piątek, 11 lutego 2011

Uwaga dotycząca "Raportu o pauperyzmie"




Po lekturze ciekawego artykułu mgra Pawła Skrzypalika na temat "Raportu o pauperyzmie" przyszła mi do głowy pewna myśl. Tocqueville, jak pisze Skrzypalik, (a i ja coś pamiętam z lektury "Raportu":), jednocześnie wysunął tezę, iż w krajach najbogatszych znajduje się szczególnie duża liczba ludzi "zmuszonych" do korzystania z dobroci i pomocy tych, którym powodzi się lepiej. Jednocześnie jednak był, (podobnie jak Herbert Spencer) przeciwnikiem państwowych zasiłków...

Teza o rosnącej liczbie ubogich i uzależnionych od korzystania z dobroci i pomocy tych, którym powodzi się lepiej, w krajach dokonujących wielkiego postępu gospodarczego jest ulubioną tezą radykalnej lewicy, która prawi zawsze o nędzy jako o cenie jaką trzeba zapłacić za postęp. W odniesieniu do warunków XIX wieku teza ta wydaje się nie do końca aplikowana, ponieważ warunki w jakich żyli biedni często wynikały z kłopotów mieszkaniowych i innych ludzi dopiero co przybyłych ze wsi do miast i problemów z akomodacją na poziomie psychicznym. Prawica liberalna i konserwatywno-liberalna promuje tezę, iż wzrost bogactwa pociąga za sobą także polepszenie warunków życia biedoty. Z tezą tą osobiście się zgadzam, a pozór tego, iż jest inaczej kładę na zwiększenie się różnicy między warunkami życia bogatych i biednych typowymi dla każdego rozwiniętego społeczeństwa. Ta różnica sama w sobie nic nie mówi bowiem o rzeczywistej stopie życiowej warstw uboższych. Co zaś do tezy Tocqueville'a o wzroście liczebnym ubogich wraz z wzrostem dobrobytu, skłaniam się ku ODWROTNEMU myśleniu.

To postęp i bogactwo przyciągają ludzi z najdalszych zakątków kraju, liczących na polepszenie swego bytu, stąd ulice bogatego miasta zalegają rzesze emigrantów. Bogaty kraj rozwijający swe ekonomiczne możliwości, jest w nieustannym ruchu przekształceń ekonomicznych, co stanowi zarówno szansę jak i ryzyko. W ubogim kraju, ubogim jest wszystko jedno czy biedują na ulicach stolicy, czy na prowincji, stąd w Neapolu nie będzie ich w XIX wieku procentowo więcej niż w np. Reggio. Tocqueville zapewne nie wyjrzał poza Manchester i inne tego typu miasta, popełniając ten sam błąd co Engels.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz