niedziela, 18 lipca 2010

Fenomen Hume'a i Voltaire'a

Nie znam ideologów z przeszłosci, których tak często podciągano by pod prawicę i lewicę i to mniej-więcej w równej proporcji...

Problem z oboma panami polega na tym, że byli oni konserwatywni właściwie we wszystkim, z wyjątkiem kwestii religii i tolerancji religijnej, pod tym względem przypomina ich nieco Jefferson, lecz jako zwolennik arystokratycznej demokracji pozostaje nieco "na lewo" od tych dwu monarchistów.

Ciekawe, że w krajach gdzie głos religijny miesza się z politycznym, prawica chętnie oddaje Hume'a i i Voltaire'a lewicy nie "walcząc o nich" podczas gdy w krajach silnie zeświedczonych lewica omija ich staranie sięgając po demokratów-protosocjalistów jak Rousseau i Paine, zostawiając Hume'a i Voltaire'a - prawicy.

Przypomina to nieco zasadę o jakiej kiedyś mówił JKM, że jeśli w jakimś kraju jest silna chadecja, to słabi są konserwatysci i odwrotnie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz