poniedziałek, 23 maja 2011

Bajania red. Terlikowskiego o rodzicielstwie

Podczas wspólnej dyskusji z tatarskim muftim i z prof. Wolniewiczeniem, red Terlikowski stwierdził, że obecny kryzys demograficzny w Europie, USA itd. wynika z ateizmu i nieodłącznego hedonistycznego liberalizmu jaki opętał te rejony świata. Według niego ludzie "którzy nie wierzą w coś większego od siebie" - tj. Boga - nie widzą sensu w posiadaniu dzieci i egoistyczne żyją dla samych siebie, kończąc swój ród na sobie samych.

Zauważa, że małżeństwa nie tylko katolickie, ale także protestanckie czy zielonoświątkowcze mają dzieci, nie mają ich tylko jakoby liberałowie, ateiści i socjaliści. Muzułmanie zagrażają Europie demograficznie, ponoć dlatego, że wierzą w coś większego od siebie. Muzułmanie też się nie asymilują ponieważ liberalny hedonizm nie jest dla nich żadną alternatywa wobec islamu.

To rozumowanie na pewno da panu redaktorowi kilka punktów w Kościele Katolickim, któremu gorliwie służy, ale ma niewiele wspólnego z prawdą.

Po pierwsze ateiści i agnostycy to ciągle zaledwie niewielka część populacji krajów europejskich; (tylko w Szwecji i na Węgrzech są w większości, w Rosji i Francji jest to już ok 30%, w Wielkiej Brytanii - ok. 20 %, w USA - 10%, w Polsce - ok. 5%). Tak więc nasz świat jest nadal światem przede wszystkim chrześcijańskim. Obciążanie więc niereligijności za sadek dzietności jest nieuzasadnione.

Po drugie - wiadomo dobrze, że ateiści dzieci mają. Nie znam żadnej pary ateistycznej, która by dzieci nie miała, lub nie planowała mieć.

"Hedonistyczni" Single mający wielu partnerów (czasem trzeba dobrze poszukać tej drugiej połówki - to nie rozwiązłość lecz zdrowy rozsądek - pomaga uniknąć potem rozwodu wynikającego z pomyłki co do charakteru partnera) to poza takimi enklawami jak Buffalo w USA to ułamek społeczeństwa, zresztą prawie wszyscy z nich potem się ustatkowują.

Pary homoseksualne - które nawiasem mówiąc - często dążą do tego by mieć dzieci - to także ułamek społeczny - w Szwecji jest 40 tys par homo i 4 mln hetero.

Po trzecie w USA, dominujący protestanci (sami baptyści to 29%) dzieci owszem mają, ale są za daleko posuniętą kontrolą urodzeń. Według ich liderów troje dzieci wystarczy. krytykują katolików za nie uznawanie tych limitów, pozwalających zdaniem protestantów dobrze rozplanować wydatki na każde dziecko, ilość uwagi mu poświęconej itd.

Po czwarte - prawdziwym powodem posiadania mniejszej liczby dzieci jest - prócz modnej argumentacji - że trzeba ich mieć tylko tyle by poświecić każdemu dość uwagi i starannie wychować oraz zapewnić przyszłość, jest socjalizm.

Janusz Korwin-Mikke bardzo słusznie dowodził, że dawniej (do XIX wieku) dzieci były zabezpieczeniem rodziców na starość, obecnie - przy istniejących wszędzie systemach emerytalnych - nie ma potrzeby posiadania licznej wspierającej się rodziny.

Po piąte radykalni muzułmanie nienawidzą chrześcijan i chrystianizmu tak samo jak ateizmu. Ateiści, protestanci i katolicy są wszyscy "krzyżowcami" w oczach świata islamu. Sympatie lewicowe wobec islamu niewiele tu zmieniają - Świat islamu nie zna pojęć tolerancji i pluralizmu religijnego. Natomiast równie często zdarzają się konwersje muzułmanina na anglikanizm, katolicyzm i ateizm - które łączą się zwykle z potrzeba przeniesienia się na drugi brzeg Morza Śródziemnego. Konwertyci anglikańscy z islamu w Londynie (kilka tysięcy osób - głównie rozczarowanych islamem jako religią nie dość sprzeciwiającą się przemocy) są prześladowani przez swoich dawnych współwyznawców. Według Koranu islamista nie grzeszy, jeśli kłamie niewiernemu i nie dotrzymuje danego mu słowa - niewierny to każdy niemuzułmanin.

Po szóste - problemem jest nie to, że Europejczycy czy obywatele USA mają za mało dzieci, lecz to, że muzułmańscy imigranci mają ich za dużo. W Algierii nie ma systemu socjalnego, więc dzieci nadal pełnią funkcję zabezpieczenia bytowego. Ale to się zapewne zmieni. Analitycy amerykańscy z Pew stwierdzili spadek dzietności europejskich muzułmanów, tak, że za 1 pokolenie zrówna się ono mniej więcej ze średnią europejską - islamizacji więc nie będzie.

Reasumując pan Terlikowski nie może być traktowany serio, ponieważ albo jest całkowitym ignorantem, albo celowo uprawia propagandę mającą tylko jeden cel - przyciągnąć "zbłąkane" owce do Kościoła. Taki jest zawsze problem z fanatykami - nie tylko religijnymi.

PS. Ostatnio o panu redaktorze Terlikowskim znów zrobiło się głośno w związku z wypowiedzią jego adwersarzy co do metod wychowania dzieci przez jego i przez homoseksualistów. Oto fragment artykułu na ten temat:

"Ludzie pokroju pana redaktora żyją w świecie, w którym katolicy są wiecznie prześladowani, a lobby homoseksualne wymusza kolejne przywileje na uciskanej heteroseksualnej większości. Osoba przebywająca w takiej alternatywnej rzeczywistości faktycznie mogłaby wziąć na poważnie grupę, która składa formalny wniosek do „zarządu Cywilizacji Śmierci w Brukseli” o odebranie przykładnemu chrześcijaninowi dzieci i rzuceniu ich na pożarcie gejom..."zobacz resztę:

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz