wtorek, 8 grudnia 2009

Schopenhauer a popularność buddyzmu

Kiedy Kant stwierdził, iż poznając świat, tak naprawdę poznajemy tylko siebie, co jak wspomniałem w innym artykule jest teoria tyleż wątpliwą co szkodliwą, wielu poświęciło się wyłącznie intelektualnemu egoizmowi i zamiast naprawiać świat naprawia po dziś dzień jedynie siebie, a właściwie myśli iż naprawia siebie.
Niemcy wydały słynnego filozofa Schopenhauera, który był człowiekiem łagodnym i nieśmiałym, Zycie więc go nie oszczędzało, a on znosił to z trudem, dlatego, sądząc według własnych kryteriów – jak wielu innych, wymyślił teorię, iż uczestnicząc w społeczeństwie zawsze jesteśmy ograniczani i tyranizowani przez innych lub odwrotnie, stąd zalecał wycofanie się z czynnego życia w społeczeństwie i cichą kontemplację. Nie był hipokrytą, lecz zacnym człowiekiem i sam też zamknął się na cztery spustu we własnym domu ze swymi towarzyszami – pudlami,, głosił bowiem, iż zwierzęta są lepsze od ludzi i nie mają tak złych cech jak oni. Chyba zapomniał, że narzucanie swej przewagi w świecie natury jest normą, ale on jako człowiek, większy, silniejszy i mądrzejszy od swoich pupilów był bezpieczny od wszelkich prób uczynienia z niego niewolnika we własnym domu (czasem słyszymy jednak o domach, w których rządzi pies).

Schopenhauer był też tym, który wprowadził filozofię buddyzmu do świata europejskiego. Buddyzm, jak kiedyś wspominał F. Koneczny, jest skazany na koegzystencję z innymi, bardziej życiowymi ideologiami (np. konfucjanizmem) by w morzu izolujących się od siebie nawzajem kontemplujących jednostek, można było stworzyć jakaś państwowość.

Mamy dziś ekologizm, pro-zwierzęcość (i anty-człowieczość) i przekoanie bardzo wielu ludzi, że ich apolityczność i aspołeczność jest święta (ich pustka jest święta – jak powiedział Roger Scruton o bohaterze „Mdłości” Sartre’a). Schopenhauer – voila le coupable! Dobrze, że oprócz schopenhauerystów-buddystów w naszym społeczeństwie i innych społeczeństwach europejskich są jeszcze ludzie „opętani polityką”.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz