piątek, 10 kwietnia 2009

Benedykt XVI - "papież konserwatysta"

Patrząc z z punktu widzenia Kościoła należy zastanowić się czy "iść na jakość" (mało wiernych rygorystycznie zachowujących wzorce forsowane przez papieża) czy na ilość (wielu wiernych o liberalnym nastawieniu) jak wolał chyba "papież-modernista" Jan Paweł II.



Niedawno Tony Blair atakował postawę Benedykta XVI w sprawach antykoncepcji odwołując się do poglądów, jak mówi, większości wiernych - znacznie liberalniejszych od papieża. Sama walka z prezerwatywami nie ma nic wspólnego z konserwatyzmem, choć ma wiele wspólnego z ortodoksyjnie pojętym katolicyzmem i chrystianizmem. Co innego tu jednak zwraca uwagę;

*Odwołanie się do opinii wiernych w kościołach , to chwyt demokratyczny, a Kościół nie jest instytucją demokratyczną. Ważny jest Bóg a nie wierni.
*Podczas mszy ksiądz powinien stać przodem do Boga (ołtarza) a tyłem do wiernych . Jeśli ktoś uważa inaczej, to niech się raczej zapisze do jakiejś katolickiej - świeckiej organizacji charytatywnej. Dlatego "msza trydencka" jest konserwatywna a jej następczyni nie, i w sprawach przywrócenia mszy trydenckiej Benedykt XVI istotnie jest konserwatystą.

Konserwatywne oblicze ma też ostry kurs papieża wobec muzułmanów, ponieważ polega on na ochronie europy chrześcijańskiej przez wpływami islamu, lecz częściej mamy do czynienia z obroną europy liberalnej przed islamem, której podjęła się Oriana Falacci - była socjalistka. Dlatego właśnie przez moment Falacci i Benedykt XVI znaleźli się w jednym obozie; jak powiedziała Falacci: "jeśli papież i ateistka mają to samo zdanie w jakiejś sprawie, to coś musi w tym być" i "czuję się mniej samotna, gdy czytam Ratzingera".

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz