niedziela, 31 maja 2009

Karol Dickens a socjalizm i konserwatyzm

Dickens był człowiekiem postulującym by ludzie (zwłaszcza ci chłodni Anglicy) okazywali sobie więcej serca i ciepła. Był synem aktorów, przeto aktorzy właśnie są w jego powieściach najbardziej serdeczni i ludzcy. Czy ich empatia miała by wynikać z tego, że grają różnych ludzi?



Socjaliści chcieli stworzyć z największego obok Fieldinga i Shakespeare'a rycerza swojej sprawy i w dużym stopniu im się to udało. On sam bezduszny socjalizm potępiłby tak samo jak każdy inny brak ludzkich uczuć i współczucia:

-co się stało z waszym ojcem?
-zmarł, gdyż pękło mu serce po stracie żony
-to niemożliwe. Coś takiego nie może się zdarzyć!
-może jeśli ktoś ma serce

(Dickens, "David Copperfield")

poniedziałek, 25 maja 2009

Konserwatyzm a "wyzysk"




Marksizm doprowadził do pewnego nieporozumienia w sprawach pracowniczych. Przecież fabryka to nie więzienie, a zmowy przedsiębiorców-monopolistów to kwestie niezwykle rzadkie. To pracownik decyduje o warunkach zatrudnienia zgadzając się na nie przez podpisanie kontraktu! Jeśli JUŻ mu się przestają one podobać po tygodniu to sam jest sobie winien. Gdyby wszyscy tak rozumowali; tzn. nie będę tam pracował bo warunki/płaca itp. są złe, to "zły" pracodawca szybko by splajtował - i tak się dzieje w krajach o mentalności bardziej kapitalistycznej niż mentalność większości ludzi w Polsce.

poniedziałek, 4 maja 2009

Flagi firm a flagi państw

Z onet.pl (http://biznes.onet.pl/0,1964284,wiadomosci.html):



Szef włoskiego koncernu motoryzacyjnego Fiat Sergio Marchionne przedstawił w poniedziałek w Berlinie swoją koncepcję dotyczącą przejęcia udziałów w niemieckiej spółce Opel, zagrożonej w wyniku kłopotów macierzystego koncernu General Motors.

Zapewnił on o zamiarze utrzymania marki Opel oraz trzech z obecnych czterech fabryk spółki Niemczech: w Russelsheim (Hesja), Bochum (Nadrenia Północna-Westfalia) i Eisenach (Turyngia).

Wobec "potrzeby konsolidacji" przyszłość zakładu produkcyjnego części samochodowych w Keiserslautern stanęłaby pod znakiem zapytania - poinformował minister gospodarki Karl-Theodor zu Guttenberg, który spotkał się z Marchione.

Guttenberg dodał, że koncepcja Fiata wydaje się "interesująca", lecz niemiecki rząd zamierza ją dogłębnie przeanalizować.

Według Guttenberga włoski koncern nie chce obciążać Opla swoimi własnymi długami, ale ma zamiar ubiegać się o poręczenia rządowe w państwach europejskich, gdzie znajdują się zakłady Opla, względnie General Motors. Kwota poręczeń szacowana jest na 5-7 miliardów euro.

Fiat, który podpisał umowę o przejęciu 20 proc. udziałów w amerykańskim koncernie Chrysler LCC, dąży do uzyskania pozycji największego producenta samochodów w Europie oraz drugiego na świecie, po japońskiej Toyocie. Włoski koncern chciałby stać się europejskim partnerem amerykańskiej spółki General Motors.

W wywiadzie dla dziennika "Financial Times" Marchionne ujawnił, że nowy gigant motoryzacyjny o nazwie Fiat/Opel miałby produkować od sześciu do siedmiu milionów aut rocznie. Marchionne nie kryje jednak, że pracownicy Opla powinni być gotowi na likwidację kilku tysięcy miejsc pracy.

Przedstawiciele organizacji pracowniczych w Oplu sceptycznie odnoszą się do oferty Fiata. "Włosi sami mają duże problemy" - ocenił w porannym programie telewizji ZDF członek rady nadzorczej Opla Armin Schild. Według niego Fiat i Opel są obecne na tym samym rynku i produkują porównywalne samochody.

"Obie firmy mogą niewiele dać sobie nawzajem, a bardzo dużo zabrać" - ocenił.

Także szef dyplomacji i kandydat SPD na kanclerza Niemiec Frank-Walter Steinmeier obawia się, że wchłonięcie Opla przez Fiata doprowadzi do masowych zwolnień. Jak informują media, chce on przedstawić włoskiemu inwestorowi "katalog 14 warunków" podjęcia rozmów, z których najważniejsze to gwarancja zachowania miejsc pracy i istnienia zakładów na terenie Niemiec.

Oplem interesuje się również austriackie konsorcjum produkujące części zamienne do samochodów Magna International Inc. W zeszłym tygodniu jego przedstawiciele także przeprowadzili rozmowy z rządem w Berlinie


Mowa o dwu prywatnych firmach, a nie np. o znacjonalizowanym Renaulcie; dlaczego więc państwo się wtrąca??? Chyba więc jednak socjalistyczni "eksperci" wieszczący ultrakapitalistyczny świat rodem z A. Huxleya, w którym to korporacje prowadzą wojny i rządzą społeczeństwami nie mają racji; to, że w Europie i na świecie powiewa więcej flag firm niż państw nie zmienia tego, że firmy mogą (mimo swego międzynarodowego charakteru) w każdej chwili być narażone na objawy wzmożonej ciekawości rządów.