piątek, 19 lutego 2010

List z Paryża - lewicowość po Francusku

Piszę właśnie z Paryża, gdzie zdarzyło mi się dwa razy zawędrować na wspaniały rumsteack do knajpki "Saint Andre" leżącej na rogu ulicy o tej samej nazwie i rue Seguier. Siedząc w środku zauważyłem tablicę upamiętniającą niejakiego Georgesa Pitarda zamordowanego przez nazistów we wrzesniu 1941 roku. Był zakładnikiem (dokładnie znajdował się jak głosi tablica: dans la premier groupe d'otages). Na tą "rolę" świetnie się nadawał; był powszechnie szanowanym prawnikiem. Był też członkiem partii komunistycznej i doradzał prawnie syndykatowi czegoś tam; nie to jest tu istotne - tylko to, że był to mieszczanin, człowiek na pewno szanowany i zamożny urzędujący w pięknym biurze, w którym zapewne był wspaniały gabinet a jednak czerwony...



Pomyślałem sobie wtedy; "Monsieur Pitard-komunista", ale nie taki jak np. "Che" lub Mao, nie barbarzyńca, lecz taki człowiek, z którym można by pogadać przy kawie (no może tylko nie o polityce) to nie bolszewik, lecz raczej Św Franciszek. Była zamożny i chciał się podzielić... dlatego został komunistą - i jak teraz wygląda Herr Marx i jego punkt widzenia i siedzenia???



Zrozummy więc Francję. Tam lewica nosiła meloniki i drogi płaszcze. Tam nie straszyła nacjonalizacją, czystkami - tego Francja nie zna ! (no chyba, ze mówimy o czasach bardzo dawnych - 1789 na przykład), ale współczesna Francja jest wolna od takich kwestii. Zresztą ten kraj jest o wiele bardziej w zgodzie ze swoją historią niż nasz. Ulice Voltaire'a, Diderota, Dantona, Malesherbesa, Colberta jakoś się ze sobą nie "gryzą". My znamy komunizm sowiecki - podły i bezlitosny-zezwierzęcony. Francuzi - komunizm , jako jedną z wielu interesujących koncepcji politycznych, nie do przyjecia dla rozsądniejszych, ale nie jako coś prowadzącego do katastrofy, lecz jako nieco utopijny system w kwestiach gospodarczych; moralnie jednak na poziomie chrześcijańskiej, florenckiej "Misericordia".

a tu przy okazji wspomniana knajpka:



gorąco polecam

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz