wtorek, 10 maja 2011

Bossuet jako teoretyk absolutyzmu




Najwybitniejszy teoretyk absolutyzmu klasycznego (tj. chrześcijańskiego) Jacques-Bénigne de Bossuet (1627-1704), biskup Meaux uzbroił Ludwika XIV w ideę bezpośredniej ingerencji Boga w sprawy ludzkie za pośrednictwem władcy. Wprawdzie już u Jeana Domata możemy znaleźć stwierdzenie, że „…posłuszeństwo władcy powinno być uważane za posłuszeństwo samemu Bogu… ”, to dopiero Bossuet opracował w pełni koncepcję władzy królewskiej, której posunięcia biorą swe źródło wprost z woli bożej.
Jacques-Bénigne de Bossuet zajmuje w historii myśli politycznej miejsce równie ważne jak Bodin. Prócz tego, że był propagatorem absolutyzmu, uważa się go czasem też za pierwszego francuskiego konserwatystę . Jest również pamiętany jako ważna postać literatury francuskiej. Był kapłanem oddanym bez reszty wierze i obronie katolicyzmu przed protestantyzmem, mistycyzmem, jansenistami, kwietystami; w tym François Fénelonem (1651-1715) , filologami i krytykami Biblii . Jego mowy i kazania spodobały się na dworze, co spowodowało, że w 1670 Ludwik XIV powierzył mu wychowanie następcy tronu. W sprawach religii Bossuet był ortodoksyjny, choć „jak przystało” na francuskiego biskupa był też gallikaninem – zwolennikiem autonomii kleru francuskiego .

Nie wiadomo właściwie czy Bossueta należałoby uznać przede wszystkim za konserwatystę, żyjącego w czasach monarchii, a więc ceniącego ją nie jako monarchię, lecz jako element tradycji, czy raczej monarchistę, który w swych dziełach zawarł pewne konserwatywne postulaty. W katolicyzmie widział i cenił przede wszystkim trwałość i poszanowanie tradycji, które przeciwstawił w: Histoire des variations des Églises protestantes („Historii przemian kościołów protestanckich”) z 1688 roku, zmianom i ewolucjom doktryny rozmaitych sekt protestanckich , podobne było jego podejście do historii powszechnej. Konserwatywnego charakteru jego poglądom nadaje też jego zdecydowana krytyka indywidualizmu. Do „pełni konserwatyzmu”, w rozumieniu Burke’a lub de Maistre’a, zabrakło w dziełach Bossueta krytyki radykalnych teorii politycznych , lecz o te trudno było w jego czasach. Zamiast tego mamy wspomnianą krytykę ich religijnych odpowiedników – nauk różnych odłamów protestantyzmu.

W swym Discours sur l'histoire universelle („Rozprawa o Historii powszechnej”) z 1681 roku uznał Francję za spadkobierczynię Cesarstwa Rzymskiego, tak jak uczynił to wcześniej Le Bret. W dziele tym chciał wykazać, że opatrzność i wola Boga decydują o wydarzeniach na świecie. W tym celu związał historię ludzkości z historią biblijnych Izraelitów, których umieścił w centrum wydarzeń. Takie podejście było wielokrotnie krytykowane, między innymi przez przyjaciółkę Voltaire’a, markizę du Chatelet czy przez Feliksa Konecznego w czasach późniejszych .

Najważniejszym dziełem Bossueta w dziedzinie teorii politycznej jest pisana przezeń od 1677 roku Politique tirée de l'Écriture sainte („Polityka wywiedziona z Pisma Świętego”), której nie zdążył ukończyć i która wydana została dopiero w 1709 roku - pięć lat po jego śmierci. Książka miała być podręcznikiem rządzenia dla delfina Francji. Zawarł w niej pochwałę władzy monarszej, która musi pilnować człowieka, który jest z natury skłonny do złego. Dlatego władza powinna być silna i skondensowana w jednej osobie. Choć Bóg sprawuje opiekę nad wszystkimi typami ustrojów, najlepszy jest ustrój monarchiczny. Bossuet jako historyk nie negował znaczenia wiedzy o losach poszczególnych państw dla dobrego rządzenia, choć uważał, że znacznie więcej władca zyska na korzystaniu z analizowania przykładów biblijnych i mądrości zawartej w objawieniu .

Politique tirée de l'Écriture sainte, mimo iż niedokończona, dostarcza nam najpełniejszego obrazu politycznych przekonań Bossueta. To właśnie dzieło uczyniło go w oczach historyków, najwybitniejszym reprezentantem absolutystycznej doktryny politycznej. Ponieważ dzieło zostało wydane dopiero w 1709 roku, wyznaczało ono pozycję wyjściową każdemu obrońcy władzy absolutnej i tradycji Ludwika XIV przez cały wiek XVIII, a po rewolucji stało się inspiracją dla myślicieli konserwatywnych takich jak Joseph de Maistre i Louis de Bonald. Bossuet rozpoczyna swój wywód od apelu do Ludwika, delfina Francji:

„…Bóg jest królem królów i to on tylko nimi powoduje niczym swymi ministrami. Słuchaj więc Mój Panie nauk danych nam przez Pismo i naucz się z niego reguł i przykładów, które powinny rządzić działaniem władców… ”.

Bossuet był nie tylko zwolennikiem pesymistycznej antropologii Św. Augustyna, lecz uznawał też człowieka za istotę społeczną (…L’Homme est fait pour livre en société…), jednocześnie wszyscy są dziećmi Boga . Dalej widzimy tą samą tendencję podnoszenia narodu żydowskiego do roli reprezentanta całej ludzkości co w „Dyskursie o historii powszechnej ”. Punktem wyjścia Bossueta jest założenie, że władza państwowa jest pierwotna w stosunku do narodów, ludów i praw („…Pour former Les Nations & unir Les Peuples Il a fallu etablir un Gouvernement…”) , a także wobec własności prywatnej. Władza jest dana od Boga, za nieposłuszeństwo wobec niej płaci się życiem, bowiem tylko ona stanowić może obronę przed przemocą i zepsuciem . Dzięki państwu („rządowi uregulowanemu” – gouvernement reglé), nawet wdowy i sieroty mogą cieszyć się opieką i poważaniem . Państwa są wieczne i nigdy nie umierają, ponieważ władza przekazywana jest następcom tronu, tak jak Jozue miał ja otrzymać od Mojżesza . Bossuet podkreślał znaczenie patriotyzmu, którego nauczycielem miał być Jezus ze swym przywiązaniem do Judei .

Za najlepszą formę rządów Bossuet uważa oczywiście monarchię absolutna, ponieważ tak jak władza boga jest absolutna, tak jego reprezentanci na ziemi powinni go naśladować, jest to więc najbardziej naturalna forma rządów . Bossuet uważa, że „starożytni Izraelici żyli w czymś w rodzaju republiki, lecz ta republika miała Boga za Króla ”. Monarchia w przeciwieństwie do innych form rządów „stale się odnawia” co świadczy o jej witalności i zgodzie z naturą. „Książę pracuje dla swych dzieci” – książę, a więc ten, który ma największy interes w szczęściu państwa . Władza jest święta, ponieważ „Bóg ustanowił monarchów, tak jak oni ustanawiają swych ministrów ”.

Mimo, iż Bossuet uchodzi za reprezentanta absolutyzmu klasycznego, w przeciwieństwie do „absolutyzmu oświeconego”, to możemy już u niego znaleźć twierdzenia, że np. „książę istnieje nie dla siebie lecz dla ludu, i że musi uwzględniać jego potrzeby . Tyranem jest władca ich nie uwzględniający . Dobry książę oszczędza krew ludzką, a rząd winien być łagodny . Bojaźń boża i strach przed czynieniem złego powinny być jedynymi obawami księcia, który powinien być nieustraszony, lud za to powinien się go obawiać. Władca nie odpowiada przed nikim . Ponieważ rząd jest, jak twierdzi Bossuet, tworem rozumu (a nie namiętności czy natury), władca powinien sprzyjać wiedzy i mądrości, dobrać odpowiednią radę i otoczyć szacunkiem mędrców, ale też być dobrze poinformowanym i walczyć z kłamstwami i herezjami . Władca powinien unikać rad które podpowiadają przesady i zabobony . Dalej Bossuet gani rewolty i oświadcza, że wojny Machabeuszów miały podłoże w miłości do ojczyzny i tradycji, a Cesarstwo Rzymskie miało rząd tyrański - nielegalny. Później przechodzi do omawiania obowiązków księcia, poświęcając bardzo dużo miejsca uzasadnieniu, dlaczego winien on świecić przykładem katolickiej ortodoksji i nie dopuszczać do szerzenia się herezji.

Księga IX dotyczy moralnych aspektów panowania i funkcjonowania państwa, w tym problemu moralnej dopuszczalności wojny. Bossuet przeciwny jest wojnom rozpoczynanym w imię ambicji . Wojny wynikają z niskich pobudek, których autor nie pochwala; z zazdrości o bogactwa innych, z chęci łupów czy uwielbienia „słodyczy zwycięstwa”. Bossuet próbuje ująć wojnę w jakieś dopuszczalne reguły, zwłaszcza wojny domowe, których przykłady biblijne przytacza.

Następnie stwierdza, że to Bóg „daje swemu ludowi wojowniczych władców i dobrych kapitanów” , nie wyciąga jednak z tego wniosku, że Bóg jest po stronie najsilniejszego, choć właśnie posiadanie owej łaski czyni go najpotężniejszym. Francja miała już wówczas najsilniejszą armię w Europie, a Francuzi byli przez Bossueta uważani za spadkobierców antycznego Rzymu. Aż prosiłoby się tutaj stwierdzenie, że Francja jest krajem wybranym przez Boga, skoro jest najmocniejsza, podobnie jak w tekście Le Breta uderzało przekonanie, ze Francja jest właściwie jedyną w pełni suwerenną monarchią, może poza Hiszpanią. Żaden z nich nie uczynił jednak z Francuzów narodu wybranego, ani nie nadał im żadnej „misji” jak Cromwell Anglikom. Pod pewnymi warunkami Bossuet akceptuje wojnę, która może być nawet święta, choć zwykle nią nie jest. Nie znajdziemy jednak u niego uzasadnienia dla wojny ideologicznej w obronie jakichś „francuskich wartości”. Wspominając o armii, Bossuet stwierdza, że królowie powinni mieć armię stałą baczącą na ewentualne bunty .

Księga X i ostatnia dotyczy spraw gospodarczych i społecznych. Jako pierwsze źródło bogactwa narodu i państwa Bossuet podaje handel morski, co z pewnością ucieszyłoby Colberta, ministra, twórcę i wielkiego miłośnika floty, zmarłego w wiele lat przed wydaniem dzieła. Dalej ważne są; dochód z domeny panującego i trybut od podbitych ludów. Dopiero na czwartym miejscu wspomina o podatkach ściąganych od ludu . Następnie podaje metody zwiększenia populacji poddanych, co książę miałby osiągnąć, przez popieranie związków formalnych, (tj. małżeńskich, które zadbałyby o odpowiednie chowanie i kształcenie potomstwa), a także walkę z bandytyzmem. Nie uprawia przy tym żadnej Peuplierungspolitik, którą zapewne uznałby za mało naturalną . Dalsze strony księgi zawierają rady o charakterze kadrowo-personalnym. Radzi on tu swemu uczniowi jakich współpracowników dobierać i jak np. rozpoznać fałszywych przyjaciół .

Jako monarchista i absolutysta jest Bossuet przeciwnikiem tej wolności, jaką Isaiah Berlin zwał „pozytywną”, co nie znaczy, że nie może być obrońcą wolności „negatywnej”. Otóż każdemu tropicielowi myśli wspierającej niezależność poddanych/obywateli od władzy Bossuet może przypaść do gustu przede wszystkim dzięki temu czego zdecydował się w swym dziele nie zamieścić, niż dzięki temu co możemy w niej znaleźć.

Autor ten dorastał w atmosferze chaosu i w czasach słabości monarchii, co zawsze skłania ludzki umysł do uwielbienia ładu i regulacji, które mają go zapewnić. Jest to cecha całego wieku baroku i najwybitniejszych jego umysłów. Starczy wspomnieć o upodobaniu Leibniza i Newtona do mechanicznej wizji świata i o powszechnym w myśli baroku determinizmie; w wersji ateistycznej u Spinozy czy chrześcijańskiej Melabranche’a czy właśnie Bossueta. Jest to więc generalna dążność czasów, drugiej połowy XVII wieku. Bossuet jest nieodrodnym synem epoki, lecz trudno nazwać go wielkim regulatorem życia społecznego, jakim był choćby Colbert z jego merkantylizmem, a przed nim Morus i inni utopiści. Podobnie jak Le Bret, Bossuet wzmacnia jedynie rdzeń władzy monarszej nie postulując zmian metod polityki wewnętrznej. Bossuet uznaje własność prywatną za wtórną wobec władzy, a wiec zależną od niej, nigdzie jednak nie pisze, że wszystko ma należeć do władcy, lub, że „tak naprawdę” należy do niego. Sugestie tego typu są wszak częste u Le Breta, u Bossueta natomiast ich nie znajdziemy. Tropicieli wyzysku poddanych przez administracje zaniepokoić może wspomnienie o dbałości o wzrost populacji, zaraz po wzmiance o podatkach, jednak jak wiemy same podatki stanowić miały dopiero czwarte z kolei źródło dochodu państwa. Jak wiemy sam pobór podatków był w tych czasach dość utrudniony, stąd poszukiwanie innych pewniejszych źródeł dochodu. Ponieważ w XVII wieku uważano, że bogactwo może przynieść przede wszystkim ziemia i zdobycze terytorialne, tok myśli Bossueta jest zupełnie typowy dla owej epoki. Inaczej niż u Le Breta, w dziele Bossueta widzimy szacunek, do Francji „poza dworem” i akceptację ówczesnego stanu rzeczy. Ministrowie o formacji intelektualnej podobnej do biskupa Meaux na pewno nie byli/są wrogami ludzkiej „kreatywności”. Co interesujące, Bossuet nie wspomina ani słowem o przywilejach dla szlachty, ani o sztywnym podziale społeczeństwa na stany, pod tym względem jest więc człowiekiem „nowoczesnym” i stronnikiem „wyrównującej” polityki dworu.

Jest to fragment mojej nowej książki:



Piotr Napierała, "Kraj wolności" i "kraj niewoli" - brytyjska i francuska wizja wolności w XVII i XVIII wieku, Wydawnictwo Libron-Filip Lohner, Kraków 2011. ISBN 978-83-62196-11-1

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz