wtorek, 10 maja 2011

Ankieta na temat istoty prawicy i lewicy w postmodernistycznym świecie

Moje odpowiedzi na pytania zadane mi (w ramach szerszego naukowego projektu) przez p. Arkadiusza Mellera, sekretarza redakcji punktowanego pisma naukowego "Historia i Polityka" wydawanego przez Wydział Politologii i Studiów Międzynarodowych UMK w Toruniu.

1. Jakie Pana zdaniem są konstytutywne cechy postmodernizmu?

Najbardziej, moim zdaniem, konstruktywną cechą tego niejednorodnego ruchu, jest pomoc w podważeniu narodowych mitów, które dotychczas wpływały ujemnie na proces wyjaśniania zdarzeń w naukach historycznych; mam tu na myśli wigowski mit historyczny (whig historical myth), amerykański mit patriotyczno-państwotwórczy, oraz mit „sprawiedliwej” wojny secesyjnej, niemiecki mit „ubogiej kulturowo” podzielonej Rzeszy i „sukcesu” Niemiec zjednoczonych „krwią i żelazem”, nasz polski mit sarmacki, mit ciemnych czasów saskich, mit powstańczy itd. Postmodernizm. Postmodernizm umożliwia też spojrzenie na politykę poza regułami demokratycznymi.


2. Jaki wpływ na sferę koncepcji politycznych ma metoda dekonstrukcji?

Z jednej strony metoda ta może obnażyć doktrynerski rdzeń ideologii, jeśli by jednak stosować ją stale, jej wpływ może być całkowicie obezwładniający. Z drugiej strony metoda naukowa wymyślona do odkrywania arbitralności reguł, nie do końca chyba przystaje do świata polityki uprawianej w praktyce; tj. polityki bezideowej, pustych sloganów, PR-u i oceniania stopnia poparcia dla projektu po ilości użytego w przemówieniu słowa, nie zaś według kontekstu. Według Derridy metoda dekonstrukcji ma stać z boku podziału racjonalne-irracjonalne.

Uważam jednak, że rdzeń postmodernizmu jest irracjonalny, ponieważ jeśli podważymy wszystkie komponenty dyskusji jako nie dość ugruntowane, to wykluczymy racjonalną dyskusję. Istotą racjonalizmu jest zdolność formułowania sądów a priori metoda dekonstrukcji podniesiona do absurdu może zredukować sądy do czystego empiryzmu. Rdzeń postmodernizmu wydaje się też irracjonalny w podejściu do podziału obiektywizm-subiektywizm. Postmodernizm podobnie jak romantyzm staje zwykle po stronie indywidualnych nieracjonalnych przeżyć i emocji.

W monarchii absolutnej oświeconej postmodernizm nie wywołał by większego efektu, ponieważ decyzjoniści po prostu nie dopuściliby postmodernistów do rządzenia, w demokracji parlamentarnej mogą oni zmienić zasady rządzenia, przez wpływ na opinię publiczną.

3. Jak Pan ocenia wkład Michela Foucault w rozwój postmodernizmu?

MF jest chyba najważniejszym postmodernistycznym autorem. Uznałbym go za właściwego ojca całego ruchu. Jego rozprawy na temat systemu penitencjarnego są atakiem na całą liberalno-modernistyczną koncepcję humanitarnego państwa.


4. Czy pracy „Modne bzdury” autorstwa Alan David Sokal i Jeana Bricmonta postmodernizm można traktować jako poważny kierunek w naukach humanistycznych?

Moim zdaniem nie do końca, ponieważ jest to ruch bardzo niejednorodny i mało klarowny w swych hasłach i założeniach. Jako liberał wyznaję z grubsza modernistyczny pogląd na świat, nie sądzę by np. postmodernistyczne zanegowanie idei postępu cywilizacyjnego podważało w jakikolwiek sposób starą naukę. Postmodernizm jest zbyt doktrynerski, a za mało precyzyjny. Jeśli chodzi np. o historię, to zauważyłem, że postmoderniści osiągają najlepsze wyniki i dochodzą do ciekawych wniosków w przypadku badania losów jednostek – zwł. ich wewnętrznego dialogu, natomiast w historii państw, rządów, a nawet mas (tu jestem sceptyczny co do samego istnienia np. warstw społ.), nie mają szans z naukowcami tradycyjnymi. Słowem postmodernizm może pełnić rolę kierunku co najwyżej pomocniczego i to nie najważniejszego wśród pomocniczych.


5. Od co najmniej lat sześćdziesiątych XX wieku daje się zaobserwować zacieranie granic między prawicą a lewicą, co chyba najwyraźniej widać na przykładzie francuskiego ruchu Nouvelle Droite. Czy w związku ów klasyczny podział ideologiczny jest jeszcze aktualny, czy być uległ deaktualizacji i należałoby go zastąpić innym podziałem?


Absolutnie nie powinniśmy rezygnować z podziału prawica-lewica. Prawicowe jest to co elitarne, lewicowe – to co egalitarne. Jeśli partie zawierają elementy programu typowo lewicowego, i prawicowego, to nie tworzą nowych kierunków w polityce, lecz są mdłymi hybrydami. Odwoływanie się do np. ideologii oświecenia czy religii, nie świadczy jeszcze o lewicowości ani prawicowości, tak samo będzie z ideologią narodową – świat znał i zna narodowców lewicowych i prawicowych…

Jeśli ND jest przeciw ideologii oświecenia; uniwersalizmowi, liberalizmowi, pluralizmowi i parlamentaryzmowi, oznacza to, że mamy do czynienia z kierunkiem autorytarnym i narodowym, co nie mówi nam jeszcze nic o prawicowości czy lewicowości. Jeśli nowa prawica nie popiera idei równości miedzy ludźmi – to możemy mówić o jakimś odchyleniu prawicowym. Wbrew etykietce skrajności , osobiście nazwałbym ND centroprawicą. ND jest narodową reakcją na masy emigrantów pozaeuropejskich. Jeśli ten problem zostanie rozwiązany ND straci rację bytu. Jeśli ND obróci się przeciw indywidualizmowi, od razu tym samym przejdzie na lewo. Wyznawany przez ND decyzjonizm najbardziej zbliża ją do klasycznej prawicy.

Prawica klasyczna to jednak również: arystokracja (niski podatek spadkowy), elitarne podejście do kultury, hierarchia społeczna, dwuizbowy parlament najlepiej z Izbą Wyższą z desygnowanymi senatorami, niskie podatki, wolny handel, mały rząd, brak systemu socjalnego, lub mocne jego ograniczenie – tego wszystkiego w programie ND nie ma lub jest w zbyt słabej formie.


6. Gdzie Pana zdaniem w dobie postmodernizmu przebiega główna granica podziału politycznego/ideologicznego?

Przebiega on na granicy: elitaryzm-niskie podatki-skromne uposażenia socjalne versus egalitaryzm-państwo socjalne. Dziś prawicę w Europie reprezentują głównie konserwatywni liberałowie tacy jak Wilders, Westerwelle czy Korwin-Mikke a nie ND.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz