piątek, 30 kwietnia 2010

Niemcy wstydzą się własnego języka?

Podczas konferencji prasowej 28.09.2009 r. szef niemieckich liberałów (FDP) i niemieckiego MSZ Guido Westerwelle taktownie odmówił wymiany zdań po angielsku z niejakim Jamesem Morissonem z BBC, przypominając mu, że jest to konferencja prasowa w Niemczech i dlatego byłoby miło utrzymać ją w języku niemieckim. Lewica odżegnywała się od jego: "Es ist Deutschland hier" przekonując, że nie wszyscy Niemcy myślą tak jak Westerwelle. Właściwie to przepraszali oni za to, że w Niemczech jeszcze mówi się po niemiecku...



Guido Westerwelle mógłby z łatwością odpowiedzieć po angielsku ponieważ, jako akurat jeden z niewielu niemieckich polityków "pierwszego garnituru" rozmawia w tym języku, więc nie ignorancja była przyczyną patriotycznych uwag. Bardziej dziwią tu słowa lewicowców, którzy sprzeciwiając się słowom Westerwellego, właściwie podważają jedynie zdanie: "tu są Niemcy", czyżby obywatele RFN tak bardzo starali się zostać europejskimi USA (potop amerykańskich powiedzonek używanych w życiu codziennym i zmiany niemieckiego akcentu na amerykańsko-niemiecki w niemieckiej TV i radiu, przy jednoczesnej demonstracyjnej powodowanej kompleksami pogardzie dla USA), że już nie chcą nawet słyszeć że są Niemcami? Podczas niedawnych mistrzostw piłki nożnej w RFN wiele mówiono frazesów o odrodzeniu niemieckiej dumy narodowej - czy jednak nie sprowadza się ona do piłki kopanej i "cesarza" Beckenbauera?

vide: Westerwelle: In Deutschland spricht man deutsch!

A Mr Morisson zapewne pracuje w BBC "na sprawach niemieckich" umiejąc po niemiecku powiedzieć jedynie: "guteeen tack" :-)

Piotr Napierała

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz