piątek, 9 kwietnia 2010

Islamska Europa A.D. 2050 (1418) - możliwe scenariusze.

Wiadomo, że Europa wymiera. Wiadomo, że współczynnik narodzin potrzebny by cywilizacja nie ulegała demograficznemu uszczuplaniu wynosi 2,11 dziecka, podczas gdy obecnie we Francji wynosi on 1,8, W. Brytanii - 1,6, Niemczech i Grecji - 1,3, Włoszech - 1,2, a Hiszpanii - 1,1. Wiadomo, też, że muzułmanie lubią posiadać dużo dzieci, ale nic by z tego nie wynikało, gdyby nie fakt ich licznej obecności w ramach granic licznych europejskich państw. Mało jednak pisze się o możliwych wariantach Europy, w której islam będzie religią dominującą.

zob: Muslim Demography (film pro- czy anty-islamski?)

Czemu Europejczycy mają mniej dzieci niż dawniej? Nie wierzę, by sam kryzys religii czy moralności doprowadził do tego stanu. Czy ateiści nie chcą mieć dzieci? - oczywiście chcą, a przynajmniej wielu z nich chce, więc o co chodzi? Myślę, że przyczyną jest tu uwielbienie wygody. Jeszcze kiedy byłem dzieckiem przeczytałem w encyklopedii Larousse'a dla młodzieży, że bogaci europejczycy chcą mieć mniej dzieci, np. 1-2 by móc zadbać o dobrą pozycję startową dla każdego z nich. Muzułmanie jak widać rzadko myślą w ten sposób, ale to może się jeszcze zmienić.

Przy tym krótkim wyjaśnieniu nie potrzeba już pisać o niemieckim: "zuerst muss ich meine Karriere machen" - odpowiedzi młodych kobiet pytanych o to czy chcą mieć dzieci, o to, że nie lubią słowa Fraeulein - panna bo wszystkie de facto nimi są, o zdziecinnieniu naszych czasów - William (Bill - czemu nie: "Billy"?) Clinton i Anthony (Tony, czemu nie: "Tonnie") Blair, Ron(ald) Paul (prawica!), -nie wiedziałem, że ci politycy ssą jeszcze lizaki! Wystarczy widzieć, że bogaci europejczycy nie lubią mieć dużo dzieci. Swoje robi też system emerytalny - starszymi zaopiekują się państwa, po co więc dzieci i liczni krewni. Stąd zresztą (a nie tylko z demokracji) pochodzi chamstwo naszych czasów; biedni nieokrzesani stają się dyrekturami firm i ministrami, bo bogaci i ułożeni nie mieli dość dzieci.

W XIX wieku było jeszcze wielu biednych białych np, jakieś masy Irlandczyków, czy Włochów, nie zabezpieczających się podczas seksu, fanatycznie religijnych i żyjących do tego stopnia bez perspektyw na przyszłość, że dzieci były pociechą w niemal pewnej nędzy, z której, jeśli cudem udało się wyrwać stanowiło to motyw różnych nudnych historii rodzinnych okraszonych mądrościami głowy rodu. Teraz wygląda to tak, że miejsce tych Włochów i Irlandczyków zajęli muzułmanie.

A więc europejczycy będą wymierać, a muzułmanie rozmnażać się. Jak to może wyglądać w praktyce?

- scenariusz katolicko-konserwatywny:

1. Europejczycy pokolenia 68 i inni o poglądach lewicowo-liberalnych nie mają dzieci i wymierają.
2. z np. 60 mln białych Francuzów zostaje np. 30 mln, ale ci już chcą mieć dzieci i wypracowują te konieczne 2, 11 dziecka potrzebne dla utrzymania tej liczby. Koegzystują oni z muzułmanami.

- scenariusz: "bogaci muzułmanie":

1. muzułmanie osiągają jako-taki status społeczny i bogactwo i naśladują europejczyków w posiadaniu małej ilości dzieci.
2. scenariusz ten może wystąpić wspólnie z poprzednim.

- scenariusz "turecki":

1. muzułmanie mają nadal dużo dzieci i mnożą się nawet zajmując miejsca europejczyków w aparacie państwa, biznesie itd.
2. bogacą się dzięki utrzymaniu europejskich instytucji na poziomie z 2000 roku (standardy higieny w szpitalach, sprawność urzędowa, przepustowość sądowa itd.), co będzie możliwe zwłaszcza jeśli doktryna islamska (islam jest jednocześnie religią i ideologią) ulegnie pewnemu "rozwodnieniu" czy laicyzacji.

- scenariusz "algierski"

1. muzułmanie dominujący demograficznie wprowadzają "algierskie" porządki w krajach Europy, co skutkuje pogorszeniem się stanu infrastruktury itd.
2. post-chrześcijanie, jeśli do tego czasu utrzymają się w jakiejś rozsądnej proporcji ilościowej mogą jeszcze wygrać demograficzny wyścig, dzięki np. niższej śmiertelności dzieci w zadbanych po europejsku zarządzanych gospodarstwach domowych (higiena itd.), ale może być też tak, że np. ich dzieci będą padać jak muchy tak samo jak muzułmańskie (system socjalny i zdrowotny nie jest do utrzymania w takich warunkach).
3. Islam staje się dominującą religią, która tylko na wpół akceptuje pozostałe, co skutkuje "algieryzacją" zwyczajów pozostałych w Europie "Giaurów".

Kanada ma takie same problemy demograficzno-muzułmańskie jak Europa. USA osiągają współczynnik 2,11 dzięki emigracji z ameryki płd, ale już teraz 9 z 307 mln Amerykanów to muzułmanie, w 2050 może być to np. 60 mln. Czy da się spokojnie żyć po laicko-liberalnemu w państwie, które zamieszkuje 60 mln muzułmanów (z czego pewnie z 5 mln fanatycznych islamistów) - 1/5 populacji? Raczej nie. Człowiekowi Zachodu pozostanie emigracja do Ameryki Płd lub Japonii.

Życzmy sobie innych scenariuszy niż "algierski"...

3 komentarze:

  1. Drogi Piotrze, przemawia przez Ciebie S. Huntington:) A priori wychodzisz z założenia typy: (...) muzułmanie lubią posiadać dużo dzieci, itd. Zajmując sie dziejami Wielkiej Brytanii, Wielkiego Kolonialnego Państwa, doskonale wiesz, ze mieszkało tam kiedys 62 miliony muzułmanów. W czasie swoich rzadow na terenie państw kolonialnych WB nie byla gołąbkiem pokoju . W efekcie doprowadzilo to do narodzin ideologii panislamskiej... kuzni wielu fundamentalistow.
    Poza tym islam zawsze byl w Europie - Andaluzja, Balkany, nawet Polska (w czasach II Rzeczypospolitej ludność tatarska liczyła ok. 5,5-6 tys. osób. Wielu z nich walczylo o niepodlegla Polske w Armii Andersa, czego dowodem sa liczne cmentarze we Włoszech. Jeden z nich znalazlem nawet w Ankonie). Niestety o tym zapominamy...i niestety ulegamy owczemu pędowi:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Islam towarzyszył kiedyś Europejczykiem ale wtedy europejczycy byli kiedyś dzielniejsi, wiec nie było problemu.

    nie można jednoznacznie obwinić kolonializmu za islamski ekstremizm, to zbytnie uproszczenie. Działania brytyjskie nie doprowadziły do konsolidacji jakiegoś bloku państw islamskich.

    piszę o cywilizacji Zachodniej i troszczę sie o jej zachowanie nie jestem jednak za tłamszeniem niezależności państw islamskich. Interesują mnie tylko muzułmanie w Europie i możliwe scenariusze ich koegzystencji z (post)chrześcijanami.

    zasługi islamskich żołnierzy nie mają tu niestety znaczenia chodzi o demografie

    OdpowiedzUsuń