.


Przystępując do omówienia postawy jaką Bolingbroke przybierał wobec wydarzeń politycznych jego czasów i działań gabinetu Walpole’a, widać wyraźnie, że postać Henry’ego St. Johna należy w wielkim stopniu do historii filozofii politycznej, i że znacznie częściej omawia się jego stałe poglądy i idee czy jego „wytyczne filozoficzne” niż opinie wygłaszane przezeń pod wpływem bieżących wydarzeń. .
Na pewno nie można powiedzieć, żeby komentarze (zazwyczaj, rzecz jasna nieprzychylne) Bolingbroke’a na temat bieżącej polityki zagranicznej gabinetu Walpole’a, wywoływały wśród jego członków panikę. Do takiego wniosku skłania mnie uważna lektura Memoirs of the Life and Administration of Sir Robert Walpole Williama Coxe’a, jak również British Diplomatic Instructions 1689-1789, volume VI - France 1727-1744, wydanego przez zespół naukowców brytyjskich w 1930 roku, a także brak wzmianek o wpływie St. Johna na przebieg obrad izb parlamentarnych, których sprawozdania zamieszczał Gentleman’s Magazine. Jednak wizyta francuskiego agenta Chauvigny’ego w Londynie (1731) i jego kontaktowanie się z przedstawicielami opozycji, a zwłaszcza Bolingbroke’m i Williamem Pulteney’em wywołało pewną konsternację: ...Powiadomisz kardynała , że masz królewskie rozkazy by dać znać..., że Monsieur Chauvigny nie stosując się do instrukcji jakie miał mu udzielić kardynał...zachowuje się w taki sposób absolutnie nie satysfakcjonujący Jego Królewskiej Mości; że rozmawia on stale z oponentami polityki królewskiej; że często przebywa z Lordem Bolingbroke’m, Sir Williamem Wyndhamem, panem Pulteney’em etc; że przejmuje ich sposób myślenia i mówi w ich stylu, przedstawiając sytuację i politykę administracji Jego Królewskiej Mości w fałszywym i wysoce niekorzystnym świetle.
W swoim pamiętniku (pod datą 5 września 1730 roku) lord Waldegrave zanotował uwagę o Bolingbroke’u w liście Walpole’a przy okazji rozmów brata „premiera”, Horacego z kardynałem Fleury na temat postulowanego przez Brytyjczyków demontażu portu w Dunkierce: ...Jego Eminencja wydawał się bardziej usposobiony by dać nam satysfakcję, niż do tej pory i powiedział : Je suis presque convaincu; i przyrzekł w ciągu czterech lub pięciu dni przedstawić sprawę radzie. Obietnica była zaznaczona w liście Sir Roberta (Walpole’a) którego część pan (Horacy) Walpole pokazał kardynałowi a w którym (Robert Walpole) napisał że lord Bolingbroke się poddał (politycznie) , że kardynał nie mógł zrobić tak jak zwykle (tzn. uchylać się od załatwienia sprawy) i że był zobowiązany przedstawić sprawę radzie. Kardynał zaprzeczył jakoby był w ten sposób zobowiązany lecz powiedział, że zawsze miał nadzieję na zgodę na uzyskanie jej aprobaty...

To, że Robert Walpole wymieniał w liście do swego brata ambasadora w Paryżu, jednym tchem zobowiązania kardynała i pokonanie pozycji Bolingbroke’a niewątpliwie świadczy o wpływie brytyjskiej opozycji i samego St. Johna na politykę międzynarodową. Wpływ ten Walpole musiał uwzględniać tocząc swoją bezustanną walkę o większość parlamentarną i poparcie dla polityki rządu.

Bolingbroke nie mógł zasiadać w parlamencie, o co zatroszczył się Walpole, lecz jego poglądy były poglądami szerokiej rzeszy opozycjonistów aktywnych w obu Izbach i mogących tam zademonstrować jego poglądy. W ten sposób St. John nigdy nie przestał być zagrożeniem dla rządu. Opozycja wtrącała się na przykład w ustalenia dotyczące przymierza z cesarzem w 1730/1731 roku. Thomas Pelham, Książe Newcastle napisał w styczniu 1731 do Earla Waldegrave’a o debacie parlamentarnej, podczas której opozycja proponowała wniesienie różnych poprawek do układu wiedeńskiego:

...William Wyndham wstał i zaproponował wniosek, który sprowadzał się do tego byśmy upewnili się co do tego, że Jego Królewska mość będzie współpracował ze swoimi sprzymierzeńcami by zapobiec wojnie na Renie lub w Austriackich Niderlandach, których utrzymanie w rękach obecnych właścicieli było tak ważne dla tego narodu i kosztowało nas wcześniej tak wiele krwi i pieniędzy ...

W dalszej części listu Newcastle wyśmiewa propozycję poprawki i relacjonuje dalszy przebieg obrad. Wniosek Wyndhama, najwierniejszego stronnika i przyjaciela St. Johna, został poparty (choć jak pisze Newcastle bez wielkiego przekonania) przez pozostałych liderów opozycji, którzy dawszy w ten sposób wyraz braku zaufania do polityki gabinetu, zaczęli krytykować wcześniejsze traktaty sojusznicze. Newcastle przytacza ich opinie o pozyskaniu przez Hanower Bremy i Verden jako o przyczynie wszelkiego zła. Mieli więc na tę sprawę pogląd identyczny jak Pitt . Następne uwagi opozycji także zawierały silny ładunek izolacjonizmu. Wyndham ...by pokazać prawdziwy duch patriotyzmu , zaproponował by po słowie zaangażowanie dodać słowa: na tyle na ile odpowiada to interesom Wielkiej Brytanii ...

Bolingbroke w dużym stopniu podzielał ten „patriotyczny”, izolacjonistyczny punkt widzenia na sprawy zagraniczne czego dowodem jest dziś napisana przezeń pod koniec jego politycznej kariery i już po wojnie o sukcesję austriacką rozprawa pt.: Some Reflections on the Present State of the Nation. Zanim jednak przejdziemy do omówienia tego politycznego epitafium, warto przyjrzeć się bliżej innym tekstom napisanym przez St. Johna jeszcze w okresie rządów Walpole’a.

An Answer to the London Journal z 21 grudnia 1728 roku jest odpowiedzią Bolingbroke’a na artykuł zamieszczony 7 grudnia tego roku w tytułowym wigowskim London Journal, którego redaktorem był biskup Benjamin sprzyjający Walpole’owi, który zresztą zamieszczał od czasu do czasu w nim swoje artykuły. Zawarte w nim wyjaśnienia słuszności podjętych przez rząd działań, przede wszystkim wobec sporów z Hiszpanami, nie usatysfakcjonowały lidera opozycji. W swej odpowiedzi poddał on krytyce „pirackie” metody zastosowane przez rząd Walpole’a wobec Hiszpanii w 1727 i 1728 roku. Autorzy artykułu zamieszczonego w London Journal pisali przecież: ... należało zabierać pieniądze innych ludzi, tak samo jak pieniądze Hiszpanów. Należało być piratami... (We should have taken the money of other people, as well as of the Spaniards. We should have been pirates ).

St. John tak dalej podważa tezy dziennikarzy rządowych:

....Jeśli honor i interes Jego Królewskiej Mości i narodu brytyjskiego zostały, jak mówią, tak poważnie naruszone przez opinię publiczną i interes Wiednia, było właściwym nie podtrzymywać już żadnych układów, nawet tych które zdawały się godne, z cesarzem i królem Hiszpanii; skąd ten strach przed ich niezadowoleniem, czemu wytrzymywać tak długo obelgi, których doznajemy od Hiszpanów? Jeśli bylibyśmy w stanie dzięki naszym siłom i dzięki naszemu sojuszowi z Francją rozpocząć przeciwko nim wojnę mającą szanse powodzenia to dlaczego znów wybraliśmy zapobieganie jej, po tylu prowokacjach by ją rozpocząć?...Jeśli jednak honor i interesy Jego Królewskiej Mości nie zostały tak poważnie naruszone, jeśli nie moglibyśmy wygrać takiej wojny siłami własnymi lub dzięki sojuszowi z Francją, lub jeśli, jak często sugerowali Publicolae , taka wojna przyniosła by więcej szkody nam niż naszym wrogom, to co mogliśmy powiedzieć trzy lata temu kiedy sytuacja zapowiadała większą i brutalniejszą eskalację, nieporównywalną z żadnym konfliktem miedzy cywilizowanymi narodami od czasu walk Karola V z Franciszkiem I...

Wytknąwszy rządowi niezdecydowanie w tak ważnych kwestiach, St. John zastanawia się nad tym co właściwie członkowie gabinetu chcieli osiągnąć poprzez ataki floty admirała Hosiera na posiadłości i okręty hiszpańskie w Ameryce Południowej:
...Jeśli potwierdzenie naszych praw do Gibraltaru, i niektóre inne rzeczy postulowane tak mocno przez pańskiego znajomego panie Publicola, nie były celem tej misji... to podjęte środki były być może skuteczne, lecz jeśli te tak ważne dla Wielkiej Brytanii sprawy były jednym z głównych celów w tej konfrontacji...to fałszywym byłoby twierdzenie, jakoby cele zostały osiągnięte. Jeśli weźmiemy pod uwagę jak wielu zdolnych i użytecznych poddanych Jego Wysokość stracił w ekspedycji do Indii Zachodnich; i to że jesteśmy tak samo dalecy od uregulowania naszych spraw z Hiszpanami jak przed wyprawą, nie możemy nie czuć wielkiego i szczerego zmartwienia... .

Następnie Henry St. John przechodzi do szukania przyczyn brytyjskich kłopotów z Hiszpanią. Zaczyna od stwierdzenia, że autor artykułu z London Journal próbuje zrzucić całą odpowiedzialność na nieoficjalną obietnicę Jamesa Stanhope’a z 1721 roku, który wspomniał o oddaniu Gibraltaru Hiszpanom . Z dokładnością dobrego historyka Bolingbroke przystępuje do zrekapitulowania zaistniałych w tamtym okresie faktów. Jego zdaniem Francuzi mogli przekonać Stanhope’a do przedłożenia odpowiedniej oferty w Madrycie, by uspokoić Hiszpanów po ich klęsce na Sycylii, jednak podkreśla znaczenie innej deklaracji Stanhope’a, wygłoszonej gdy delegacja hiszpańska podpisywała akt przystąpienia do Układu Utrechckiego w Holandii. Pretensje Madrytu do twierdzy gibraltarskiej St. John porównał do sytuacji duchownego, który miałby nadzieje na biskupstwo po tym jak zrezygnował z ubiegania się o nie, lecz nasz autor bynajmniej nie uważa, że nie należy się tymi pretensjami przejmować . Bolingbroke drwi z pozostałych przytaczanych przez wigowskiego dziennikarza powodów „uporu Hiszpanów” (obstinacy of the Spaniards), jednym z nich miała być typowa dla Hiszpanów zaciekłość i pragnienie zemsty:

...Kolejnym powodem uporu Hiszpanów przytoczonym przez tego głębokiej myśli polityka, jest chowanie urazy, która zagościła w ich sercach, od czasu gdy zniszczyliśmy ich flotę. Nie przedstawia na to żadnych dowodów, ponieważ nie da się ich przedstawić, ponieważ odnosi się to do wszystkiego co dzieje się i działo w sercach Króla, Królowej i ministrów Hiszpanii w ciągu tych wielu lat...Hiszpanie z pewnością nie byli zachwyceni zniszczeniem przez nas ich floty, ale czyż z tego wynika, że uraza, jaką odczuli wówczas nadal oddziaływuje tak mocno? Jak często Francuzi zostali pobici przez nas w ostatniej wojnie ...jednak, obserwujemy z przyjemnością, najlepszą harmonię, najbliższą przyjaźń, która trwa pomiędzy ich dworem i naszym...

Kontynuując wywód na temat politycznych urazów, Bolingbroke podaje przykład wściekłości Hiszpanów na dwór francuski po odesłaniu (1725) infantki hiszpańskiej, która miała być poślubiona Ludwikowi XV, z powrotem do Madrytu. Zauważa, że dali się wówczas dość łatwo ułagodzić , co nie znaczy wcale, że autor uważa zerwanie Hiszpanii z Francją za polityczny teatr, przeciwnie, uważa to za główną przyczynę powstania w 1725 roku sojuszu hiszpańsko-austriackiego .

St. John przestrzega przed przecenianiem znaczenia brytyjskiej odmowy podjęcia samodzielnej (bez udziału francuskiego sojusznika) mediacji w sporze hiszpańsko-cesarskim. Nie uważa, by miało to jakikolwiek wpływ na powstanie sojuszu spierających się dotąd mocarstw, widząc jego przyczynę przede wszystkim we wspólnych interesach Madrytu i Wiednia . Uznaje, że Hiszpanie przewidywali, że Brytyjczycy nie zaakceptują propozycji . Jeśli jednak chodzi o samą kwestię, czy należało tą propozycję przyjąć, nasz autor ma zupełnie inne zdanie, ponieważ podważa dwa z oficjalnych rządowych powodów odmówienia samodzielnej mediacji; że Hiszpanie są po prostu wrogami Brytyjczyków i że Francuzi uznaliby podjęcie mediacji za zdradzenie ich przez Wielką Brytanię i dziwi się twierdzeniom, że sojusz z Francją miałyby ograniczać kontakty dyplomatyczne z Hiszpanami :

...ze strony Francji, nie mogłyby nadejść, żadne skargi, gdybyśmy zaakceptowali mediację, ponieważ sprawy jakie były do uregulowania były trywialne, takie jak sprawy tytularne i inne o niewielkim znaczeniu, odnoszące się do kongresu w Cambrai, w takim przypadku nasze podjęcie samodzielnej mediacji musiało by być Francuzom obojętne, poza tym uregulowanie tych spraw było interesem wszystkich i z tego powodu, Francuzi zapewne, życzyliby sobie kontynuowanie przez nas (tej) mediacji, z którego to powodu my również powinniśmy byli ją kontynuować. Jeśli przyjaźń i zaufanie pomiędzy nami i Francuzami nie było tak ścisłe, jak nam to przedstawiano, nie zasłużyli na grzeczność jaką im wyświadczyliśmy.” Jeśli (jednak) przyjaźń i zaufanie były tak ścisłe to mogli wówczas zaufać nam z przyjemnością i zrobiliby tak...

Z tego fragmentu, jak i z całego tekstu An Answer to the London Journal przebija krytyka niedostatecznej elastyczności rządu Walpole’a i Newcastle’a w prowadzeniu polityki międzynarodowej, a także oskarżenie go o zaniedbywanie Hiszpanii i zbytnią zależność od Francji (our to much neglect of Spain; our to much dependance on France ). Bolingbroke wytyka rządowi określanie Francji jako mediatora, podczas gdy była ona stroną w konflikcie jako członek sojuszu Hanowerskiego z 1725 roku, co dowodzi według autora silnej stronniczości samego rządu . Ostatnim zarzutem skierowanym w artykule do dziennikarza proministerialnego jest uwaga o przecenianiu przezeń zagrożenia ze strony cesarskiej Kompanii Ostendzkiej , co być może wynika z niespecjalnego zainteresowania St. Johna losem i interesami brytyjskich kupców.
Podobnym w charakterze do: An Answer to the London Journal jest napisany w styczniu 1729: An Answer to the Defence of the Inquiry into the Reasons of the Conduct of Great Britain. Ten barokowo zatytułowany artykuł został napisany w tym samym duchu polemicznym, a jego odbiorcą jest ten sam człowiek, do którego Bolingbroke kierował tekst An Answer to the London Journal, czyli Caleb d’Anvers, który to dziennikarski pseudonim skrywa torysowskiego pisarza Nicholasa Amhursta . Jest to odpowiedź St. Johna na prorządową książkę pt. Observations on the Conduct of Great Britain, której autor chwalił posunięcia rządu, zwłaszcza prewencyjną wyprawę na posiadłości hiszpańskie w Ameryce Południowej. Bolingbroke, co oczywiście nie jest zaskoczeniem, nie miał najlepszego zdania o owej pozycji:

...Niektóre fakty podane w niej, były dziwne i zaskakujące i ponieważ były one pozbawione wszelkich dowodów, z wyjątkiem usilnych zapewnień autora, zaś zbiory i okoliczności (były) tak trywialne, że wywołują śmiech zaraz po tym jak podaje się je z powagą ...

St. John wytyka autorowi podawanie faktów, które nie miały miejsca (embarcations that were never made and armies that were never assembled), a także brak przenikliwości i oryginalności i przecenianie znaczenia niektórych faktów takich jak groźby hiszpańskiego dyplomaty Juana Ripperdy , żądającego oddania Gibraltaru poprzednim właścicielom. Bolingbroke zaznacza tu, że i bez tych gróźb Brytyjczycy wiedzieli, że Hiszpanie nigdy nie zrezygnują z pretensji do Gibraltaru . Co do innych motywów brytyjskiej polityki, St. John stwierdza, że autor przecenia znaczenie Kompanii Ostendzkiej, wytykając autorowi Observations niekonsekwencję: ...(Autor) mówi, że „nasz wschodnio i zachodnioindyjski handel zostanie zniszczony przez Kompanię Ostendzką ... W tym samym artykule trochę dalej miał zaś wobec Bolingbroke’a mówić: ...Kompania Ostendzka , o którą robiono tyle hałasu...była raczej zmartwieniem naszych sąsiadów zarówno ze względu na (ich) interesy jak i na zobowiązania, niż naszym ...

Tak samo jak w zagrożenie handlowe nadciągające z Ostendy, Bolingbroke nie wierzył też w zapewnienia wigowskiego autora o zagrożeniu desantem hiszpańskim w celu poparcia Pretendenta z rodu Stuartów, a które to zagrożenie miało zostać wyeliminowane dzięki akcji wysłania flory brytyjskiej do Indii Zachodnich. Bolingbroke powołuje się w swoim tekście na list dowódcy floty Sir Johna Jenningsa (1664-1743) z 10 sierpnia 1726 roku, w którym ów pisał, że Hiszpanie nie byli wówczas absolutnie przygotowani do jakiejkolwiek akcji morskiej, a pojawienie się brytyjskiej floty wojennej wywołało konsternację. St. John nie wierzy więc w żaden tajny pakt wojskowy Hiszpanów z Austrią , a stąd już przecież tylko krok do stwierdzenia, że rząd Walpole’a i Newcastle’a zaplanował nieprzemyślaną i być może niepotrzebną akcję. W tekście Bolingbroke’a przebija też nuta podejrzenia rządu o podejmowanie popularnych w kraju akcji, których znaczenie militarne i dyplomatyczne jest żadne lub małe. Warto tu przypomnieć jego krytykę niezdecydowania rządu w jego poprzednim omawianym tekście. Sądząc po wymuszonej wojnie z Hiszpanią w 1739 roku, rzeczywiście można podejrzewać, że były to jedynie akcje służące zaspokojeniu krwiożerczości opinii społecznej. Rządowi Walpole’a na prawdziwej wojnie z Hiszpanią z pewnością nie zależało ani w 1726, ani w 1739 roku.

Bolingbroke zastanawia się w swym artykule nad przyczyną tak jednostronnej polityki rządu, który w ogóle nie dbał o Hiszpanię, opowiadając się murem po stronie Francji. Jego odpowiedzią jest to, że ekipa Walpole’a dała się zaskoczyć Hiszpanom, gdy ci zerwali kontakty z Francją w 1725 roku. Zaskoczenie to miało się przerodzić w postrzeganie Hiszpanii jako burzyciela spokoju międzynarodowego, zresztą, moim zdaniem takie jej postrzeganie byłoby całkowicie uzasadnione po świeżo odbytej przeciw nim wojnie zakończonej w 1721 roku :

„...Nasi ministrowie, którzy jak się zdaje nie przewidzieli, że Francja i Hiszpania mogą zerwać i że negocjacje prowadzone wówczas ogarnie chaos, lub że obiorą one jakiś nowy kurs, stali się, jak się wydaje, niespotykanie czujni i myślący ...”

Dalszy ciąg artykułu naszego opozycjonisty jest mniej oryginalny, ponieważ powtarza w nim swoją wizje rozwoju wydarzeń, przy czym pozostaje wierny swoim poglądom z grudnia 1728 roku. Znów przestrzega on przed przecenianiem znaczenia odmowy mediacji dla podziału Europy na dwa obozy w 1725 roku. Uważa jednak, że powinno się wówczas lepiej ukrywać zamiar odrzucenia propozycji samodzielnej mediacji , a także, że można było spokojnie ją przyjąć bez narażania się na gniew Wersalu, którego ta sprawa nie powinna obchodzić. Znowu mówi też o szkodliwości sztywnego trzymania się Francji i zaniedbywania Hiszpanii (In short, we pursued with great steadiness, our old maxims of neglecting Spain, and of adhering closely to France). Bolingbroke zaznacza, że nie jest apologetą Hiszpanii, ani nie zamierza tłumaczyć ich przemocy wobec brytyjskich kupców na Atlantyku .

Henry St. John swe poglądy na brytyjską politykę zagraniczną podsumował w swym politycznym epitafium napisanym już po wydarzeniach wojny o sukcesję austriacką, a tym samym w wiele lat po obaleniu Walpole’a (1742) i jego śmierci (1745); mowa o: Some Reflections on the Present State of the Nation, principally with Regard to her Taxes and her Debts, and the Causes and Consequences of them. Mimo, iż tytuł zdaje się zapowiadać rozprawę o tematyce ekonomicznej, jest to jedna z najbardziej uniwersalnych i jednocześnie najlepszych rozpraw Bolingbroke’a. Punktem wyjścia dla rozważań autora jest traktat westfalski z 1648 roku, jako moment, gdy potęga Francji stała się widoczna dla wszystkich . Według niego ta przewaga francuska nad innymi narodami, nie została wcale zażegnana przez brytyjskie zwycięstwa w wojnach prowadzonych przez króla Wilhelma III (pan. 1689-1702) i królową Annę (pan. 1707-1714), jak uważają choćby dzisiejsi historycy kierujący się w znacznej mierze wigowską wizją dziejów lub zwykłym patriotyzmem, lecz trwała nadal przez pierwszą połowę XVIII wieku . Według St. Johna Wielka Brytania była w stanie jedynie częściowo neutralizować tą przewagę: ... chociaż nie mogliśmy podbić Hiszpanii metodami wojennymi, mogliśmy zredukować potęgę Francji metodami pokojowymi...”(thought we could not conquer Spain by a war, we might have reduced the exorbitant power of France by a peace ).

Bolingbroke pisze ten tekst w ponad trzydzieści lat po zakończeniu wojny o hiszpańską sukcesję (1702-1714) i może oceniać słuszność ówczesnego postępowania Wielkiej Brytanii po jej efektach. Wigowie w tych czasach wierzyli w możliwość podbicia Hiszpanii głosząc hasło no peace without Spain. Torysi i Bolingbroke zawarli w 1713 bardzo kompromisowy pokój w Utrechcie, tak więc autor broni tu konsekwentnie swych ówczesnych przekonań.

Za główną zasługę królowej Anny, St. John uważa nie prowadzenie (kontynuowanie rozpoczętej przez Wilhelma III) wojny, lecz jej zakończenie, wbrew stanowisku „ambitnych ministrów” (wigowskich), których nie wymienia tu z nazwiska . Następnie autor wyznaje swój izolacjonizm:

„...Interes Wielkiej Brytanii wymagał, bez wątpienia, tego abyśmy odwrócili nasze oczy od kontynentu ku naszej wyspie, i żebyśmy wyzyskali okazję i zyski jakie dał nam pokój. Jakiekolwiek przesądy jakie były pracowicie propagowane w odniesieniu do pokoju w Utrechcie , to jedno pozostaje pewne. Nie byliśmy już zobowiązani żadnymi traktatami do angażowania się po jakiejkolwiek stronie w sprawy kontynentu...mieliśmy okazję i środki do zmniejszenia podatków, ożywienia handlu, i spłacenia długów (wojennych) ...”.

Winą za zaprzepaszczenie tak według St. Johna korzystnej dla Wielkiej Brytanii międzynarodowej sytuacji dyplomatycznej obarcza on hanowerskich Welfów, a zwłaszcza Jerzego I, który przez starania się o inwestyturę dla zdobytych na Szwedach biskupstw Bremy i Verden, zaangażował Brytyjczyków we wszystkie konflikty europejskie, w które był zamieszany żądny włoskich nabytków cesarz . Krótko mówiąc, tak jak William Pitt , tak i Bolingbroke był pewien, że wszystkiemu winien jest chciwy książe z kontynentu. Według naszego autora, te nadzieje na inwestyturę były głównym motywem popierania cesarza, a gdy ten zawiódł, brytyjskie zawiedzone oczekiwania w tej sprawie były powodem zwalczania go przez zaangażowanie brytyjskie w Sojusz Hanowerski z 1725 roku .

Co do konfliktu z Hiszpanią Bolingbroke (piszący te słowa około 1749 roku) uważał, że z powodu hiszpańskich napaści na brytyjskich kupców, wojna z 1739 roku była nie do uniknięcia, a więc podziela w tej sprawie zdanie większości brytyjskiej opozycji z lat trzydziestych, przecząc jednocześnie swemu nieco bardziej ugodowemu stanowisku wobec Hiszpanów, jakie zajmował w 1728-1729 roku . St. John rozumie bowiem „zniecierpliwienie” kupców (the reasonable impatience of our merchants) prześladowanych przez władze hiszpańskie. Nie wiadomo, czy autor nie obstaje tutaj po prostu dla zasady przy ogólnie przyjętym stanowisku opozycjonistów, którzy wykorzystali wojnę, by zniszczyć przewagę Walpole’a w parlamencie. Możliwe też, że nawet gdyby myślał inaczej nie odważyłby się w kraju kupców umniejszać ich krzywd. O wojnie o sukcesję austriacką (1741-1748) ma już zupełnie inne zdanie - uważa bowiem, że Wielka Brytania nie była do niej zupełnie przygotowana . Lecz o to oczywiście nie mógł on obwiniać również jej przeciwnego Walpole’a, który w 1742 roku stracił swój urząd i w trzy lata później zmarł.

Najbardziej zaskakujące jest zakończenie traktatu Bolingbroke’a, kiedy to autor podejmuje temat niezbędnej oszczędności, którą powinien był stosować rząd brytyjski po zakończeniu wojny o hiszpańską sukcesję. Przykładem takiej oszczędności był, według niego, główny minister króla francuskiego Henryka IV (1589-1610), książe de Sully, któremu udało się uzdrowić finanse i gospodarkę Francji po zniszczeniach spowodowanych wojnami religijnymi XVI wieku . Bolingbroke nie może wyjść z podziwu nad patriotyzmem i roztropnością Sully’ego, lecz nie zająknął się ani słowem o wojnie w Niemczech, którą Henryk IV miał w planach i która doprowadziłaby najprawdopodobniej do tego samego, do czego doprowadziła tzw. „defenestracja praska” w 1618 roku, gdyby francuski władca nie stracił życia w zamachu w 1610 roku .
Znając poglądy Bolingbroke’a można by oczekiwać w tym miejscu pochwały roztropności ministrów królów Anglii z dynastii Tudorów, tak bliskim niemal wszystkim Torysom i jemu samemu, lecz ci ministrowie byli utożsamiani z Walpole’m i - moim zdaniem, Bolingbroke chciał tu uniknąć nie tylko bezpośredniego ale także pośredniego chwalenia swego przeciwnika, ponieważ Walpole także był adwokatem pokoju i oszczędności w wydatkach państwa. St. John unika też chwalenia oszczędności Fleury’go, ponieważ, jak myślę, nie chciał odwoływać się do przykładu ministra kraju, który już w 1744 roku jest zdecydowanie wrogiem Brytyjczyków. Wybór Sully’ego, jako przykładu do naśladowania w gospodarowaniu finansami państwa, świadczyć może zarówno o oryginalności umysłu St. Johna i o jego erudycji, jak również o stałym jego zaangażowaniu politycznym i o pewnej dozie hipokryzji niegodnej dobrego historyka, jakim niewątpliwie był.

Na koniec Bolingbroke postuluje obniżenie podatków do 1 lub 2 szylingów, ponieważ podczas wojen, o czym już wiemy, mógł on nawet wynosić 4 szylingi, celem, jak mówi, poprawienia stanu handlu brytyjskiego. Wypowiada też wtedy swoje słynne (przynajmniej w Wielkiej Brytanii) zdanie, że „Prawdziwymi właścicielami naszego politycznego statku są właściciele ziemscy, ludzie pieniądza są tylko jego pasażerami” (The landed men are the true owners of our political vessel, the moneyed men are no more than passengers in it ) . Zauważa też, że im szybciej zmiany te zostaną przeprowadzone, tym więcej naród zyska. Pośpiech jest wskazany, ponieważ według Bolingbroke’a sytuacja międzynarodowa jest dla Wielkiej Brytanii niekorzystna, Francja wzmocniła się, a Hiszpania usprawniła swą administrację po okresie upadku na przełomie wieków XVII i XVIII. A więc sytuacja wygląda gorzej w stosunku do angielskich interesów i bezpieczeństwa kraju, niż, jak powiada St. John, gdy (prawdopodobnie autor ma tu na myśli początek rządów Walpole’a) spróbowano ją naprawić: ”...As to national safety, we shall do well to observe how much the sysytem of dominion and power in Europe is less favourable at present to our political interests and views, than it was when we undertook to mend it... ”. Takie ma St. John zdanie o zmianach, które zaszły podczas kadencji Walpole’a i nieco po jego ustąpieniu w sytuacji międzynarodowej.

Więcej o polityce brytyjskiej czasów St. Johna można znaleźć w mojej książce o Sir Robercie Walpole:


Piotr Napierała, Sir Robert Walpole (1676-1745) – twórca brytyjskiej potęgi, Wydawnictwo Naukowe UAM, Poznań 2008. ISBN 978-83-232189-8-2


BIBLIOGRAFIA

• Black J., Pitt the Elder, Cambridge University Press 1992.
• Black J., Walpole in Power, Sutton Publishing, Gloucestershire 2001.
• British Diplomatic instructions 1689-1789, volume VI - France 1727-1744, Royal Historical Society Press, London 1930.
• Chaunu P., (1971), Cywilizacja wieku Oświecenia, PIW, Warszawa 1989.
• Chesterfield, Letters to his son by the Earl of Chesterfield on the fine art of becoming a man of the world and a Gentleman - http://www.gutenberg.org .
• Cottret B., Bolingbroke - Exil et Écriture au Siècle des Lumières. Angleterre – France (vers 1715-vers 1760), Klincksieck, Paris 1988.
• Coxe W, Memoirs of the Life and Administration of Sir Robert Walpole, T. Cadell & W. Davis, London 1798.
• Dickinson H.T., Walpole and The Whig Supremacy, English Universities Press, London 1973.
• Dzierżawin K. N., Wolter, PWN, Warszawa 1962.
• Feiling K.G., The Second Tory Party 1714 –1832, London 1938.
• Field O, The Favourite – Sarah duchess of Marlborough, London 2002.
• Gerrard C., The Partiot Opposition to Walpole-Politics, Poetry and National Myth, 1725-1742, Clarendon Press Oxford 1994.
• Jäger W., Politische Partei und Parlamentarische Opposition –Eine Studie zum politischen Denken von Lord Bolingbroke und David Hume, Duncker und Humblot, Berlin 1971.
• Kędzierski J., Dzieje Anglii 1485-1830, Ossolineum, Wrocław/Warszawa, 1986.
• Komorowski P., Bolingbroke, Robertson, Gibbon. Znajomość i recepcja ich dzieł w Rzeczpospolitej doby Oświecenia, Warszawa 2003.
• Kramnick I., Bolingbroke and his Circle – The Politics of Nostalgia in the age of Walpole, Cornell University Press NY 1992.
• Macknight T., The life of Henry St. John, viscount Bolingbroke, Secretary of State in the reign of Queen Anne, Chapman and Hall, London 1863.
• Monk S., The Pride of Lemuel Gulliver, in: (ed. James L. Clifford), Eighteenth-Century English Literature - Modern Essays in Criticism, Clifford, New York 1959.
• Morley J., Walpole, Macmillan and Co, London 1903.
• Napierała P., Sir Robert Walpole (1676-1745) – twórca brytyjskiej potęgi, Wydawnictwo UAM Poznań 2008.
• Niemojowska M., Ostatni Stuartowie, PIW, Warszawa 1992.
• Oliver F.S., The Endless Adventure-Personalities and Practical Politics in Eighteenth Century England, Boston/NY 1931.
• Perroy É., Doucet R., Latreille A., Historia Francji, t I: Od początku dziejów do roku 1774, Książka i Wiedza, Warszawa 1969.
• Skarzyński R., Konserwatyzm – zarys dziejów filozofii politycznej, Wydawnictwo Naukowe Scholar Warszawa 1998.
• Smellie K.B., Great Britain since 1688, University of Michigan Press, Michigan 1962. Speck W.A., Stability and Strife-England 1714-1760, Edward Arnold Publishers ltd., London 1977.
• St. John H., Dissertation upon Parties, London 1733.
• St. John H., The Works of Lord Bolingbroke with a Life vol. I-IV, Philadelphia 1841.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz