czwartek, 6 stycznia 2011

Przereklamowany "hit" - Carl Becker: "Państwo Boże osiemnastowiecznych filozofów"

Książka Carla Beckera dotyczy myśli polityczno-społecznej osiemnastowiecznych filozofów. Autor stawia w niej kilka śmiałych tez. Według Beckera osiemnastowieczni filozofowie byli raczej ostatnimi kontynuatorami myśli średniowiecznej niż intelektualnymi prekursorami i przedstawicielami nowoczesności. Dla poparcia swej tezy przedstawia on czytelnikowi następujące cechy myśli osiemnastowiecznej; dążność do wyrugowania dogmatów wiary z życia społecznego przy jednoczesnej skłonności do zastąpienia ich nowymi dogmatami świeckimi (prawa człowieka, rozum), wzorowanie się na ideach Aten, skłonność do ujmowania tego co naturalne (przyrodzone) jako tego co racjonalne, dążność do traktowania historii jako nauki filozoficznej odwołującej się do faktów, pokładanie nadziei w przyszłych pokoleniach, jako tych, które znajdą się bliżej prawdy.



Tezy Beckera w większości jedynie pozornie są głębokie i warte uwagi. Kontynuacja myśli starożytnej przez XVIII-wiecznych filozofów polityki nie dowodzi braku nowoczesnego ducha w ich dziełach. XIX-wieczni demokraci również odwoływali się do wzoru Aten. Becker zauważa, że do ok. roku 1750 powoływanie się na Ateny uchodziło za przejaw ciasnoty w myśleniu i prowincjonalizmu, wszak cywilizacja wersalska nie ustępowała w opinii większości wykształconych Atenom, zmieniło się to w drugiej połowie stulecia. Być może myśl radykalnego oświecenia sprzeciwiającego się ideom monarchii absolutnej (klasycznej bądź oświeconej)dowodzi pewnego regresu w myśleniu, jednak każda nowa idea musi nawiązać do czegoś znanego i historycznie sprawdzonego, stąd wyidealizowana wizja Aten nadawała się do tego celu znakomicie.

Myśl polityczna oświecenia z całym swym utylitaryzmem, była jak najbardziej myślą nowoczesną i oryginalną. Oświecenie było ruchem bardzo niejednorodnym. Oświeceniowcy zasadniczo byli sceptykami i kierowali się utylitaryzmem. Przedkładali ulepszenie życia na ziemi od kontemplacji teologicznych i metafizycznych. Zamierzali kształcić społeczeństwo, lecz jak owo kształcenie ma wyglądać było już sprawą sporną. Słowo „polityka” dla ludzi XVIII wieku oznaczało to samo co dla Arystotelesa – sztukę rządzenia, a nie to co dla nas dziś; sztukę zdobycia władzy w gąszczu demokratycznych procedur. Pisarze polityczni oświecenia doradzali więc monarchom, ministrom i reformatorom, rzadziej kierując swe słowa do rodzącej się wówczas opinii publicznej. Pomysły były rozmaite. „Król filozofów” Voltaire (właść. François-Marie Aruet, ur. 1694, zm. 1778) był zwolennikiem monarchii absolutnej lub konstytucyjnej zachowującej tolerancję religijną i szanującą „strefę prywatną” (termin zapożyczył od Locke’a) poddanych o, a więc był monarchistycznym liberałem . Baron Charles de Montesquieu (zw. W Polsce Monteskiuszem, ur., 1689, zm. 1755) miał podobne poglądy z tą różnicą, że wierzył, że silna pozycja arystokratów i sędziów stanowi najlepszą gwarancję swobód poddanych. Voltaire wierzył, że jedynie silny i nieskrępowany w swym działaniu monarcha zabezpieczy owe swobody. Hrabia Henri de Boulainvilliers (1658-1722) był zwolennikiem rządów starej szlachty o średniowiecznym (frankijskim) pochodzeniu, zaś Montesquieu, sam należący do nowej „szlachty sukni” (noblesse de robe), uważał ją właśnie za zdolniejszą i lepiej nadającą się do rządzenia. Przyjaciel i kolega szkolny Voltaire’a, markiz Rene d’Argenson (1694-1757) chciał decentralizacji monarchii wraz z umocnieniem pozycji króla i osłabieniem arystokracji, a także wprowadzenia jakiejś formy reprezentacji ludu prowincji. Voltaire popierał projekty przyjaciela. Denis Diderot (1713-1784) i baron Paul Thiry d’Holbach (1723-1789) różnili się od poprzednich wymienionych promowaniem ateizmu, choć pierwszy z nich był umiarkowanym demokratą (zwłaszcza po utworzeniu USA), a drugi monarchistą. Podobnie jak Diderot myśleli Jean Nicolas de Caritat, markiz Condorcet (1743-1794) i Louis-Sébastien Mercier (1740-1814). W jednym ze swych dzieł Mercier opisywał futurystyczny Paruż roku 2440 (sic!), racjonalnie zarządzany z nisko opodatkowaną ludnością i pozbawiony mnichów, żebraków. Kłócono się o politykę ekonomiczną. André Morellet (1727-1819), zwolennik wolności prasy na modłę angielską promował wolny handel bez dozoru państwa. Ekonomiści, później zwani fizjokratami chcieli wzmacniać przede wszystkim rolnictwo (jako rzekomo najbardziej produktywne) a resztę gospodarki poddać kontroli. Oprócz liberałów takich jak Voltaire czy Montesquieu, byli także radykałowie - utopijni zwolennicy przekształcenia całego społeczeństwa i ustroju, jak Jean-Jacques Rousseau (1712-1778) ze swoim uwielbieniem wybieralnej arystokracji i „społeczeństwa politycznego” zakładanego na zasadzie zgody wszystkich, lecz totalistycznego (wnikającego we wszystkie dziedziny życia członków wspólnoty), gdy już miało powstać, i proto-komuniści tacy jak Gabriel Bonnot de Mably (1709-1785). Do tych ostatnich nawiązywali radykałowie rewolucji francuskiej tacy jak Maximillien Robespierre (1758-1794) zwalczający liberałów tej doby; markiza Condorceta i Guillaume’a de Malesherbesa (1721–1794). Obaj Condorcet i malesherbes byli ofiarami rewolucji francuskiej. Malesherbes znany jest z opieki nad encyklopedystami; zwł. Diderotem i de Jaucourtem. Słabsi od liberałów byli konserwatyści tacy jak Lotaryńczyk Charles Palissot de Montenoy (1730-1814). atakujący utopijność pomysłów radykalniejszych „filozofów”, czy wróg Voltaire’a i zwolennik dominacji światopoglądu katolickiego Élie Catherine Fréron (1718-1776). Siła francuskiej myśli politycznej wynikała z siły samej Francji jako państwa (ok. 20 mln mieszkańców na początku wieku, ok. 28 mln pod koniec wieku; w tych czasach Imperium Habsburgów, Hiszpania, Polska i Wielka Brytania liczyły nieco ponad 10 milionów mieszkańców, i ze statusu francuskiego języka jako języka międzynarodowego. Jednak inne narody wydały również wielu oryginalnych myślicieli. Większość z nich kierowała się utylitaryzmem, a nie wzorem dawniejszych epok poszukiwaniem jedynej prawdy np. zawartych w Biblii wskazówek dotyczących życia społecznego. Oświecenie należy więc do nowoczesności, będąc jej źródłem i początkiem.

Zdania Beckera o nowych dogmatach niczego nie dowodzą, ponieważ każda epoka, także dzisiejsza posługuje się własnymi dogmatami. Zmiana dogmatów z średniowiecznych na oświeceniowe przyniosła zmianę optyki politycznej i ostateczne odwrócenie uwagi elit od metafizyki. Nie można też zapominać o optymizmie oświeceniowym kontrastującym mocno z duchem epok poprzednich (jedynie oświeceniowcy anglo-szkoccy zachowani sporo sceptycyzmu wobec przyszłości, co wynikało z pewnego rozczarowania "chwalebną rewolucją" lat 1688-1689). Wizja historii mimo zachowania jej charakteru moralizatorskiego również zmieniła się w XVIII wieku. Przykładowo August Ludwig von Schlözer (1735-1809) atakował dotychczasowy sposób pisania o historii jako o nieustannych podbojach i wojnach (Mordgeschichte), Herder interesował się pochodzeniem narodów. Różni naukowcy, poeci i pisarze wysnuwali idee zjednoczenia Niemiec wokół wspólnej kultury (Kulturnation). Codrorcetowska wizja nieustannego postępu dowodzi, iż wizja przyszłości, a więc i potomności zmieniła się znacznie od średniowiecza i wczesnej nowożytności.

Jedyne co rzeczywiście łączyłoby myśl oświeceniową z dawniejszą to naturalizm, kontrastujący z pozytywizmem XIX wieku, lecz to zdecydowanie za mało, by przyznać rację tezom Beckera.

1 komentarz:

  1. Oświeceniowcy zasadniczo byli sceptykami. Jedynie oświeceniowcy anglo-szkoccy zachowani sporo sceptycyzmu wobec przyszłości. - to jak było naprawdę?

    OdpowiedzUsuń