piątek, 22 kwietnia 2011

Voltaire i Montesquieu czyli szukanie równowagi między wolnością a skutecznością polityczną.



W XVII wieku w Anglii zauważono, że ludzie mający coś do zaproponowania społeczeństwu mogą się porozumieć tylko wówczas, gdy ich prywatne wierzenia zostaną wyłączone z dyskusji. Taka idea właśnie przyświecała założycielom Royal Society (1660). Anglikanie, sekciarze protestanccy i ludzie obojętni religijnie (coraz liczniejsi deiści idący w ślady Johna Tolanda) obradowali na sesjach stowarzyszenia dla dobra ludzkości i cywilizacji. Dzięki tym dyskusjom odkryto jak wiele spraw nie musi łączyć się z kwestiami religijnymi, i jak wiele spraw łączy ludzi rozsądnych, niezależnie od ich wyznania. Tak narodził się anglosaski duch areligijny.

To odkrycie sfery prywatnej i liberalizm angielski podziwiali Voltaire i Montesquieu. Nie podziwiali oni z kolei w żadnym stopniu angielskiego systemu politycznego; parlamentarno-gabinetowego. Chcileli jedynie by angielska tolerancja rozkwitła nad Sekwaną pod panowaniem liberalnego i łagodnego władcy. Montesquieu widział rozwiązanie w podziale władz, które nawzajem by się kontrolowały i uwypuklał rolę parlamentów i szlachty urzędniczej do której sam należał – uniezależnił on, jak pisze Pierre Manent, myśli liberalną od myśli republikańskiej (związek taki jest u Locke’a), Voltaire, przeciwnie, idąc za markizem d’Argensonem, popierał wyrównującą społecznie rolę monarchii absolutnej, zabiegając jedynie by była to monarchia oświecona.

Po więcej informacji na ten temat odsyłam do mojej nowej książki: P. Napierała, „Kraj wolności” i „kraj niewoli” – brytyjska i francuska wizja wolności – XVII-XVIII wiek, Libron Kraków 2011.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz