piątek, 13 sierpnia 2010

Światowa metropolia. Życie codzienne w osiemnastowiecznym Londynie

recenzja mojej książki o XVIII-wiecznym Londynie


Piotr Napierała, Światowa metropolia. Życie codzienne w osiemnastowiecznym Londynie, Novae Res, Gdynia 2010. ISBN 978-83-61194-43-9

"...Bardzo cieszę z pojawienia się na rynku wydawniczym nowej pozycji dotyczącej życia codziennego. Tym razem czytelnik zostaje przeniesiony w czasy osiemnastowiecznego Londynu. Dzięki autorowi przenosimy się w przeszłość i wędrujemy uliczkami osiemnastowiecznego miasta. Poznajemy ówczesne domy arystokracji, dzielnice biedoty, sklepy, tawerny, zajazdy, targi, giełdy, pałace, teatry, ogrody. Czytamy o angielskiej ksenofobii, wrogości Anglików do cudzoziemców, popularnych rozrywkach, codziennych zwyczajach i przyzwyczajeniach, warunkach życia, higienie, ówczesnej przestępczości i wymiarze sprawiedliwości. Zaznajamiamy się z opinią publiczną tamtych czasów i prasą. Nie ominiemy także tematów ze świata polityki, bowiem w mieście miał siedzibę parlament. Poznamy sławne osobistości odwiedzające Londyn, dwór, grające pierwsze skrzypce w polityce czy sztuce. Wymienić tu należy miedzy innymi: malarza Williama Hogartha, Roberta Walpole’a, Samuela Johnsona, Beniamina Franklina. Wśród odwiedzających Londyn było wielu Polaków. Jeden z rozdziałów poświęcony jest Georgowi Friedrichowi Händelowi i jego powiązaniom z Londynem. Autor poświęca również nieco miejsca modzie, kobietom i ich miejscu w ówczesnym społeczeństwie oraz sposobowi życia. Poznajemy również londyńczyków od strony moralności i ich powiązań z kościołami.



Wraz z upływem stron wzrasta ciekawość u czytającego. Wiele tu znaleźć, bowiem można ciekawostek i anegdot. Uwagę przyciągają szczególnie rozdziały poświecone obyczajom. Dowiadujemy się o rozkładzie dnia typowego zamożniejszego londyńskiego mieszczanina, edukacji, angielskiej kuchni, zarobkach i ówczesnych cenach. Służący pomagający przy karecie ośmiu służąca pracująca ośmiu domu dostawali około ośmiu funtów rocznie, a pensja pierwszego lorda skarbu wynosiła około 4000 rocznie. W latach 1740-1770 można było upić się w pubie dżinem za dwa pensy, kupić bochenek chleba za pensa, zjeść obiad za osiem pensów, zapłacić 10-15 szylingów za perukę. W tym funt szterling = 20 szylingów = 240 pensów. Dowiadujemy się, że damy angielskie miały słabość do cudzoziemców cudzoziemców, że w XVIII wieku posiadanie dzieci uważano za podstawową funkcję małżeństwa. Za problemy przy porodzie lub słabowite dziecko obwiniano kobiety. To tylko niektóre kwestie wymienione w książce...".

z: http://slowemmalowane.blogspot.com/2010/07/piotr-napieraa-swiatowa-metropolia.html

Dziękuję za pozytywną recenzję.

dla zainteresowanych nabyciem książki

video

niedziela, 1 sierpnia 2010

Ideologiczna I wojna światowa a upadek prawicy

I wojna światowa była wojną ideologiczną, którą prawica przegrała.

II wojna św. była starciem autorytarnej lewicy (CCCP NSDAP Mussolini) z demokratyzmem (też ze swej natury lewicowym, bo wrogim wobec hierarchii, odpowiedzialności jednostkowej, tradycji i autorytetów).

A więc konflikt ten nic nie wnosił w kwestiach interesujących konserwatystów, natomiast I wojna światowa była w sensie ideologicznym walką monarchizmu-konserwatyzmu (państwa centralne) przeciw demokratyzmowi. Przegrana państw centralnych a także Rosji pogrzebało prawicę na wieki. Oriana Falacci uważała prawicę za zjawisko historyczne.

N G Davila twierdził, że nasz świat to jedna wielka walka rozmaitych "lewic", wprawdzie diagnozował on, ze ostatnia prawicową epoką było średniowiecze, ale tu jednak popełnił - jak się wydaje - błąd, pomylił bowiem prawicowość z klerykalizmem i teokracją. Słuszniejsze wydaje się podejście Mikkego, który twierdzi, że lewica opanowała umysły w Polsce ok. 1905 roku. W tym samym roku Francuzi wprowadzili rozdział Kościoła od państwa. Warto dodać, że w 1900 powstała brytyjska Partia Pracy, która w latach 1929-1935 po raz pierwszy tworzyła rząd. A wiec mamy epokę śmierci konserwatyzmu i liberalizmu i zwycięstwa socjalizmu jak na dłoni.

Ale do 1918 istniały jeszcze państwa takie jak Austro-Węgry, Niemcy Wilhelmińskie i Rosyjska Impieria. Niestety dla nich podzieliły się na dwa obozy. Ich elity nie spostrzegły, że zagraża im nie panslawizm bałkański czy ekspansja Habsburgów, ale parlamentaryzm i demokratyzm. Jak pisał Hans Hermann Hoppe ("Demokrajca - bóg, który zawiódł), nienawiść Amerykanów z Wilsonem na czele do monarchii i arystokracji była niezmierzona. Dlatego USA jeszcze przed przystąpieniem do wojny wspierały blok parlamentaryzmu - w typowo demokratyczny niehonorowy sposób.

Dla konserwatysty, (prawdziwego, a nie chadeka!) musi być smutne, ze odtwarzając nasze państwo wbiliśmy jeden z gwoździ do trumny prawicowości i konserwatyzmu. Może inaczej byłoby, gdyby polscy narodowcy byli też jednocześnie monarchistami, ale trudno to sobie wyobrazić.

Jako Polakowi wydaje mi się, że właściwa strona wygrała I w. św. Jako prawicowcowi - że niewłaściwa.