wtorek, 8 grudnia 2009

Kwestie poważne i mody społeczne

Wielu publicystów wspomina o tematach zastępczych, które maja rzekomo służyć odciągnięciu uwagi obywateli od spraw poważnych – tzn. tych które dotyczą nas wszystkich; chociażby kwestii podatkowych. Co by miało być tymi tematami zastępczymi – rozmaite „mody społeczne”, które wywołują często większe emocje niźli kwestie podatkowe.

Podstawowe tematy zastępcze to problem „promowania homoseksualizmu” versus „problem homofobii”. Spalają się w nim najlepsze pióra prawic, choć dla lewicy to jedynie kwestia proletariatu zastępczego, nad którym objęła ona opiekę z braku zorganizowanego proletariatu ekonomicznego. Dlaczego nazywam obecne problemy i konflikty wokół homoseksualizmu modą społeczną? Otóż traktuję je jako efekt pewnej dziejowej prawidłowości (dzieje może nie mają sensu, ale zjawiska można opisać historiozoficznie) . Kiedyś Kościół wszystkim-dziś niczym, kiedyś homoseksualizm zwalczany-dziś nawet „promowany”. Jest to mechanizm „sprężyny” i jakkolwiek zawsze ktoś będzie niezadowolony z aktualnego wygięcia wahadła mód społecznych, sprawy te są o wiele mniej ważne niż kwestie podatków, które można załatwić na trzeźwo i od ręki, nie uczyni jednak tego społeczeństwo opętane przez walkę o mody społeczne.

W sprawie homoseksualizmu cofnijmy się o 300 lat do XVIII-wiecznych Niderlandów. Bardzo interesująca jest kwestia podejścia władz Republiki Zjednoczonych Prowincji wobec homoseksualizmu. Homoseksualisci byli uważani za kryminalistów; w 1730 roku w Groningen dokonano nawet egzekucji 22 mężczyzn i nastolatków skazanych za homoseksualizm. W 1777 roku wydany został anonimowo traktat przypisywany potem doradcy prawnemu Wilhelma V Orańskiego, Abrahamowi Perrenotowi, w którym można było przeczytać, e homoseksualizm winien być uważany za przestępstwo, jedynie gdy ma miejsce wykorzystanie chłopców niepełnoletnich. W 1803 roku w Schiedam miała miejsce ostatnia egzekucja człowieka skazanego za homoseksualizm, ( P.F. State, A brief history of the Netherlands, Facts on File inc. NY 2008.). W pewnym sensie nie dziwię się homoseksualistom, iż chcą od takich upiorów jak najdalej uciec, lecz dziwię się ludziom, których problem owej walki nie dotyczy na co dzień, iż swój czas i energię marnują na modę społeczną, która nie podlega ludzkiej polityce bieżącej, a raczej wielkim i długotrwałym zmianom mentalności ludzkiej. Podobnie jest z kwestią eutanazji i aborcji – są to zjawiska społeczne wynikające z triumfu utylitaryzmu. Który to triumf trwa już około 250 lat.
I tak Polska i inne kraje poświęcają swą uwagę, czas i pióra na mody społeczne – tj. sprawy właściwie nierozwiązywalne w warunkach demokratycznych, gdzie debata zastępuje decyzję, a ważne problemy postają niezałatwione. W Polsce tego typu problemami są:

-zagrożenie, iż w ciągu kilku lat padnie cała infrastruktura elektryczna, wskutek braku odpowiedniej konserwacji elektrowni i przewodów (od 40 lat)
- przewidywany niedobór wody pitnej w Polsce
- brak uwolnienia informacji medycznej
- skomplikowane przepisy cywilne i karne niezrozumiałe nawet dla prawników
- zbytnia zależność energetyczna od Rosji
- brak autorytetu nauczycieli w szkołach, ergo upadek szkół
To tylko garść przykładów. Politykom wygodnie jest robić kariery na nierozwiązywalnych problemach mód społecznych, nie muszą wtedy zakasywać rękawów do pracy. Nie pomagajmy im więc, lecz rozliczajmy według stopnia załatwiania spraw załatwianych a niezbędnych do załatwienia.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz