poniedziałek, 5 lipca 2010

Konserwatyzm chorobą?

Moją uwagę zwrócił niedawno ten oto artykuł:

http://lysakowski.wordpress.com/2007/09/26/wiek-uprzedzenia-i-konserwatyzm/

autorstwa T. Łysakowskiego

oto fragment:

Płaty czołowe są ściśle związane z intelektualnym i emocjonalnym funkcjonowaniem człowieka, można powiedzieć, iż właściwie kierują naszym świadomym, intencjonalnym zachowaniem. Ich uszkodzenia lub zaburzenia u dorosłych osobników prowadzą przeważnie do osłabienia kontroli emocjonalnej, wybuchów niekontrolowanej agresji i zachowań zbliżonych do psychopatii. Ludzie z wadliwie funkcjonującymi płatami mają problemy z oceną skutków swoich poczynań, często są zbyt pewni siebie, popadają w huśtawkę emocjonalną, mogą również wykazywać skłonność do napadów lękowych, oschłości, narzekania i wtrącania się w nie swoje sprawy. Czyli tego, co od zarania dziejów konstytuuje konserwatyzm.


niejaki filkower odpisał:

No i skąd w takim razie bierze się taka ilość młodych konserwatystów. Może to od nadmiaru konserwantów?

przypomina mi to niedawno czytane teorie o tym, że religijność wynika z niewłaściwego działania przysadki mózgowej:)

a przecież ludzie lewicy też bywali oskarżani o megalomanię, która powoduje, że nie potrzebują oni Boga, lecz sami dla siebie są bogami i chcą sami kreować rzeczywistość, nawet jeśli widzą, że nie wychodzi im to najlepiej:) - polecam: P. Johnson "Intelektualiści".

A może wszelka ideologiczność to wariactwo? Ale z drugiej strony, bez ideologii nie stworzy się ani państwa , ani nawet własnego światopoglądu (niestety - bo cierpi na tym umilowanie prawdy). W każdym razie zabawne to doszukiwanie się choroby psychicznej u oponentów, weźmy np. p. Leszka Millera, który zapędzony w kozi róg zwykł mawiać do oponenta: "powinien się pan leczyć"

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz