piątek, 10 kwietnia 2009

Konserwatysta czy intelektualista?

Liberalno-demokratyczny autor, historyk i dziennikarz Paul Johnson w swej najlepszej chyba książce "Intelektualiści" ukazuje tych, którzy wierzyli, że są w stanie naprawiać świat na podstawie tego co pomyśli ich głowa. Najczęściej jednak sami byli postaciami tragicznymi, megalomanami bądź schizofrenikami unieszczęśliwiającymi swych bliskich i otoczenie; jak Rousseau, który wierzył że cały świat knuje spiski przeciw niemu, Hemingway - pijak i notoryczny kłamca obrzucający błotem innych pisarzy, czy Sartre, który - by zacytować brytyjskiego konserwatywnego autora Rogera Scrutona - "wierzył, że jego pustka jest święta".


Bardzo ciekawe jest to, że Johnson przeciwstawia sobie wzajem "intelektualistów" - tych którzy polegają na swych własnych projektach nowego świata (choćby były głupie) i "konserwatystów" - odwołujących się do tego co napisano i wypróbowano przed nimi. W ten sposób wyjaśnia pośrednio, dlaczego intelektualiści tak często są lewicowcami - inżynieria społeczna jest dla ich intelektualnej próżności atrakcyjniejsza niż kultywowanie tradycji i uznanie dawnych autorytetów.

Co ciekawe, socjalista i anarchista Hemingway zaczytywał się w dziełach konserwatysty Rudyarda Kiplinga, jednak postawa i poglądy Kiplinga nie dały Hemingwayowi do myślenia.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz