środa, 27 października 2010

Czy niepodległa Szkocja jest do pomyślenia?

M.in. Norman Davies wróży rozpad Zjednoczonego Królestwa Wielkiej Brytanii i Irlandii Północnej wskazując na szkocki separatyzm. W maju 1999 Szkoci wybrali swój własny parlament, w odpowiedzi na referendum z 1997, w którym chęć posiadania własnej władzy ustawodawczej wyraziło 75% głosujących. W 1998 parlament brytyjski zgodził się na istnienie szkockiego. Wydarzenia te Sean Connery uznał za najważniejsze w jego życiu (aktor znany jest z odmowy przyjęcia tytułu sir za swe zasługi dla brytyjskiej sztuki, podczas gdy jego przyjaciel inny znakomity aktor; Anglik Michael Caine nie miał oczywiście podobnych oporów).

W kompetencji władz lokalnych jest oświata, kultura, zdrowie publiczne i w dużym stopniu gospodarka i podatki. Polityka zagraniczna pozostaje domeną Londynu. Powołanie pierwszego od 1707 roku szkockiego parlamentu było możliwe dzięki premierowi Zjednoczonego Królestwa Tony'emu Blaira, który realizując swe obietnice przedwyborcze złagodził politykę w stosunku do mniejszych krajów Wielkiej Brytanii. W 2007 premier mniejszościowego narodowego rządu szkockiego, Alex Salmond ze Szkockiej Partii Narodowej (SNP) przedstawił projekt ustawy o przeprowadzeniu referendum niepodległościowego, które miałoby umożliwić odłączenie się Szkocji od Wielkiej Brytanii. Ma on nadzieję, że referendum takie odbędzie się przed 2011 rokiem. Badania opinii publicznej przeprowadzone jeszcze w 2007 wskazywały, że 40% zagłosowałoby za niepodległą Szkocją, a 44% za pozostaniem w Unii z Anglią. partie unionistyczne (Labour, Conservative i Liberal Democrats) zareagowały utworzeniem komisji, która ma blokować działania mniejszościowego szkockiego rządu narodowego.



Jak widać unioniści nie zasypiają gruszek w popiele. Ich akcja całkowicie blokuje SNP, jako, że rozkład partii w Parlamencie Szkockim wygląda następująco:

partia: liczba posłów (MSPs)
SNP (47) - za niepodległą Szkocją
Lab (46) - za Unią
Con (16) - za Unią
Lib Dem (16) - za Unią
Green (2) - neutralni


Szefowa szkockich Labourzystów p. Wendy Alexander była spiritus movens tego unionistycznego ruchu. zob: Roseanna Cunningham z SNP wyraziła się o debacie laburzystowskiej w Holyrood i wniosku posłanki Alexander: [the plan offered] "no ideas, no policies, no future". Wendy Alexander takimi słowami przemawiała do posłów szkockiego parlamentu:

"I believe that Scots seek a future that gives them the chance to walk taller without having to walk out... "And I say to the SNP, be very careful before you attempt to strangle at birth an initiative based on what the people of Scotland want."


Liderka Torysów Annabel Goldie uznała całą kwestię za: "darcie konstytucji brytyjskiej i rozrywanie Wielkiej Brytanii na części" (tearing up our constitution and ripping Britain apart), a posłom SNP powiedział, iż "nie mają monopolu na szkocki patriotyzm".

Takimi słowami przemawiała Wendy Alexander:

"The majority presence in this chamber comprising the Labour, Scottish Conservative and Liberal Democrat parties, supports our continuing partnership with the United Kingdom," she told parliament... "The majority desire is to build on what we have and to take that forward."


Wygląda na to, że mimo sympatii Unii Europejskiej wobec projektu niepodległej Szkocji, kraj ten pozostanie w Unii z Anglią. Unioniści wyraźnie chcą nadrobić czas nieopatrznie dany szkockim nacjonalistom na działanie, i naprawić błąd Blaira, który nota bene choć sam Szkot uważa się za Anglika.



W XVI wieku Szkocja była wrogiem Anglii i sojusznikiem Francji. W XVII wieku Anglicy storpedowali plan utworzenia szkockiej kolonii w Darien. W 1707 posłów przekupiono by zabezpieczyć poparcie szkockich elit dla unii. M.in. Daniel Defoe brał udział w tym przekupywaniu. Pod koniec XVIII wieku szkocki poeta Robert Burns stwierdzi: "kupiono nas za angielskie złoto". Unia nie zmieniła tego, że o Szkotach wyrażano się pogardliwie. Oto wypowiedź radykalnego wiga Johna Wilkesa (1725-1797):

„Rzeka Tweed jest linią demarkacyjna między wszystkim, co szlachetne, i wszystkim, co nikczemne. Na południe od tej rzeki jest tylko honor, cnota i patriotyzm. Na północ od niej nie ma niczego poza kłamstwem, złością, podłością i służalczością. Szkocja jest krajem pozbawionym drzew i kwiatów; jest utworzona z odpadów wszechświata, a zamieszkuje ją najpodlejsza forma stworzenia".


Szkotów uważano za dzikich en gros za prymitywów, ci zaś dzielili się do połowy XVIII wieku zasadniczo na mieszkających w południowoszkockich miastach takich jak Edynburg (jak D. Hume i A.Smith) i Glasgow: lowlanders i dzikich górali z Północy: highlanders. Ci drudzy byli uważani za dzikusów, piratów (rzeczywiście rabowali czasem lowlandersów), gwałcicieli owiec i nieokrzesanych olbrzymów o skórze pokrytej świerzbem. Ci dzicy ludzie popierali skierowane przeciw rządzącej Wielką Brytanią od 1714 roku dynastii hanowerskiej, powstania jakobickie (1715, 1719, 1745). Stłumienie ostatniego z nich przez ks. Cumberlandu oznaczało koniec zagrożenia dla Londynu z tamtej strony. Dziś raczej nie śpiewa się ostatniej szóstej zwrotki pieśni: God save the King (zwykle śpiewa się w ogóle tylko 3 pierwsze) powstałej właśnie w 1745 roku. Oto ona:

Lord grant that Marshall Wade
May by thy mighty aid
Victory bring.
May he sedition hush,
And like a torrent rush,
Rebellious Scots to crush.
God save the King!


i jej polskie tłumaczenie:

Panie, spraw, by marszałek Wade
Z Twą pomocą
Przyniósł nam zwycięstwo.
Niech stłumi bunt
I jak rwący potok
Niech porwie buntowniczych Szkotów.
Boże, zbaw Królową!


Nawet w tym historyzującym wykonaniu tej pieśni wykonano tylko pierwsze 3 zwrotki:
zob:

W drugiej połowie XVIII wieku Szkotów zaciągano już masowo do armii brytyjskiej, a w XIX wieku, wraz z rozwojem Imperium Brytyjskiego Szkotom opłacało się brać udział w jego biurokratyzacji i w kolonizacji. Ostatnia wielka postać szkockiego złotego wieku Sir Walter Scott wzywał do pojednania z narodem angielskim.

hymn Szkocji od niedawna formalny pochodzi z 1965 roku

W UE a także w Polsce nie brak ludzi lubiących podchwytywać popularne, a fałszywe przeświadczenie, o tym, ze większość wybitnych Brytyjczyków była Szkotami.

Faktycznie jest tych Szkotów sporo: Hume, Smith, William Paterson, William Napier, James Boswell, James Macpherson, Walter Scott. Nie brakuje też wybitnych irlandzkich lub anglo-irlandzkich Brytyjczyków: Wellington, Swift, Oliver Goldsimth, Burke i Wilde. Ale Anglicy mogą odpowiedzieć zawsze Locke'm, Danielem Defoe, Jane Austen, Dickensem, Thackerayem, Addisonem, dr, Samuelem Johnsonem, Edwardem Elgarem, Henry Purcellem, Thomasem Arne, Robertem Peelem, więc nie należy popadać w przesadę pisząc o tej rzekomej nadreprezentacji kulturowej Szkotów.

Wysiłki SNP i UE zapewne spełzną na niczym, lecz warto zastanowić się czy Szkocja dałaby sobie radę sama? Przypomnijmy, że Szkoci zyskali na unii 1707 roku gospodarczo, a Anglicy - politycznie. I tak też jest do dziś.


z wikipedii:
"Szkocja jest obok Irlandii centrum przemysłu whisky. Ważnym elementem gospodarki jest rybołówstwo i wydobycie ropy naftowej z dna Morza Północnego. Siedzibą wielu kompanii naftowych jest Aberdeen. Przemysł skupiony jest w centralnej części kraju, na terenach Niziny Środkowoszkockiej i na wschodnim wybrzeżu. Rozwinięty jest przemysł metalurgiczny (hutnictwo żelaza i aluminium), elektrotechniczny, elektroniczny, maszynowy, chemiczny, włókienniczy, papierniczy i spożywczy. Urodzajne tereny rolnicze ciągną się od pasa centralnych nizin, poprzez wschodnie wybrzeże, aż do Fraserburgha. Uprawia się głównie jęczmień i owies. Szkocja posiada własne banknoty i monety emitowane przez trzy szkockie banki. Obowiązującą walutą jest Funt szterling. Funtami Szkockimi płacić można na terenie całej Wielkiej Brytanii jednakże poza jej granicami nie zawsze są honorowane...".


Jak widać Szkocja ma bazę surowcową, lecz jej gospodarka jest od tak dawna połączona z angielską, że trudno byłoby jej przestawić się na inne tory. PKB (dane z 2006 r.) szkockie (całkowite: 194 mld USD, per capita: 39 680 USD) jest właściwie takie samo jak angielskie (całkowite: 1900 mld USD, per capita: 38 000 USD), Szkocja nie jest więc uboższym krewnym jak Walia (30 546 USD) czy Irlandia Północna (19 603 USD) (razem Całe Zjednoczone Królestwo w 2009 r. - 35,082 USD; dla porównania: Niemcy w 2009 r. - 34,212 USD, Francja w 2009 r. - 33,678 USD, USA w 2008 r. - 46 820 USD).

Mimo to gospodarka szkocka jest mała, gdyż całe państwo jest niewielkie - populacja wynosi 5,194,000 osób, z czego Szkoci to 4.5 mn osób (dane z 2009 r.). Na świecie żyje około 30 milionów ludzi pochodzenia szkockiego (9 mln w USA, 4 mln w Kanadzie - co daje wyobrażenie o skali dawnej emigracji szkockiej) Dla porównania Anglików i ludzi pochodzenia angielskiego jest na świecie ok. 90 milionów (z czego 26 mln w USA i po 6 mln w Kanadzie i Australii, ciekawostka: potomkowie emigracji niemieckiej w USA to 51 mln - co czwarty biały obywatel USA, a francuskiej - 16 mln osób).

Reasumując, uważam, że szumne zapowiedzi (buńczuczność mają Szkoci we krwi i dewizie swego kraju: Nemo me impune lacessit
(Nikt nie zadziera ze mną bezkarnie), nie doprowadza do niczego szczególnego, a rzeczywistość będzie miała pierwszeństwo nad idealizmem, jak już wielokrotnie w historii bywało. SNP nie ma wystarczającego poparcia społecznego, a UE musi się miarkować także ze względu na Hiszpanię i jej problem baskijski; równica polega na tym, że Baskowie są eurosceptyczni a Szkoci euroentuzjastyczni.

Piotr Napierała

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz