czwartek, 9 kwietnia 2009

Dwa rodzaje konserwatyzmu

Istnieją dwa podstawowe rodzaje konserwatyzmu. Tak się szczęśliwie składa, że w języku polskim dostępne są dwie świetne prace, które napisane przez "wyznawców" obu nurtów, znakomicie wyjaśniają czym jest konserwatyzm ewolucyjny i tradycjonalizm.

Konserwatywne akcenty pojawiają się wszędzie tam , gdy z pozycji elitarystycznych atakuje się gwałtowne przemiany egalitarystyczne, jak np. Platon jako arystokrata krytykował demokrację ateńską. Jeśli jednak za konserwatystami tradycjonalistycznymi uznamy że jest pewna określona cywilizacja chrześcijańska, którą należy konserwować, to pocz. konserwatyzmu sięgają XVII w. - sprzeciwu wobec rewolucji angielskiej (Robert Filmer, trochę też Hobbes) i poglądów Josepha-Benigne Bossueta i Justusa Lipsiusa.

W XVIII wieku konserwatyzm reprezentują myśliciele zwalczający oświecenie; Johann Conrad Dippel, Karl Eckarthausen, Justus Moeser, Charles Palissot, Samuel Johnson, Jonathan Swift, Johna Arbuthnot, Wilhelm Gleim, Bernard de Mandeville, Georg Hamann, Michaił Szczerbatow, Pablo de Mora y Jaraba. (jak widać sporo ich, szkoda tylko, że rzadko się ich dziś przerabia).

Podział między konserwatyzm ewolucyjny i tradycjonalizm nastąpił dopiero z wybuchem rew. fr. gdy zastanawiano się co robić wobec tych przemian; zdusić rewolucję i wrócić do poprzedniego stanu (trad.) czy pilnować tylko by zmiany nie były zbyt gwałtowne (ewol.).



By dowiedzieć się czym jest konserwatyzm ewolucyjny reprezentowany przez Burke'a, Roberta Peela, Disraeliego, Scrutona i Russela Kirka, najlepiej zajrzeć do książki Rogera Srutona, "Co znaczy konserwatyzm".

Konserwatyzm, według Scrutona, nie posiada tak prostej i jednoznacznej doktryny jak liberalizm czy socjalizm, ponieważ konserwatyści są zazwyczaj praktykami życia politycznego, wystrzegającymi się górnolotnych wizji i dającymi pierwszeństwo prawdzie i rzeczywistości nad marzeniami. Autor cytuje Abrahama Lincolna, który pytany o konserwatyzm miał powiedzieć, że konserwatysta woli możliwe do osiągnięcia szczęście obecne od choćby najbardziej różowych marzeń obiecujących jeszcze większe szczęście w przyszłości. Dlatego konserwatyści są sceptyczni wobec takich obietnic, starając się zachować to co obecnie jest najlepsze. Przeciwieństwem konserwatysty, są socjaliści i liberałowie, którzy dobro utożsamiają ze zmianą. Konserwatysta jest lekarzem, który chroni „organizm państwa”, by przetrwał on zmiany przeprowadzane przez socjalistów i liberałów.



Konserwatyści, wg. Srutona, nie są w żadnym razie reakcjonistami, ponieważ jeśli nawet zachwalają instytucje czasów minionych to po to by „wrócić na chwilę do czasów sprzed choroby systemu”, by umożliwić państwu łagodniejsze przejście przez zmiany systemowe. Liberałowie nie troszczą się specjalnie o zachowanie organizmu państwa, ponieważ są skoncentrowani na zapewnieniu wolności jednostki a socjaliści, na interesach klas niższych, stąd wynikają główne nieporozumienia. Głównym wrogiem konserwatyzmu, nie jest według autora socjalizm, ponieważ konserwatyści uznali dużą cześć zdobyczy socjalnych, lecz atomizujący społeczeństwo liberalizm społeczny (liberalizm ekonomiczny jest tu aprobowany). Głównym pojęciem konserwatyzmu jest obok tradycji i „związku pokoleń” państwo rozumiane nie jako aparat administracyjny lecz jako ogół ludności kraju, w którym państwo to istnieje. Nie wydziela on więc „społeczeństwa” z „państwa”, jak to czynią liberałowie. Konserwatywna premier Margaret Thatcher stwierdziła kiedyś, że nie ma czegoś takiego jak „społeczeństwo” – wymysł liberałów. Wszyscy powinniśmy wspierać władzę w dziele „dobrego rządzenia” państwem-naszym wspólnym dobrem.

Konserwatyzm Burke'a-Scrutona jest to więc bardziej postawa niż doktryna. Scruton twierdzi nawet, że państwo socjalne jest dla kons. ewol. bardziej do zaakceptowania niż pełny kapitalizm ! Wartości K.E. są zmienne gdyż, przynajmniej technicznie, K.E. uznają lud (a więc wybory, modę itd.) za źródło prawa, lecz zawsze maja coś wspólnego z autorytetem, hierarchią i elitaryzmem.

O konserwatystach trad. Scruton nie wspomina pozując na mówiącego w imieniu wszystkich odłamów konserwatyzmu, z amerykańskim neokonserwatyzmem nawróconych liberałów włącznie.

By dowiedzieć się czym jest konserwatyzm tradycjonalistyczny reprezentowany przez Josepha de Maistre, L. Bonalda, ks. Metternicha, Karla von Hallera, J. Bartyzela, Erika von Kuehnelta-Leddina, Nicolasa Gomeza Davilę i A. Wielomskiego, najlepiej sięgnąć do książki Adama Wielomskiego, "Konserwatyzm główne idee, nurty i postacie".

Według A. Wielomskiego Burke nie był prawdziwym konserwatystą, lecz "prawicowym liberałem", ponieważ nie skrytykował rewolucji francuskiej za jej treść (jak de Maistre, który nazwał ją największym nagromadzeniem podłości ludzkiej w jednym czasie), lecz za jej gwałtowność i wyraził przypuszczenie, że restaurację, też by Burke skrytykował (!), gdyby oczywiście dożył, ponieważ toryzm i wiarę w pochodzenie władzy od Boga uważał Burke za równie niebezpieczny radykalizm jak tendencje republikańskie.

Konserwatyzm tradycjonalistyczny to spójna doktryna uznająca nie tylko zasady takie jak tradycja, rodzina, autorytet, ład itd., ale też pielęgnująca świat ideowy sprzed roku 1789 a więc cywilizację europejskiej Christianitas; świat królów, honoru, katedr. Konserwatysta tradycjonalistyczny sprzeciwia się uznaniu spadku oświecenia i reformacji za część tradycji przeznaczonej do konserwowania, a więc dążyć będzie do zlikwidowania "cywilizacji rewolucji", walcząc z nią aktywnie (konserwatyzm rewolucyjny), bądź w zaciszu biblioteki (radykalny konserwatyzm).

Konserwatysta tradycjonalistyczny ma więc pewien obraz jak cywilizacja powinna wyglądać, tak jak miał go de Maistre, który nie potrafił wyobrazić sobie świata, w którym mógłby egzystować, jako nieco zmieniony może ale jednak ancien regime. De Maistre miał nadzieję, przywrócić w jakimś stopniu dawny system odwołując się do idei ultramontanizmu i do autorytetu papieża (by władza duchowna i państwowa znów stanowiły jakąś jedność), La Mennais został socjalistą by zaatakować nienawistny mu liberalizm "z drugiej strony", de Bonald wynalazł konserwatyzm radykalny pogrążając się w rozmyślaniach w swej bibliotece jak to wspaniale było w świecie przed-emipirycznym. Kons. trad. uważa porządek porewolucyjny za "nierzeczywisty" - rodzaj aberracji od naturalnego stanu rzeczy - "Bożego porządku", jaki istniał przed 1789 rokiem, choć już wtedy podkopywali go "filozofowie" i heretycy/protestanci. Ten świat sprzed 1789 K.T. próbują odbudować, w tym stopniu w jakim to możliwe; np. jeśli nie da się instytucjonalnie, to choćby w sferze ducha, pisząc nostalgiczne książki o dawnej cywilizacji.

Dla konserwatysty tradycjonalistycznego głównym wrogiem też jest liberał, a nie socjalista, ponieważ to liberałowie ponoszą odpowiedzialność za rewolucyjne przemiany. Kons, trad. są też (jak np. Leo Strauss) niechętni istnieniu partii politycznych, gdyż w demoliberalnym porządku "nie ma prawdy, są jedynie ideologie".

Mniej wybredni od Konserwatystów rewolucyjnych, decyzjoniści (np. Carl Schmidt) godzą się z tym, że ancien regime i "świat Starej Europy" Bożego porządku jest martwy, i z tym, że teraz nie będą już zwalczać "arystokratycznych liberałów" (np. bonapartczyków), bo ci też już wymarli, lecz z demokratycznymi politykami, więc czasem wobec braku monarchy i religii i zadowalają się prawicowymi dyktatorami i sztuczną ideologią ładu przez nich reprezentowaną.

Demokratyczne państwo socjalne jako bluźniercze, bezreligijne, egalitarystyczne i zbyt scentralizowane jest dla kons. trad. nie do przyjęcia. Wartości K.T. są cały czas mają to samo znaczenie, na przekór duchowi czasów, lecz pewne zmiany mogą być przez nich akceptowane, oczywiście jeśli zmiany te pasują do ich systemu wartości.

Zabawna rzecz na koniec; Wielomski przytacza w swej książce pogląd innego historyka, że Burke w Polsce po 1989 głosowałby na SLD, podczas gdy kons. trad, nigdy by tego nie zrobił ponieważ nie mógłby pójść na kompromis ze światem ustanowionym przez reżym o odmiennych niż kons. zasadach. Scruton, mimo iż optuje za postawą (a nie doktryną, choć w pewien sposób próbuje tworzyć doktrynę kons. na własny użytek), która nakazywałaby pogodzenie się z rzeczywistością (choćby postpeerelowską) by móc nadal uczestniczyć w życiu politycznym i walczyć o sprawy pomniejsze; jak resztki tradycji, autorytet rodziców itd., też ma wątpliwości czy w świecie postPRL-owskim "jest co konserwować".

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz