niedziela, 14 lutego 2010

Tomasz Gabiś i dziwaczne pomysły postprawicowo-poskonserwatywne

Kontynuując podróże po różnych współczesnych pomysłach prawicowych ostatnio poruszyłem problem personalizmu w ujęciu prof. Kieresia. Jego poglądy przesycone tzw. ładem chrześcijańskim są mało klarowne, ale na pewno mogą stanowić jakąś opcję dla tradycjonalistów i konserwatystów.

Nie da się tego powiedzieć o tym co proponuje p. Tomasz Gabiś. Tak jak jego euroentuzjazm ma pewną wartość jako próba odwojowania EU z rąk robespierrystów typu D. Cohen-Bendita, to jednak jego - że tak powiem - kulturowy obraz współczesnego człowieka prawicy , czy człowieka ładu - albo jak on sam pisze - "postkonserwatysty" jest co najmniej dziwaczny.

Manif(i)esta postkonserwatywna T. Gabisia


Gabisiowy postkonserwatysta to taki filozof ładu, który wałęsa się po ulicach i zachowuje/ konserwuje co się da bez ładu i składu, ciesząc się, że udało mu się dziś stworzyć kolejną wysepkę ładu w oceanie bezładu porewolucyjnego. Godzi się on z tym, że tego oceanu nie osuszy, więc zadowala się swoimi wysepkami.

Postkonserwatysta p. Gabisia to sceptyk wątpiący w możliwość zrekonstruowania świata prawicy w oparciu o Kościół, armię, arystokrację czy mieszczaństwo. Jak widać dla p. Gabisia konserwatyzm klasyczny to nie idea, lecz działania czynników ładu na przestrzeni dziejów. Ciekawe... Ja uważam, że każdy przeciętniak może zostać konserwatystą, bo jest to idea ludzi oszczędnych, zapobiegliwych i odpowiedzialnych, a to przemawia nie tylko do generałów czy biskupów, ale i do przeciętniaków.

Gabisiowy postkonserwatysta czyta dużo literatury; głównie bezwartościowej:

Postkonserwatysta uwielbia intelektualny bricolage — czyta sobie Evolę czytanego przez Derridę i Derridę czytanego przez Evolę, Foucalta przez Szasza i Szasza przez Foucaulta, Gehlena przez Baumana i Baumana przez Gehlena, Rorty`ego przez Schmitta i Schmitta przez Rorty`ego, Dugina przez Kingę Dunin i Kingę Dunin przez Dugina, Chestertona przez Vattimo i Vattimo przez Chestertona, Krąpca przez Ciorana i Ciorana przez Krąpca, Gombrowicza przez Jeske-Choińskiego i Jeske-Choińskiego przez Gombrowicza, Stasiuka przez Iwaszkiewicza i Iwaszkiewicza przez Stasiuka.

I tak sobie żegluje po głębokich, zmąconych i wzburzonych wodach idei, koncepcji i estetyk, pozwala im nawzajem się oświetlać i odsłaniać braki oraz złudzenia, przygląda się z uwagą i zadowoleniem, jak rzucają na siebie podejrzenia, jak się nawzajem demaskują, skaczą sobie do gardła, gryzą, osłabiają i wykrwawiają. A on sobie potem coś znajduje na pobojowisku i magazynuje w swojej szopie.

Nie ma tu ani jednego autora, który by przedstawiał swoje poglądy w sposób w miarę uporządkowany. Na tym nie da się niczego zbudować. Jest to spis ultranowoczesny; nie ma tu nic starego, ergo - mądrego, bo po czym poznać, że np. Machiavelli, Voltaire czy Tocqueville są coś warci ? - po tym, że po 500-200 latach czyta się ich. O tych autorach zapewne za 50 lat nikt nie będzie słyszał - bo nic nie wymyślili - to są impresje na impresjach czyli chimery intelektualne (może z wyj. Chestertona).

Poza tym prawicowiec nie powinien być jakimś "Sartre'm na opak" czy filozofem ładu, lecz prostym człowiekiem, który chce by jego dzieci uczyły się czegoś przydatnego w szkole, by w tej szkole nie lali ich mniej zdolni a zepsuci koledzy, by było w miarę bezpiecznie na ulicach, a rząd był oszczędny w wydatkach.

Najbardziej wartościowy fragment omawianego tekstu p. Gabisia to: Uwaga na portfele! Znowu mówią o demokracji, prawach człowieka i wrażliwości społecznej

Takie hasła powinna nieustannie stosować partia prawicowa. Prawica to nie ma być klub filozofów w skórzanych kurtkach (wychodzi sartryzm-pokolenizm 60' i brechcizm p. Gabisia), lecz silna partia, która wyrwie miliony naiwniaków ufających lewicy z jej łapsk; konserwatywny tradycjonalizm+ oszczędna i liberalna gospodarka.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz